niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Kładka nad ul. Sowińskiego otwarta, a korki nadal się tworzą. Tłumy na pasach, pustki na kładce

Autor: Dominik Smaga

Na kładce pojedynczy przechodnie
Na kładce pojedynczy przechodnie

Duże korki znów tworzą się na ul. Sowińskiego. Receptą na ten problem miało być ponowne otwarcie kładki nad ulicą. Wczoraj to nie pomogło. Odnowiona kładka świeciła pustkami, a tuż pod nią tłumy pieszych szły przez pasy, co chwila wstrzymując ruch samochodów

Do wczoraj piesi nie mieli żadnego wyboru i na drugą stronę ul. Sowińskiego mogli przejść tylko po pasach. A to mocno uprzykrzało życie kierowcom, którzy co chwila musieli stawać, bo kolejna grupa pieszych wchodziła na przejście. Efektem były duże korki, które znikały na czas wakacji, a wróciły wraz z początkiem roku akademickiego. Problem trwał dwa lata, bo przez taki czas zamknięta była rozsypująca się kładka dla pieszych.

Od wczoraj piesi znów mają wybór: albo iść przez pasy, albo kładką otwartą po gruntownej przebudowie kosztującej 2 miliony złotych. Połowę tej kwoty wyłożyło miasto. Dzięki temu miało być zdecydowanie lepiej niż przed wakacjami, ale nie zmieniło się nic. Zdecydowana większość osób wybiera drogę przez pasy. W czasie, gdy przez jezdnię przechodzi kilkadziesiąt osób, kładką idzie tylko kilka.

Na ul. Sowińskiego tworzą się tak samo duże korki, jak przed wakacjami. Wczoraj wielu kierowców nie mogło zjechać ze skrzyżowania z Głęboką, bo zwyczajnie nie było już miejsca na kolejne samochody. Bardzo powoli jechało się aż do przejścia, przez które znów przewijały się tłumy.

Mimo to miasto zapowiada, że nie ma mowy o zagrodzeniu dolnego przejścia. Ustawienie barier, jeszcze w styczniu proponował radny Zbigniew Ławniczak (PiS). Jako przykład wskazywał ulicę Grochowską w Warszawie.

– Tam piesi nie mają pretensji o to, że muszą na te kładki wchodzić – mówił na posiedzeniu Rady Miasta. – Pracowałem tam kilka lat – zaznaczał.

Ratusz zapewnia, że nie sięgnie po tak radykalną metodę i nie będzie zmuszać pieszych barierami do tego, by korzystali z kładki. – Nie planujemy likwidacji przejścia, nie zamierzamy stawiać barier ani płotków – mówi Karol Kieliszek z Urzędu Miasta. – Nie widzimy takiej potrzeby.
Choć kładka jest już dostępna dla pieszych, to prace budowlane jeszcze tu trwają, między innymi przy windzie, którą będzie można wjechać na kładkę od strony Chatki Żaka.

Pod kładką wielu pieszych
Pod kładką wielu pieszych
Czytaj więcej o: Lublin studenci Sowińskiego kładka
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
WF
(99) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 października 2016 o 19:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie będą chodzić tylko dajcie im czas. Sam przeszedłem ostatnio przejściem mimo, że miałem dalej bo po prostu nie widać było czy kładka jest czynna czy nie, tam jest taki bajzel teraz, że tego nie widać po prostu
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2016 o 10:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak szczerze mówiąc to gdyby nie ten artykuł to bym nie wiedział że kładka jest juz dostępna - tam dalej trwają prace i kręci się ekipa budowlana, więc nie dziwie się że ludzie idą dołem bo tak naprawdę prace nad tym obiektem nie są ostatecznie skończone. Wszelkie dywagacje że ludzie nie chodzą kładką to pomówienia - oddano do użytku coś co nie jest dokończone
Rozwiń
WF
WF (5 października 2016 o 09:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wprowadzić karnety na przejście dołem,reszta na kładkę niech poprawiają tężyznę fizyczna. 
Rozwiń
potpis
potpis (5 października 2016 o 08:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Żadne likwidacje przejść,  poszerzane ulic nie pomoże. Szeroka Zana korkuje się mimo że nie ma tu utrudnień w postaci uczęszczanych przejść, skrzyzowań.
Przestań bredzić, Zana jest szeroką ulicą??? Może czas iść do okulisty.
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2016 o 02:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zlikwidowac pasy jak jest kładka lub było zrobic kładke kulistą taka jak jest w Rzeszowie i bylby spokoj ale to Polska kraj cebuli i tak bedzie przez wiele lat lub zawsze ;)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (99)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!