środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Emeryt zadał kilka ciosów nożem współlokatorowi. Poszło m.in. o zbyt głośne słuchanie muzyki

Dodano: 11 maja 2017, 21:05

(fot. Jacek Szydłowski)

Emeryt z Lublina odpowiada przed sądem za próbę zabójstwa współlokatora. Zadał ku kilka ciosów nożem. Panowie mieli się kłócić m.in. o zbyt głośne słuchanie muzyki

Działałem w strachu. Broniłem się, bo pokrzywdzony jest ode mnie wyższy i silniejszy – tłumaczył wczoraj w sądzie Zbigniew L. 69-latek przyznał, że ugodził nożem swojego współlokatora – Romana K. Zapewniał jednak, że nie chciał go zabić. 

Zbigniew L. wynajmował pokój w domu przy ul. Ziółkowskiego na lubelskim Sławinie. Przed dwoma laty do sąsiedniego pokoju wprowadził się Roman K. ze swoją konkubiną. Sąsiedzi nie przepadali za sobą. Między mężczyznami regularnie dochodziło do awantur. Kłócili się np. o sprzątanie, nadużywanie alkoholu czy zbyt głośne słuchanie muzyki.

– Tego dnia, kiedy doszło do szarpaniny, znowu grali disco polo – dodał Zbigniew L.
Dramatyczne wydarzenia rozegrały się 3 października ubiegłego roku. 69-latek wracał do domu przemoczony i zziębnięty.

– Po drodze zaopatrzyłem się w dwa piwa i goździki. Potem zrobiłem sobie grzańca – tłumaczył w sądzie Zbigniew L. – Kiedy później kroiłem wędlinę, w drzwiach mojego pokoju stanął Roman K. Ubliżał mi i krzyczał coś o otwartym oknie w łazience.

69-latek przekonywał, że Roman K. chwycił go i ciągnął do swojego pokoju. Panowie przewrócili się i doszło do szarpaniny. – Kotłowaliśmy się, ja nie wypuszczałem noża z ręki. Wymachiwałem nim bezwładnie – relacjonował Zbigniew L.

Podczas śledztwa przedstawił nieco inną wersję wydarzeń. Przyznał, że „był amoku”. – Wziąłem powyrzynałem nożem sąsiada. Sk…na chciałem zarżnąć. Kilka razy pchnąłem go nożem – tłumaczył dyspozytorce, kiedy po awanturze zadzwonił pod nr 112.

Roman K. dostał pięć ciosów kuchennym nożem. Głównie w szyję i twarz. Mężczyzna twierdzi, że feralnego dnia to on został zaatakowany.

– Po pracy kupiłem w Biedronce pół litra wódki i wypiłem z konkubiną. Potem jeszcze trzy piwa. Położyłem się spać. Jak się obudziłem, to byłem już cały we krwi. On przyszedł, żeby mnie zarżnąć – skwitował podczas wczorajszego przesłuchania.

Pewne jest, że po awanturze Zbigniew L. sam wezwał ratowników. Spokojnie czekał na przyjazd policjantów. Oddał kuchenny nóż, którym ranił sąsiada i przyznał się do napaści. Późniejsze badanie wykazało, że mógł wypić więcej niż dwa piwa. Miał 1,2 promila alkoholu w organizmie. Sprawę Zbigniewa L. rozstrzyga Sąd Okręgowy w Lublinie. Kolejną rozprawę zaplanowano na 25 maja.

Czytaj więcej o: Lublin sąd
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 maja 2017 o 13:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wcale się nie dziwię że go szlag trafił. Disco polo to wiocha!
Rozwiń
Gość
Gość (12 maja 2017 o 08:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Muzyka łagodzi obyczaje, a disco polo nie, bo to nie ma nic wspólnego z muzyką
Rozwiń
Gość
Gość (12 maja 2017 o 08:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A podobno muzyka łagodzi obyczaje.
Rozwiń
Aga Wu
Aga Wu (12 maja 2017 o 07:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mnie też disco polo doprowadziłoby do szału
Rozwiń
Gość
Gość (12 maja 2017 o 07:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To tak jak stare baby w kolejce do lekarza. Jedna druga by zadzgala
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!