Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Lublin

4 lutego 2017 r.
17:53

Lublin: Jak polski oficer uratował życie niemieckiemu lotnikowi

413 30 A A
Z lewej pułkownik Emil Wojciech Czapliński.  Z prawej porucznik Eduard Reither<br />
Z lewej pułkownik Emil Wojciech Czapliński. Z prawej porucznik Eduard Reither

13 września 1939 roku. Pod budynkiem dzisiejszego Centrum Kultury przy ul. Peowiaków, gdzie mieściła się komenda garnizonu, zebrała się ok. 100-osobowa grupa lublinian. Domagali się śmierci dla dwóch zestrzelonych niemieckich pilotów, których właśnie przesłuchiwano. Uratował ich polski oficer. Jego syn, po kilkudziesięciu latach spotkał się osobiście z jednym z niemieckich lotników

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Tym oficerem był płk Emil Wojciech Czapliński, ówczesny komendant miasta i szef lubelskiego garnizonu. Dzień wcześniej, 12 września 1939 r. polski myśliwiec zestrzelił pod Kraśnikiem niemiecki bombowiec. Pilot nie zdążył wyskoczyć, uratowało się dwóch pozostałych członków załogi. Przewieziono ich na przesłuchanie do Lublina.

Żołnierze pytali po drodze miejscowych o adres komendy garnizonu. Widok jeńców w niemieckich, lotniczych mundurach budził niemałą sensację. Wiele osób wciąż miało w pamięci bombardowanie Lublina sprzed kilku dni. Sądzono, że są to piloci, którzy zrzucali wtedy bomby nad miastem. Nic dziwnego, że eskorcie towarzyszyło coraz więcej gapiów, którzy głośno domagali się samosądu na lotnikach.

Przesłuchanie

Niemców przesłuchiwał płk Czapliński. Znał doskonale jęz. niemiecki, bo służył wcześniej w armii austriackiej. Po pewnym czasie zadecydował o dostarczeniu jeńców do gen. Mieczysława Smorawińskiego, dowódcy Okręgu Korpusu nr II w Lublinie, który urzędował nieopodal; na pl. Litewskim. Żołnierze wyprowadzili pilotów. Po chwili jednak zawrócili. - Panie pułkowniku, nie da rady, ludzie chcą ich zlinczować - powiedzieli.

Czapliński wyszedł przed budynek. - Jeżeli ci piloci są winni, to będą ukarani przed sąd - powiedział do zgromadzonych i coraz bardziej agresywnych ludzi stojących przed komendą. - Na razie jednak są pod moją opieką i nie pozwolę na samosąd.

Pułkownik cieszył się autorytetem i to zadecydowało, że Niemcy bezpiecznie doszli pod eskortą do komendantury. Tam ich przesłuchano i wkrótce obydwaj trafili do aresztu w Przemyślu.

Aresztowania

Jak się potem okazało, incydent z niemieckimi pilotami uratował wkrótce życie pułkownikowi Czaplińskiemu i jego żonie.

- W naszej kamienicy przy ul. Weteranów mieszkał m.in. niemiecki oficer o nazwisku Rüfler - mówi Janusz Czapliński, dziś 82-letni syn pułkownika Czaplińskiego. - To był bardzo porządny człowiek. Kiedyś, zanim ojciec trafił do oflagu, zdradził mu, że nie wierzy w militarny sukces Hitlera, a wojnę uważał za niepotrzebną. Ów Rüfler wiedział, że ojciec uratował życie jego rodakom. Kiedy zauważył nazwisko ojca na liście przeznaczonych do aresztowania, wstawił się za nim. Okazało się, że wszyscy na liście mieli być zakładnikami. Dzięki wstawiennictwu naszego lokatora, ojciec trafił do oflagu, najpierw w Radomiu, potem na Pomorzu i przeżył wojnę.

