niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

"Halo, straż? Pies się włóczy". Straż Miejska rozpoczęła odławianie psów

Dodano: 29 stycznia 2016, 15:40
Autor: Dominik Smaga

Straż Miejska rozpoczęła już odławianie psów wałęsających się po ulicach miasta. Na razie po ich odbiór wzywa pracowników schroniska, ale wkrótce ma je tam wozić sama. W tym celu kupi specjalistyczny samochód, a wcześniej zaopatrzy się w chwytaki i klatkę

Funkcjonariusze przeszli już szkolenie w lubelskim schronisku przy Metalurgicznej, gdzie dowiedzieli się jak pojmać zwierzę, by krzywda nie stała się ani łapanemu, ani tym co łapią.

– Do tej pory przekazaliśmy pięć psów – mówi Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej. Ostatni taki przypadek miał miejsce wczoraj po godz. 9 przy ul. Sokolej (na zdjęciu). Zwierzę schwytano na linkę i tak przypięte do słupka czekało na transport na Metalurgiczną.

Kilka godzin wcześniej funkcjonariusze mieli inną, nietypową interwencję. Tuż po godzinie 5 anonimowa kobieta zadzwoniła do Straży Miejskiej z informacją o leżącym przy ul. Bandtkich zawiniątku, w którym coś się rusza. Kobieta była przekonana, że to porzucone dziecko. Okazało się, że były to trzy szczeniaki. Wszystkie trafiły do przytuliska.

Odławianie psów to nowe zajęcie Straży Miejskiej. Mundurowi mają jeździć na wezwania od mieszkańców, ale również sami wypatrywać zwierząt wyglądających na bezpańskie lub zaginione. Wszystkie mają odwozić na Metalurgiczną. Tam będą mogły trafić do adopcji, o ile nie zgłosi się po nie prawowity właściciel. Swoją zgubę będzie mógł odebrać za darmo, choć w skrajnych przypadkach może się też spodziewać mandatu za nienależyty nadzór nad zwierzęciem.

– Wszystko będzie zależało od okoliczności zdarzenia – mówi Gogola.

Na razie strażnicy nie mogą sami wozić psów do schroniska, bo jeszcze nie mają czym. – Specjalistyczny samochód do przewozu zwierząt musi mieć odpowiednią wentylację – wyjaśnia Gogola. – Taki pojazd zamierzamy kupić w najbliższych miesiącach. Wcześniej, bo w połowie lutego, spodziewamy się dostać chwytaki – dodaje.

Póki co strażnicy radzą sobie choćby tak, jak kilka dni temu w rejonie ul. Suchej - wałęsający się pies trafił do klatki, którą komenda kupiła wraz z innym, wcześniej zamówionym radiowozem.

A bywa i tak...

Kilka dni temu Straż Miejska była wzywana do... nietoperza, który utknął w szybie wentylacyjnym wieżowca przy ul. Wyżynnej. Poranione zwierzę wydobyła z kratki wentylacyjnej lokatorka mieszkania na 9. piętrze. Nietoperz trafił do kliniki weterynaryjnej przy ul. Stefczyka.

Czytaj więcej o: Lublin straż miejska
Gość
Gość
Gość
(24) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 lutego 2016 o 19:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Niech zajmą się naprawdę agresywnymi bez smyczy,kagańców opuszczonych psów.Dostałam mandat za kundelka który uciekł mojemu dziecku z podwórka może trwało to 5 minut jak podjechała pod dom straż miejska dużym samochodem.Pogoń za małym pieskie który nigdy nie opuszcza swojej posesji tylko sporadycznie czasami gdzieś między nogami ucieknie na chwile.Jeżeli miałabym agresywnego bydlaka to siedział by w kojcu.Zabrali fotoradary to gdzieś trzebaposzukać pieniędzy.

A twój pies był oczywiście na smyczy i w kagancu. Wszyscy właściciele małych psów tak mówią, ale 98% pogryzień to nie są te "agresywne bydlaki" tylko małe, niedopilnowane kundle. Znasz przepisy? To wiesz, że pies powinien być na smyczy i koniec dyskusji.

Rozwiń
Gość
Gość (16 lutego 2016 o 19:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

wałęsające się kundle chodzą zwykle w watachach po kilka lub nawet kilkanaście elementa i zagryzają inne bezbronne zwierzęta, gryzą ludzi, zjadają dzieci, chwytają ptaki, wykopują z ziemi chomiki, rysują samochody i załatwiają się gdzie popadnie

"Wataha" pisze się nieuku przez "h" (a nie watacha). A reszta jest tak samo prawdziwa jak twoja pisownia tego wyrazu, nieuku!

Rozwiń
Gość
Gość (16 lutego 2016 o 13:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niech zajmą się naprawdę agresywnymi bez smyczy,kagańców opuszczonych psów.Dostałam mandat za kundelka który uciekł mojemu dziecku z podwórka może trwało to 5 minut jak podjechała pod dom straż miejska dużym samochodem.Pogoń za małym pieskie który nigdy nie opuszcza swojej posesji tylko sporadycznie czasami gdzieś między nogami ucieknie na chwile.Jeżeli miałabym agresywnego bydlaka to siedział by w kojcu.Zabrali fotoradary to gdzieś trzebaposzukać pieniędzy.
Rozwiń
Gość
Gość (1 lutego 2016 o 15:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hmmmmm? rozumie interwencja, kiedy pies jest agresywny i stwarza zagrożenie, lub jest ranny i chory. Ale robić za hycla. Co na to prawo ? Będę musiał zgłosić to w celu kontroli przez odpowiednie instytucje.
Rozwiń
Gość
Gość (30 stycznia 2016 o 18:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jaki śliczny piesek na zdjęciu. Przykre, że ktoś go porzucił.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (24)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!