piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Ekspertyza ws. bike parku kosztowała 30 tys. zł. I nadal nie ma pewności kto zawinił

Dodano: 24 marca 2016, 08:03

Z ekspertyz wynika, że tor rowerowy został definitywnie zniszczony i nie nadaje się do naprawy. Najlepiej byłoby wybudować go raz jeszcze, od podstaw (fot. Maciej Kaczanowski)
Z ekspertyz wynika, że tor rowerowy został definitywnie zniszczony i nie nadaje się do naprawy. Najlepiej byłoby wybudować go raz jeszcze, od podstaw (fot. Maciej Kaczanowski)

Do końca czerwca mają rozstrzygnąć się losy śledztwa w sprawie Bike Parku w Lublinie. Mimo opinii biegłych, prokurator wciąż nie może ustalić, kto odpowiada za to, że wart kilka milionów złotych obiekt rozpłynął się po pierwszych deszczach.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Ekspertyzę dotyczącą toru rowerowego przy ul. Janowskiej przygotowali specjaliści z Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa. Ich praca kosztowała ponad 30 tys. zł. Dokument liczy ok. 150 stron.

– Nie daje on podstawy zarówno do umorzenia postępowania, jak i do postawienia komukolwiek zarzutów – wyjaśnia Maciej Maćkowski, szef Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ. – W tej sytuacji zachodzi konieczność uzupełnienia dowodów.

Śledczy chcą zgromadzić dodatkową dokumentację i przesłuchać kolejnych świadków. Ze względu na dobro postępowania nie zdradzają szczegółów opinii biegłych. Wiadomo tylko tyle, że „kilka zagadnień” omówionych w dokumencie budzi wątpliwości prokuratora. Pewne jest, że na dodatkowych przesłuchaniach się nie skończy.

– Po uzupełnieniu dowodów zwrócimy się do biegłego o opinię uzupełniającą – dodaje prokurator Maćkowski. – Będzie to opinia ustna, by nie przedłużać postępowania.

Kompletowanie dowodów powinno zająć około dwóch miesięcy. Śledczy zapowiadają, że najpóźniej do czerwca zakończą postępowanie decyzją o umorzeniu lub postawieniu zarzutów.
Bike Park przy ul. Janowskiej powstał w 2010 r. Inwestycja kosztowała blisko 3 mln zł. Tor szybko jednak został zamknięty. Deszcze sukcesywnie rozmywały jego poszczególne elementy. Powstały niebezpieczne dla rowerzystów zapadliska.

W lipcu 2014 roku po kontroli nadzoru budowlanego Bike Park został ostatecznie wyłączony z użytkowania. Fachowcy potwierdzili, że obiekt, który miał służyć amatorom ekstremalnej jazdy na rowerze jest w fatalnym stanie. Korzystanie z niego byłoby niebezpieczne dla cyklistów.

Gospodarz toru – lubelski MOSiR – zamówił dwie ekspertyzy dotyczące Bike Parku. Wynikało z nich, że obiekt został definitywnie zniszczony i nie nadaje się do naprawy. Najlepiej byłoby wybudować go raz jeszcze, od podstaw. Nie wiadomo dokładnie, co było przyczyną rozpadu toru. Mogły to być zarówno błędy w projektowaniu, jak i zaniedbania na etapie budowy.

Po zamknięciu obiektu sprawą zajęła się prokuratura. W lipcu ubiegłego roku śledczy byli jednak zmuszeni zawiesić postępowanie. Nie znaleźli biegłych, którzy mogliby przygotować ekspertyzę dotyczącą toru. Ostatecznie zdecydowano, że badaniem zajmie się lubelski oddział PZIiTB. Biegli pracowali nad opinią od października.

Użytkownik niezarejestrowany
Gość
Gość
(25) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 lipca 2016 o 19:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A gdzie podziali się lobbyści budowy tego toru? Od początku tego pomysłu opinie mieszkańców Lublina były bardzo negatywne. W końcu i tak wydano grubą kasę na niepotrzebną inwestycję. A toru crossowego dalej nie ma w Lublinie i okolicy. Dajcie im ten teren, a sami go urządzą do swoich potrzeb.
Rozwiń
Gość
Gość (28 marca 2016 o 22:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to jest w dobrym stanie wystarczyłoby trzy dni na wyrównanie tego łopatami i jakis tydzien na jakies szersze poprawki!!!!!!!!!!!
Rozwiń
Gość
Gość (28 marca 2016 o 06:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Juz po chrzescijan przyszli. Ile ludzi ukrzyżowano w ogóle do roku 337? Nie wiadomo. Istnieje tylko jeden dowód rzeczowy sprzed ponad 2000 lat w postaci stopy przebitej gwoździem, która jednak nie była przytwierdzona do krzyża, lecz do jednego z dwóch krawędziaków w kształcie litery X. Cztery mocowania w pozycji X gwarantowały wytrzymywanie bólu bez utraty przytomności. Dowiedziono, że przybijanie do krzyża nie dawałoby oczekiwanego rezultatu, ponieważ człowiek traciłby przytomność po koło 25 minutach, nie odzyskując jej, co wykluczałoby sens takiej kary śmierci. Wiara musi pozostać świętością dla pokoju.
Rozwiń
nieryba
nieryba (25 marca 2016 o 07:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pisałem dawno(można sprawdzić),że Mosir jest liderem biznesu po lubelsku.Zapomnieliscie jak gościu z zielona konewką robił za rolbę na pl.Litewskim? A jak mało to zapraszam na Marinę-za Gierkakwitnącą.a dzisiaj wieje grozą.A co do Bike Parku to pisałem,że ziemię spod Plazy Komeko wywoziło bez opłat i żeby to przykryć na nieuleżanej ziemi wymyślono Bike Park.I tyle w temacie.Jakby co to piję Perłe.

Rozwiń
Gość
Gość (24 marca 2016 o 20:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Fachowcy potwierdzili, że obiekt, który miał służyć amatorom ekstremalnej jazdy na rowerze jest w fatalnym stanie. Korzystanie z niego byłoby niebezpieczne dla cyklistów. Jazda ekstremana chyba z zalozenia jest nibezpoeczna wiec tor sie nadaje do uzytku!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (25)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!