W międzyczasie gestapo aresztowało jego żonę za udział w konspiracji. Siedziała najpierw w hitlerowskiej kaźni „Pod zegarem”, potem na Zamku. Podczas jednego z przesłuchań, gestapowiec wstał, podszedł do niej, machając jakimiś papierami. „Bądź rozsądna i trzymaj się z daleka od konspiracji” - powiedział. - „Dajemy ci szansę, bo twój ojciec uratował życie naszym pilotom”. Po czym puścili ją wolno.

Dwa lata

Pułkownik Czapliński wrócił do Lublina w 1945 r. Rodzina już wcześniej wiedziała o jego przyjeździe. Czekali na niego przed domem. Był ubrany w angielski wojskowy mundur, miał plecak, a w nim takie wówczas rarytasy jak czekolada i guma do żucia.

Od razu zainteresowała się nim ubecja. Nigdy jednak nie wypominali mu incydentu z niemieckimi pilotami. W domu jednak wszyscy doskonale pamiętali te wydarzenia. Pułkownik kiedyś zdradził, że gdyby wówczas doszło do linczu na niemieckich oficerach, to z pewnością po wkroczeniu Niemców do Lublina, rozstrzelaliby wielu niewinnych mieszkańców - w ramach odwetu.

Czapliński, syn powstańca styczniowego i wnuk powstańca listopadowego był urodzonym żołnierzem. Chciał wrócić do armii. I wrócił. Pomógł mu w tym jego serdeczny przyjaciel, marszałek Michał Rola-Żymierski. Po zaledwie dwóch latach służby - z nieznanych przyczyn - w 1947 r. został wydalony z wojska bez prawa noszenia munduru i bez żadnych świadczeń. Dopiero po wielu latach przyznano mu niewielką emeryturę.

Notatki

Tymczasem w latach 70. ub. w. do Lublina, przyjechała grupa młodych Niemców z chrześcijańskiego stowarzyszenia, którzy odwiedzali w całej Polsce miejsca zbrodni hitlerowskich. Trafili też do Lublina, gdzie porządkowali teren na Majdanku. Wieczorem miało się odbyć spotkanie z mieszkańcami miasta.

- Dowiedziałem się o tym spotkaniu i namawiałem ojca, żebyśmy tam poszli - wspomina Janusz Czepliński. - Najpierw nie chciał, ale w końcu dał się namówić. Spotkanie odbywało się w kamienicy przy ul. Narutowicza. Było sporo osób, wśród nich kilku - jak się potem okazało - funkcjonariuszy SB. I oni zaczęli głośno komentować, że Niemiec zawsze będzie Niemcem, że to pojednanie to fikcja itd. Wtedy nie wytrzymałem, wstałem i powiedziałem, że nie wszyscy Niemcy byli źli i opowiedziałem historię z niemieckimi lotnikami oraz Rüflerem, tym naszym lokatorem. W trakcie mojej opowieści niemiecki pastor, założyciel tego stowarzyszenia robił jakieś notatki, a po spotkaniu długo mu jeszcze opowiadałem tę historię.

Na trop niezwykłej historii z września 1939 roku wpadł radny Rady Miasta, Zbigniew Jurkowski. Na zdjęciu z Januszem Czaplińskim
Na trop niezwykłej historii z września 1939 roku wpadł radny Rady Miasta, Zbigniew Jurkowski. Na zdjęciu z Januszem Czaplińskim

Listy

Po jakimś czasie do kamienicy przy ul. Weteranów zapukał listonosz. Przyniósł list. Po niemiecku. Autorem była żona, a właściwie wdowa po kpt. Willym Rüflerze. Okazało się, że pastor, po powrocie do Niemiec, opisał historię Czaplińskiego w jednej z gazet. Artykuł dotarł do żony byłego niemieckiego żołnierza. W liście podziękowała za ciepłe słowa o jej mężu. Dodała, że zginął na froncie. Potem przez wiele lat korespondowali ze sobą.

Na tym nie koniec. Okazało się, że artykuł pastora dotarł też do zestrzelonych nad Kraśnikiem pilotów. Obydwaj przeżyli wojnę. Mieli ze sobą kontakt. Jeden z nich nie chciał wracać do wojennych wspomnień. Chciał mieć to za sobą. Ale porucznik Eduard Reither, były żołnierz Luftwaffe, zdobył od pastora adres płk Czaplińskiego. I napisał do niego list.

