wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Łapówki, narkotyki, kradziony alkohol. Policjanci z Lublina odpowiedzą przed sądem

  Edytuj ten wpis

Fałszowali statystyki, przemycane papierosy wozili do domu zamiast na komendę, kupowali kradzioną wódkę. Tak zdaniem prokuratury wyglądała służba dwóch byłych już policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie

32-letni Michał B. i pięć lat starszy Albert W. odpowiedzą przede wszystkim za łapownictwo i przestępstwa narkotykowe. Aresztowano ich po tym, jak w marcu ubiegłego roku pomogli znajomym przestępcom. Za przechwycenie transportu 1000 kartonów papierosów z przemytu zainkasowali 7500 zł.

Najprawdopodobniej jeszcze przed "akcją” z papierosami byli pod lupą Biura Spraw Wewnętrznych. Z akt sprawy wynika, że kilkutysięczna łapówka to tylko kulminacja ich nielegalnej działalności. Michał B. i jego kolega bez skrupułów korzystali z policyjnych legitymacji.

Obaj starali się mieć dobre wyniki. Dla poprawienia statystyk fałszowali wpisy w służbowych notatnikach. Wpisywali tam dane legitymowanych osób, które jak ustalono w śledztwie, nigdy legitymowane nie były. W ten sposób policjanci mieli "tropić” sprawców drobnych przestępstw.

Z akt sprawy wynika również, że Michał B. i Albert W. weszli w komitywę z handlarzami okupującymi rejon ul. Ruskiej. To również miał być sposób na poprawę statystyk. Policjanci brali do radiowozu sprzedawcę z trzema paczkami papierosów z przemytu. Wieźli na komisariat, pisali protokół z zatrzymania i puszczali handlarza. Ten wracał na bazar i znów brał się za handel. Dzięki temu policjanci wykrywali sprawcę wykroczenia, a ten miał względny spokój.

Z aktu oskarżenia wynika również, że mundurowi często rekwirowali na bazarze papierosy z przemytu. Na miejscu oczywiście nikt nie przyznawał się do toreb z towarem. Papierosy lądowały więc w radiowozie. Powinny skończyć w policyjnym depozycie. Jednak według śledczych cześć nielegalnego towaru trafiała do mieszkań policjantów. Przekładali papierosy z radiowozu do własnych samochodów. Robili to nawet na parkingu przed komendą przy ul. Północnej.

Michał B. lubił nie tylko zapalić, ale i wypić. Jak ustaliła prokuratura, zaopatrywał się w alkohol u spotkanego na siłowni złodzieja. Ten miał mu dostarczać wódkę i whisky kradzioną ze sklepów sieci Lidl. Butelka markowego alkoholu za jedyne 20-25 zł. Z akt sprawy wynika również, że policjant był na swój sposób uczynny. Nielegalnie przekazywał znajomym dane o poszukiwanych. Sam nie miał dostępu do odpowiedniej bazy danych, więc prosił o pomoc kolegów z I Komisariatu.

Według śledczych, oskarżeni policjanci nie gardzili również środkami psychotropowymi. Mieli handlować między sobą mefedronem i tabletkami ecstasy.

Michał B. i Albert W. zostali aresztowani w lutym tego roku. Wyrzucono ich ze służby. Albert W. do niczego się nie przyznał. Jego kompan początkowo się przyznawał, ale z biegiem czasu zmienił wersje wydarzeń. Jak ocenił prokurator, jego wyjaśnienia były "kłamliwe” i miały jedynie przedłużać śledztwo. Byłym policjantom grozi nawet po 15 lat więzienia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin policja
Cinek
Gość
cedet
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Cinek
Cinek (4 listopada 2014 o 18:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Coś jest nie tak w Lublinie z narkotykami. Nie używam narkotyków, ale że coś jest nie tak to wiedzą wszyscy. I to jest nie tak na poziomie Policji. Jak pamiętam jak byłem dzieckiem to wszyscy palili trawę. Było to wiele lat temu - ale do tej pory za granicą od emigrantów można usłyszeć teorię że był to Policyjny biznes. Nie mam nicdo Policji i nie jestem przeciwnikiem marichuany, choć sam jej nie palę. Czasami wydaje mi się że może lepiej ją zalegalizować niż popierać jakieś niejasne układy. Prostytucji też w Polsce nie ma, choć nie jeden chodził do burdeli. Nie chodziłem do burdeli i prowadzę zdrowy tryb życia. Uważam że Biuro Spraw Wewnętrznych powinno się przyjrzeć lubelskiemu narkobiznesowi i temu jaki udział ma w tym Policja. ******Cinek*****

Rozwiń
Gość
Gość (21 października 2014 o 21:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

przeciez nikt nie kaze im byc psami , moga zostac meskimi dziwkami :-)

przygłup, jakby nie było policji to byś do tej pory zamieszkiwał  ale ul cmentarnej, do tego budżetówka to nie tylko policja, przy tym każdy inny obejmujący pracę w budżetówce to też człowiek i każdy winien być godnie opłacany, a nie, że góra wieprza szynkę, bo tak sami sobie ustalają wynagrodzenia a na dole jedzą kaszankę, bo ich nie stać na szynkę, pie...   kraj

Rozwiń
cedet
cedet (21 października 2014 o 20:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

policjant=milicjant=0

Rozwiń
cedet
cedet (21 października 2014 o 20:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

policjant=milicjant. "O" 

Rozwiń
as
as (21 października 2014 o 19:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

no jak budżetówka od 5 lat nie dostaje podwyżki to czego się można spodziewać, z niewolnika nie ma pracownika, wczoraj było ogłoszenie do straży miejskiej za 1800 zł brutto, netto ok. 1100 zl, no weź sobie człowieku wynajmij stancję, wyżywienie itp. za co żyć, albo mieć jeszcze do tego rodzinę. Za takie pieniądze to niech sobie ministrowie zapieprzają,Robią z nas idiotów jak tylko moga.

przeciez nikt nie kaze im byc psami , moga zostac meskimi dziwkami :-)

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!