niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Ktokolwiek widział...

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 lipca 2006, 20:24
Autor: (mb)

Kierowca ciężarówki z Lublina, który w zeszłym tygodniu spowodował śmiertelny wypadek pod Londynem, przedwczoraj stanął przed angielskim sądem. – Ale do tej pory nie wiemy, jaki zapadł wyrok – rozkłada ręce żona mężczyzny. – W polskim konsulacie niczego nie wiedzą. Mało tego. Nawet się z nim nie skontaktowali!



Przypomnijmy. W zeszły czwartek Stanisław B. uczestniczył w tragicznym wypadku na autostradzie M11 koło Londynu. Prowadzony przez niego tir staranował znajdujący się na poboczu samochód osobowy, w którym było dwoje młodych Węgrów. Oboje zginęli
na miejscu.
We wtorek lublinianin stanął przed sądem magistrackim w Harlow. – Nie mamy pojęcia, jaki zapadł wyrok – żali się Jolanta B., żona mężczyzny. – Cały czas dzwonimy do polskiego konsulatu, ale tam też nic nie wiedzą.
– Czekamy na informacje od brytyjskiej policji – wyjaśnia Ireneusz Truszkowski, polski wicekonsul w Londynie. – Na razie przekazali nam raport ze wszystkiego, co działo się do wtorku. Ale o wyniku rozprawy jeszcze nas nie poinformowali.
Rodzina lublinianina jest oburzona, że konsulat tak podchodzi do jego sprawy. – Nawet się z nim nie skontaktowali – mówi żona. – A przecież bez pośrednictwa konsulatu, my nie jesteśmy w stanie niczego zrobić.
– Próbujemy się porozumieć z prawnikiem Stanisława B. – mówi Truszkowski. – Wtedy będzie łatwiej skontaktować się z zatrzymanym.
Polski MSZ broni konsulatu. – Jeżeli mężczyzna ma pełnomocnika, organy ścigania tylko jemu będą przekazywały pełne informacje na bieżąco – tłumaczy Leszek Kowalski, naczelnik Wydziału Opieki Konsularnej w MSZ. – Rodzina musi być w stałym kontakcie z konsulatem. Wszystko powinno się wkrótce wyjaśnić.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!