poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Lekarki oskarżone o błąd w sztuce niewinne. Sąd: Pacjent i tak by umarł

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 grudnia 2014, 22:00

Dwie lekarki, które nie wykryły u pacjenta guza mózgu, zostały uniewinnione. Mężczyzna zmarł, zanim zapadł wyrok.

Główną oskarżoną w sprawie była Elżbieta W., ordynator Oddziału Udarowego i Neurologii Szpitala Specjalistycznego w Puławach. Przed sądem odpowiadała również Anna S.P., z oddziału neurologicznego, która opiekowała się pacjentem. Obie lekarki odpowiadały za błąd w sztuce i narażenie pacjenta na utratę życia.

57-letni Zbigniew P. trafił do puławskiego szpitala w lutym 2011 roku. Chorował na nadciśnienie, miał zaburzenia mowy. Mężczyzna został skierowany na tomografię głowy, ale badanie przeprowadzono bez podania tzw. kontrastu. Badanie wykazało niedokrwienie lewej półkuli. Mężczyzna dostał leki i wypisano go do domu. Do maja 2011 roku trzy razy pojawiał się na wizytach kontrolnych, u doktor Elżbiety W. zgłaszał m.in. kłopoty z widzeniem.

W maju problemy z mową wróciły, Zbigniew P. ponownie trafił do szpitala w Puławach. Tym razem lekarze wykonali tomografię z podaniem kontrastu. Wykryli guza mózgu. 57-latek został zakwalifikowany do operacji i wypisany do domu. Nie kontynuował już jednak leczenia w Puławach. W czerwcu 2011 roku mężczyzna trafił do lubelskiego szpitala SPSK 4, gdzie przeszedł operację. Jesienią nastąpił nawrót choroby. Mężczyznę poddano kolejnemu zabiegowi. Pomimo tego, guz wciąż rósł.

Biegli powołani przez śledczych orzekli, że dla prawidłowej diagnozy konieczne było wykonanie tomografii
z podaniem kontrastu.

Należało również zlecić rezonans magnetyczny.

Okazało się, iż guz w mózgu pacjenta powstał, zanim ten zgłosił się do puławskiego szpitala. Biegli uznali, że "zaniechanie diagnostyki było błędem lekarskim”, a w wyniku działań lekarek z Puław szanse na wygraną z nowotworem się zmniejszyły.

Puławski sąd jednak obie kobiety uniewinnił . W swoim rozstrzygnięciu również oparł się na opinii biegłych.

- Rodzaj nowotworu, na jaki cierpiał mężczyzna, nie rokował szans na przeżycie. Nie było to uzależnione od czasu przeprowadzenia badań diagnostycznych. - mówi sędzia Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Obie lekarki od początku nie przyznawały się do winy. Wzajemnie obciążały się odpowiedzialnością i polemizowały z ustaleniami biegłych, powołanych przez prokuraturę. Zbigniew P. zmarł przed zakończeniem procesu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Katarzyna
olo
czytelnik
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Katarzyna
Katarzyna (19 grudnia 2014 o 20:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Panie Ozimek niech Pan powie wszystkim chorym na glejaka, że nie mają po co się leczyć bo i tak skazani są na śmierć, to na pewno ich podbuduje. Nawiązując do całej sprawy nasuwa się pytanie po co lekarze i profesorzy każą badać się profilaktycznie skoro i tak wczesne wykrycie choroby według sądu nic nie da...

Rozwiń
olo
olo (19 grudnia 2014 o 08:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Umarłby, czy nie - jedno jest pewne. Guz w takim stanie zaawansowania, a szpital nic nie wykrył. To pokazuje jak oni leczą. Czy ten guz musiałby wyjść z głowy aby ktoś coś obczaił, że to guz jednak może?

Rozwiń
czytelnik
czytelnik (18 grudnia 2014 o 20:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

TO JEST JAKAŚ PARANOJA, PANIE PROKURATORZE - APELACJA DO WYGRANIA!!!

Rozwiń
Córka pacjetki.
Córka pacjetki. (18 grudnia 2014 o 19:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Myślę, że temu odzizłowi w ogóle ktoś powinien się bliżej przyjrzeć. Standardy opieki medycznej i pielęgniarskiej są na poziomie takim jak cały wygląd tego oddziału - tzn. w opłakanym.

Rozwiń
Lech
Lech (18 grudnia 2014 o 03:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Idac tym tropem, można uniewinnić nawet położnika - w końcu dziecko żyłoby pewnie 80lat i nie rokowało by przeżycia 200 lat np.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!