sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

„Grupa trzymająca trawę” napiętnowana

Dodano: 15 czerwca 2008, 19:36
Autor: Dominik Smaga

Od 28 do 33 tys. zł muszą zapłacić czterej uczestnicy przetargu na pielęgnację miejskiej zieleni w Lublinie. To kara za to, że umówili się, co do składania ofert.


- Prawo zabrania takich porozumień - mówi Ewa Wiszniowska, dyrektor lubelskiej delegatury Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. To UOKiK zdecydował o karze. Urząd zajął się tą kwestią na zlecenie Najwyższej Izby Kontroli. W sprawie trwa też śledztwo prokuratorskie.

- Nie znam decyzji UOKiK, ale niezależnie od tego, czy będzie w niej kara 30 tys. zł, czy 100 tys. zł będziemy się od niej odwoływać - mówi Radosław Poniatowski, prezes Hortusa, jednej z ukaranych firm. - Nie działaliśmy w zmowie.

Opisany przez Dziennik Wschodni przetarg został ogłoszony przez lubelski Ratusz w lipcu 2006 r. Urzędnicy podzielili miasto na 12 rejonów, zastrzegając, że nikt nie może walczyć o więcej niż trzy. Zgłosiło się pięć firm. Cztery złożyły wzajemnie uzupełniające się oferty.

Zażądały zapłaty zbliżonej do maksymalnej sumy, którą mogło wydać na ten cel miasto. To mogło wskazywać, że nie obawiają się konkurencyjnych, tańszych ofert. Bo wygrać miał ten, kto zaproponuje najniższą cenę.

Tańszą ofertę złożyła piąta firma. Ale miejski Wydział Ochrony Środowiska piętrzył przed nią tyle trudności, że w końcu wypadła z gry. Eliminując ją miasto przepłaciło w konsekwencji 1,2 mln zł.

UOKiK udowodnił firmom działanie w zmowie w celu ograniczenia konkurencji.

- W warunkach normalnej konkurencji nieprawdopodobne jest, by przedsiębiorcy nie weszli sobie w paradę. Niektóre rejony były bardziej opłacalne, inne mniej. Logicznie rzecz biorąc, gdyby nie znały zamierzeń swych konkurentów, to starałyby się o najlepszy kawałek tortu, a było inaczej - wyjaśnia Wiszniowska.

Jak tę sytuację tłumaczy prezes Hortusa? - Już to wyjaśnialiśmy. Od lat była taka praktyka, że pracowaliśmy w tych samych rejonach, bo znajdują się one w pobliżu naszych siedzib.

- Przedsiębiorcy wspólnie też dopytywali się w urzędzie, czemu przetarg się przeciąga - dodaje tymczasem Wiszniowska.

Zmowę przetargową potwierdził również fakt, że ukarane firmy skierowały do Ratusza wspólne pismo z prośbą o wyznaczenie trzyletnich kontraktów. Wcześniej urząd zakładał, że umowy będą obowiązywać przez krótszy okres.

Miejskie Przedsiębiorstwo Zieleni ma zapłacić 33 tys. zł, MPO Sita - 28 tys. zł, firma Ogrody - blisko 30 tys. zł, a Hortus - 31,5 tys. zł. Decyzja UOKiK nie jest prawomocna, przedsiębiorcy mogą ją zaskarżyć do sądu.
Czytaj więcej o:
Fang
Titanic
Kowal
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Fang
Fang (16 czerwca 2008 o 21:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No cóż mocno trzymają się stołków urzędnicy a Pan Prezydent chyba boi się pozbyć takich fachowców jacy pracują w architekturze czy ochronie środowiska.Tylko ci co powinni zrobić z tym ład przychodzą i odchodzą .Myślę o komendantach policji.A może jest to celowe by zanim rozpoznają sprawy miasta musieli żegnać się z posadą.Jak widać prawo muszą przestrzegać tylko maluczcy a ci ustawieni nie.To o pani adwokat która niby chorowała i nie stawiała się na rozprawy na które nie chciała.
Rozwiń
Titanic
Titanic (16 czerwca 2008 o 17:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Tańszą ofertę złożyła piąta firma. Ale miejski Wydział Ochrony Środowiska piętrzył przed nią tyle trudności, że w końcu wypadła z gry. Eliminując ją miasto przepłaciło w konsekwencji 1,2 mln zł."
Gdzie ABW, Prokuratura, Policja i Audyt UML?
Slawny niezatapilany i tam siega swoimi torpedami?
Ani to wolny rynek, ani to panstwo prawa.
Neapol moglby sie uczyc od Lublina jak rzadzi sie smieciowo-srodowiskowymi kontraktami.
La Cosa Lublin!!!
Rozwiń
Kowal
Kowal (16 czerwca 2008 o 11:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zmowa zmową, ale zobaczcie proszę jak te firmy dbaja o zieleń miejską. Niedość, że trawa na skwerach miejsckich , na pasach zieleni pomiędzy arteriami komunikacyjnymi jest koszona wtedy kiedy sięga po pas koszącego to dodatkowo nikt tego nie zbiera!!! po skoszeniu mamy totalny syf bo Panowie z kosami spalinowymi jadą po wszytskim jak leci tj po workach reklamowych , papierach itd. Nikt tego wcześniej, ani późńiej nie sprząta.
Jeżdże po wielu miastach podobnej wielkości po Polsce, ale takiego syfu jak u nas nie ma nigdzie. Po prostu trzeba chcieć coś zrobic porządnie, a nie tylko kosić kasę z naszych podatków. Gdzie prezydent, gdzie jakieś kontrole z UM ? ehhh.....
Rozwiń
green grass
green grass (16 czerwca 2008 o 01:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A może by tak sprawdzić dlaczego Wydział Ochrony Srodowiska piętrzył trudności przez tańszym wykonawcą?? Czyzby któryś z "wybitnie uczciwych" urzędników Pana Prezydenta miał w tym interes ...??
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!