- Chciał koniecznie osobiście podziękować ojcu za uratowanie życia - mówi Janusz Czapliński. - Ojciec miał już jednak ponad 80 lat i nie kwapił się z wyjazdem.

Pewnego razu były niemiecki oficer zadzwonił do swojego wybawcy z Lublina. Długo ze sobą rozmawiali. Nigdy się jednak nie spotkali po raz drugi. W 1976 r. Emil Czapliński zmarł. Kilka miesięcy potem zmarła jego żona.

Spotkanie

- Eduard zaprosił mnie do siebie do Landau, pod francuska granicą - mówi pan Janusz. - Wyjechał po mnie z żoną, Włoszką z pochodzenia na lotnisko w Frankfurcie. Wcześniej umówiliśmy się, że będę trzymać w ręku żonkile. Po tym mieli mnie rozpoznać. Oni na wszelki wypadek też mieli ze sobą kwiaty. Kiedy Eduard mnie zobaczył, to objął mnie jak syna, nie krył wzruszenia.

Były pilot opowiedział Polakowi z Lublina szczegóły z tamtych wydarzeń, których on nie znał od ojca.
- Mówił, że zarówno ojciec, jak i gen. Smorawiński potraktowali ich jak godnych siebie partnerów-oficerów, tyle że jeńców - mówi Janusz Czapliński. - Podczas przesłuchania nie podnosili głosu, nie zmuszali do szczegółowych zeznań. Największy jednak szok przeżyli, kiedy przechodząc razem koło restauracji Europa, spytali Niemców czy nie są głodni. Obydwaj przyznali, że od kilku dni nic nie mieli w ustach. Wtedy zaprosili ich do restauracji i zamówili dla nich obiad. Na koniec każdy z nich napisał krótką kartkę do domu, że zostali zestrzeleni, ale udało im się wyskoczyć ze spadochronem i się uratowali. Kartki trafiły do adresatów.

Kontakty

Janusz Czapliński przez jeszcze wiele lat - raz w roku - odwiedzał byłego pilota w Niemczech. Za każdym razem wracali do tych wydarzeń. Eduard Reither zapewniał, że nie brał nigdy udziału w bombardowaniu Lublina. Kiedy ich zestrzelił polski myśliwiec, wracali z bombardowania Przemyśla. Leutnant Eduard Reither po wojnie pracował w branży motoryzacyjnej. Był dilerem BMW.

Ich kontakty urwały się nagle z dnia na dzień. Czapliński junior wysłał jeszcze kilka listów do Niemiec, ale do dzisiaj nie mają już kontaktu. Reither, gdyby żył miałby dziś 101 lat, we wrześniu 1939 r. był 23-latkiem.

- Nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że to robota esbecji - mówi Janusz Czapliński. - Być może komuś nie pasowały moje kontakty z Niemcami, wiem że byłem śledzony, a raz to nawet omal nie zginąłem w dziwnym wypadku, kiedy dwa kamazy zajechały mi drogę. Na szczęście skończyło się na strachu. Przypuszczam, że bezpieka zarówno do Reithera, jak i Rüflera mogła wysłać jakieś pisma, po których zerwali kontakty. Być może szkalujące mnie czy też moją rodzinę.

