czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Harują ponad plan

Dodano: 25 stycznia 2006, 21:20

Dają umowę o pracę na cząstkę etatu, a i tak wymagają pełnej dyspozycyjności. Do tego nie puszczają na urlopy i źle wyliczają zapłaty za nadgodziny. Takie są zastrzeżenia inspektorów pracy do szefów lubelskich hipermarketów. Nad handlowcami wciąż wisi też groźba bojkotu zapowiedzianego przez arcybiskupa Józefa Życińskiego

Okręgowa Inspekcja Pracy w Lublinie podsumowała kontrole minionego roku w trzech lubelskich hipermarketach. Inspektorzy sprawdzali m.in. bezpieczeństwo, czas pracy i terminowość wypłat. - Jest troszkę lepiej, ale tylko w niektórych obszarach. Na pewno nie można powiedzieć, że generalnie jest dobrze - ocenia Halina Proskura, okręgowy inspektor pracy w Lublinie.
Najgorzej wygląda sprawa czasu pracy. Markety nie prowadzą właściwej ewidencji, a jeśli nawet, to nierzetelnie i nie na bieżąco. 266 osób w Realu, 370 w Leclercu przy ul. Zana i 15 w Tesco miało źle prowadzoną ewidencję czasu pracy. A w konsekwencji nieprawidłowo naliczane wynagrodzenia za godziny nadliczbowe i pracę w niedziele. - Zależy mi na tej pracy, bo innej nie znajdę. Ile pracuję? Tyle, ile trzeba - ucina kasjerka w Leclercu.
Szefowie marketów podpisują umowy najczęściej na cząstki etatów. Mimo to wymagają pełnej dyspozycyjności. Efekt jest taki, że aż 141 niepełnoetatowych pracowników Leclerca pracowało dłużej niż wynikało to z ich umów o pracę. Podobna sytuacja dotyczyła 25 osób w Tesco. 25 pracownikom Leclerca inspekcja kazała zwiększyć wymiar zatrudnienia do godzin faktycznie świadczonej pracy.
Nie lepiej wygląda wykorzystanie urlopów wypoczynkowych. Niechlubnym liderem znów okazał się Leclerc - 114 pracowników miało w sumie 1215 dni zaległego urlopu (ponad 10 dni na osobę). Jeśli chodzi o bezpieczeństwo pracy, też jest wiele do poprawienia. Pracownicy przewozili zbyt ciężkie towary i obsługiwali urządzenia, do czego nie mieli uprawnień. Ale są też dobre sygnały. Inspektorzy PIP przyznają, że hipermarkety nie zatrudniają na czarno i płacą pensje w terminie. Stosują sie też do zaleceń pokontrolnych.
Przestrzeganiu praw pracowniczych w dużych sklepach wciąż przygląda się lubelska kuria. W czerwcu ubiegłego roku abp Życiński nazwał system pracy w hipermarketach żenującą formą wyzysku i zwykłą dżunglą. Zapowiedział, że jeśli ta sytuacja się nie poprawi, będzie apelował do wiernych o bojkotowanie hipermarketów.
Zapowiedź ta, choć minęło wiele miesięcy, nie została oficjalnie odwołana. Jakie jest dzisiaj zdanie lubelskiego metropolity? - Stanowisko Kościoła w tej kwestii pozostaje niezmienne - będziemy bronić ludzi przed każdą formą wyzysku - zapowiada ks. Mieczysław Puzewicz, rzecznik metropolity. - Arcybiskup podczas wizytacji parafii zawsze prosi, by sygnalizować wszelkie nieprawidłowości. I przede wszystkim apeluje do szefów hipermarketów o ludzkie traktowanie. Więcej człowieczeństwa w kapitalizmie. Nie można osiągać zysków kosztem ludzi. W dodatku tych najsłabszych. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!