sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Jan Paweł II był znów z nami

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 czerwca 2007, 19:01
Autor: DOMINIK SMAGA

Około 10 tysięcy wiernych zebrało się w sobotę przy kościele św. Rodziny na Czubach. Dokładnie w tym samym miejscu, gdzie 20 lat wcześniej papież Jan Paweł II odprawił mszę dla miliona.

Grupy wiernych ciągnęły na Czuby od samego rana. - Piesze pielgrzymki wyruszyły ze wszystkich lubelskich parafii. Przybyli tu mieszkańcy całej archidiecezji. Z każdego dekanatu wyjechał przynajmniej jeden autokar - szacuje ks. Mirosław Ładniak, współorganizator uroczystości.

- Dziś przyjechaliśmy. Dwadzieścia lat temu przyszłam pieszo. Stałam... o, gdzieś tam. Kiedyś były tu same pola - Marianna Kamińska z Piask wskazuje na bloki osiedla Widok. - Dzisiaj Jan Paweł II znów jest z nami. Czuję to.

Bogdan Sękowski przyszedł pieszo z odległego o ponad 80 km Sawina. - Wyruszyłem w czwartek. Spałem po drodze u dobrych ludzi - opowiada 64-latek. Dwadzieścia lat wcześniej też szedł pieszo. Wtedy nie dotarł na czas. - Po drodze zatrzymali mnie milicjanci. Mówili, że chcę zrobić zamach na życie papieża. Wydawałem im się podejrzany, bo nosiłem wówczas długie włosy i brodę. Wyglądałem jak Rumcajs.

O postawie władz Polski Ludowej wobec wizyty papieża wspominał na początku uroczystości metropolita lubelski abp Józef Życiński. Przypomniał raporty ówczesnej bezpieki, mówiące o tym, że w 1987 r. wśród wiernych zebranych na mszy za mało było ludzi aparatu władzy, którzy mieli wywoływać "pożądane politycznie reakcje” tłumu.

- Skończyły się czasy, kiedy uciekano się do kapłana przy różnych okazjach. Nawet przy budowie kanalizacji, wodociągów czy telefonów w wioskach wybierano na przewodniczącego komitetu księdza w przekonaniu, że on tego dopilnuje, a niektórzy, że może najmniej ukradnie - mówił abp Józef Kowalczyk, nuncjusz apostolski w Polsce w swej homilii podczas uroczystej mszy św. I zaznaczył, że dziś nikt nie wymaga od kapłanów, by byli specjalistami od wodociągów, ale fachowcami od życia.

W sobotnim nabożeństwie uczestniczyło ok. 10 tys. osób. - Spodziewaliśmy się, że przyjdzie 20 tysięcy osób - przyznaje ks. Ładniak. - A dlaczego nie powiedzieć, jakie to szczęście, że było nas tu aż tyle - mówi Joanna Izbicka, lublinianka uczestnicząca w mszy. Bardzo przeżyła tę uroczystość. Co z niej wyniosłam? Myślę, że jej prawdziwe owoce będą odczuwalne dopiero później, w codziennym życiu.

Wiernym najbardziej doskwierał upał. Ludzie kryli szukali choćby najmniejszego skrawka cienia. Omdlało co najmniej sto osób. Część z nich odwieziono do szpitala na obserwację.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!