Komentarze 30

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
Gość / 4 lutego 2017 o 19:45
+1
Fajne story
Avatar
Gość / 8 lutego 2018 o 21:12
Po dwóch latach służby za udział wraz z wojskiem we Mszy Świętej Rezurekcyjnej został dnia 10 maja 1947 roku usunięty z wojska bez prawa noszenia munduru oraz bez prawa do emerytury (rozkaz Nr. 3686 z dn. 10.V.47r.)
Avatar
Gość / 8 lutego 2018 o 21:10
"Po zaledwie dwóch latach służby - z nieznanych przyczyn - w 1947 r. został wydalony z wojska bez prawa noszenia munduru i bez żadnych świadczeń. " Kłamstwo. Po dwóch latach służby za udział wraz z wojskiem we Mszy Świętej Rezurekcyjnej został dnia 10 maja 1947 roku usunięty z wojska bez prawa noszenia munduru oraz bez prawa do emerytury (rozkaz Nr. 3686 z dn. 10.V.47r.)
Avatar
Lubelak / 13 lutego 2017 o 21:47
Eduard Reither zapewniał, że nie brał nigdy udziału w bombardowaniu Lublina. Kiedy ich zestrzelił polski myśliwiec, wracali z bombardowania Przemyśla. A to łaskawca!
Avatar
as / 7 lutego 2017 o 18:15
A.Merkel  przyjeżdża do Polski ,to i pozytywny tekścik  o szlachetnych Polskich oficerach - jak i ''dobrych'' Niemieckich lotnikach bombardujących Polskę wypadł jak z przysłowiowego (rękawa).
Avatar
Gość / 7 lutego 2017 o 16:39
O szlachetności okupanta mogą wiele powiedzieć mieszkańcy polskich wsi gdzie dokonano pacyfikacji. Jak to w humanitarny sposób palono żywcem kobiety dzieci i starców w zamian za zabicie jednego czy dwóch niemców. O tym powinno się pisać bo to że naszych oficerów obowiązywała konwencja wszyscy wiedzą.
Avatar
Gość / 7 lutego 2017 o 09:27
Materiał na super Film !
Avatar
kc / 7 lutego 2017 o 07:32
Nie bardzo rozumiem. Czy będąc w PO nie można być największm pisowcem w radzie Miasta Lublin?
Avatar
Gość / 7 lutego 2017 o 03:47
To był wrzesień 1939 roku. Nie można na to patrzeć poprzez pryzmat lat 40-45. Potrzebna jest inna optyka.
Avatar
Gość / 6 lutego 2017 o 21:05
Gdyby lotnicy zostali zlinczowani, Niemcy rozstrzelali by zakładników (kilkuset mężczyzn) zaaresztowanych po zajęciu miasta 18.9.1939r. Odsyłam do książki "Chłopak z Kresów: pamiętnik lubelskiego kupca" autor: Michał Jaśnikowski. Wszyscy zostali zwolnieni...
Avatar
Gość / 8 lutego 2018 o 21:12
Po dwóch latach służby za udział wraz z wojskiem we Mszy Świętej Rezurekcyjnej został dnia 10 maja 1947 roku usunięty z wojska bez prawa noszenia munduru oraz bez prawa do emerytury (rozkaz Nr. 3686 z dn. 10.V.47r.)
Avatar
Gość / 8 lutego 2018 o 21:10
"Po zaledwie dwóch latach służby - z nieznanych przyczyn - w 1947 r. został wydalony z wojska bez prawa noszenia munduru i bez żadnych świadczeń. " Kłamstwo. Po dwóch latach służby za udział wraz z wojskiem we Mszy Świętej Rezurekcyjnej został dnia 10 maja 1947 roku usunięty z wojska bez prawa noszenia munduru oraz bez prawa do emerytury (rozkaz Nr. 3686 z dn. 10.V.47r.)
Avatar
Lubelak / 13 lutego 2017 o 21:47
Eduard Reither zapewniał, że nie brał nigdy udziału w bombardowaniu Lublina. Kiedy ich zestrzelił polski myśliwiec, wracali z bombardowania Przemyśla. A to łaskawca!
Avatar
as / 7 lutego 2017 o 18:15
A.Merkel  przyjeżdża do Polski ,to i pozytywny tekścik  o szlachetnych Polskich oficerach - jak i ''dobrych'' Niemieckich lotnikach bombardujących Polskę wypadł jak z przysłowiowego (rękawa).
Avatar
Gość / 7 lutego 2017 o 16:39
O szlachetności okupanta mogą wiele powiedzieć mieszkańcy polskich wsi gdzie dokonano pacyfikacji. Jak to w humanitarny sposób palono żywcem kobiety dzieci i starców w zamian za zabicie jednego czy dwóch niemców. O tym powinno się pisać bo to że naszych oficerów obowiązywała konwencja wszyscy wiedzą.
Avatar
Gość / 7 lutego 2017 o 09:27
Materiał na super Film !
Avatar
kc / 7 lutego 2017 o 07:32
Nie bardzo rozumiem. Czy będąc w PO nie można być największm pisowcem w radzie Miasta Lublin?
Avatar
Gość / 7 lutego 2017 o 03:47
To był wrzesień 1939 roku. Nie można na to patrzeć poprzez pryzmat lat 40-45. Potrzebna jest inna optyka.
Avatar
Gość / 6 lutego 2017 o 21:05
Gdyby lotnicy zostali zlinczowani, Niemcy rozstrzelali by zakładników (kilkuset mężczyzn) zaaresztowanych po zajęciu miasta 18.9.1939r. Odsyłam do książki "Chłopak z Kresów: pamiętnik lubelskiego kupca" autor: Michał Jaśnikowski. Wszyscy zostali zwolnieni...
Avatar
Gość / 6 lutego 2017 o 20:44
jest w necie ciekawy artykuł opisujący te wydarzenia z września 1939r. w lublinie. ******gs24.pl/magazyn/art/5256818,od-cudu-do-dramatu,id,t.html
Zobacz wszystkie komentarze 30

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Warszawska Orkiestra Sentymentalna wystąpi w Radiu Lublin
25 maja 2018, 19:00

Warszawska Orkiestra Sentymentalna wystąpi w Radiu Lublin 0 0

Co Gdzie Kiedy. W piątek, 25 maja o godz. 19 w studiu muzycznym Radia Lublin (ul. Obrońców Pokoju 2) wystąpi Warszawska Orkiestra Sentymentalna.

Wypadek na al. Unii Lubelskiej w Lublinie. Wjechała na czerwonym świetle?

Wypadek na al. Unii Lubelskiej w Lublinie. Wjechała na czerwonym świetle? 4 0

Do wypadku doszło około godz. 9 na skrzyżowaniu ul. Zamojskiej i al. Unii Lubelskiej w Lublinie.

Zakończyli juwenalia na komisariacie. "Myśleliśmy, że atakują nas kibole. A to policja"
Alarm 24

Zakończyli juwenalia na komisariacie. "Myśleliśmy, że atakują nas kibole. A to policja" 12 5

Trzy osoby zakończyły juwenalia w komisariacie. Kolejna poddała się obdukcji lekarza sądowego. Studenci dęblińskie „Szkoły Orląt” oskarżają policję o bezpodstawną i zbyt brutalną interwencję. Policja twierdzi, ze młodzi byli pijani i agresywni.

Nie kupuj, wynajmij. O zaletach korzystania z wypożyczalni samochodowych

Nie kupuj, wynajmij. O zaletach korzystania z wypożyczalni samochodowych 0 0

Chcesz przetestować elektryczny pojazd, zanim w niego zainwestujesz kupę ciężko zarobionych pieniędzy? Potrzebujesz nowej floty transportowej dla swojej firmy spedycyjnej? Chcesz wybrać się na wakacyjną przejażdżkę, lecz nie posiadasz własnego auta? Zapraszamy do poczytania niniejszego tekstu, za pośrednictwem którego dowiesz się, jak cenna jest w dzisiejszych czasach atrakcyjna oferta godnej polecenia wypożyczalni samochodowej.

Wernisaż wystawy fotografii Tadeusza Rolke w CSK
26 maja 2018, 12:00

Wernisaż wystawy fotografii Tadeusza Rolke w CSK 2 0

Co Gdzie Kiedy. 26 maja o godz. 12 w Centrum Spotkania Kultur (plac Teatralny 1) odbędzie się spotkanie z fotografem Tadeuszem Rolke połączone z wernisażem wystawy prac artysty.

Antylopa biegała pod Michowem? Pijany kierowca z Tanzanii trochę przesadził
galeria
film

Antylopa biegała pod Michowem? Pijany kierowca z Tanzanii trochę przesadził 54 6

Prawie 2 promile alkoholu miał zatrzymany pijany kierowca. Pochodzący z Tanzanii 34-latek, próbował uciekać przed policjantami po tym, jak rozbił pożyczone BMW.

"Zdarzają się nawet długotrwałe przyjaźnie". Ile zarobi opiekunka osób starszych w Niemczech?

"Zdarzają się nawet długotrwałe przyjaźnie". Ile zarobi opiekunka osób starszych w Niemczech? 0 1

Rozmowa z Maciejem Łastowieckim, właścicielem firmy iOPIEKA, która oferuje legalne zatrudnienie dla opiekunów i opiekunek osób starszych głównie na terenie Niemiec.

Chcą pobić rekord Guinnessa. W czytaniu

Chcą pobić rekord Guinnessa. W czytaniu 1 0

Chełmska Biblioteka Publiczna chce się zgłosić do bicia rekordu Guinnessa w ilości osób czytających jeden po drugim. Dotychczasowy rekord to 3071 czytelników.

Zadyma na meczu Lech Poznań - Legia Warszawa. Pseudokibice wtargnęli na boisko [wideo]
film

Zadyma na meczu Lech Poznań - Legia Warszawa. Pseudokibice wtargnęli na boisko [wideo] 2 1

Do zadymy doszło w drugiej połowie meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa w 37., ostatniej kolejce Lotto Ekstraklasy.

Ile powinni zarabiać posłowie? Wyniki sondażu mogą zaskakiwać
film

Ile powinni zarabiać posłowie? Wyniki sondażu mogą zaskakiwać 0 6

Posłowie powinni zarabiać nie więcej niż 5 tys. zł brutto, czyli około 3550 zł "na rękę" - uważa prawie połowa ankietowanych w sondażu zamówionym przez portal Gazeta.pl

Padwa Zamość – Orzeł Przeworsk 36:29. Strzelecki popis rozgrywającego

Padwa Zamość – Orzeł Przeworsk 36:29. Strzelecki popis rozgrywającego 1 0

II LIGA PIŁKARZY RĘCZNYCH W ostatnim spotkaniu sezonu Padwa Zamość pokonała przed swoimi kibicami Orła Przeworsk 36:29. Aż 13 bramek zdobył na pożegnanie z fanami Tomasz Fugiel

Sławomir i Zenek Martyniuk na Feliniadzie 2018. Muzyczne szaleństwo i tłumy fanów pod sceną
Zdjęcia
galeria

Sławomir i Zenek Martyniuk na Feliniadzie 2018. Muzyczne szaleństwo i tłumy fanów pod sceną 36 4

Niedziela na Feliniadzie 2018 należała do zespołów disco polo. Gwiazdą wieczoru byli Sławomir oraz Akcent z Zenkiem Martyniukiem. Przed nimi wystąpiły zespoły PowerBoy i Defis.

Puławy: Nowe pracownie dla szkół

Puławy: Nowe pracownie dla szkół 3 0

Pracownie w puławskich szkołach branżowych i technikach, dzięki unijnym dotacjom miały otrzymać wyposażenie za prawie 4 mln złotych.

Kozienalia 2018: Organek na scenie w browarze [zdjęcia]
galeria

Kozienalia 2018: Organek na scenie w browarze [zdjęcia] 0 0

W niedzielę na terenie browaru Perła przy ul. Bernardyńskiej w Lublinie zakończyły się trzydniowe Kozienalia 2018.

W Lublinie zabrakło osób do przeprowadzania dzieci przez jezdnię. Jakie są zarobki?

W Lublinie zabrakło osób do przeprowadzania dzieci przez jezdnię. Jakie są zarobki? 45 11

Fiaskiem skończyły się poszukiwania kogoś, kto stanie obok przejścia przez Głuską, na której znacznie wzrósł ruch po rozpoczęciu prac na Abramowickiej. Kłopot jest również z obsadzeniem przejścia obok szkoły przy ul. Kunickiego.

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.