środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Lekcja bezsilności w Lublinie. Miasto pełne przeszkód, a urzędnicy zawiedli

Dodano: 22 września 2016, 08:06
Autor: Dominik Smaga

Upokorzenia, których doznają osoby z wózkami i na wózkach pokazywali wczoraj organizatorzy specjalnego spaceru po centrum. Mieli co pokazać, ale nie bardzo mieli komu: wśród widzów więcej było dziennikarzy niż samorządowców mogących faktycznie coś zmienić

– Ja się boję, że mi się coś stanie – mówi Barbara Jurkowska pytana, czy czuje się bezpiecznie na wózku inwalidzkim. Na wózek siada wybierając się w dalszą trasę. Przy krótszych idzie o kulach. Pani Barbarze przypada główna rola w spacerze grupy Pieszy Lublin chcącej pokazać problemy z poruszaniem się po mieście. Są też dwie panie z wózkami dziecięcymi.

Tor przeszkód zaczyna się przed Centrum Kultury, skąd ruszamy placem Kaczyńskiego. Pierwsze schody przy wieżowcu da się ominąć pochylnią. Na drugie, te przy bankomacie, można wepchnąć wózek dziecięcy, inwalidzkim się nie wjedzie.

Musimy zawracać i okrążyć biurowiec, chociaż to niełatwe, bo chodnik zastawiają samochody. W sumie nadkładamy 230 m, to prawie tyle, co ćwierć Krakowskiego Przedmieścia.

Dalej idziemy przez Chopina do Jasnej. Tutaj chodnik przecinają płytkie rynienki na wodę z rynien budynków. – Jak w dziurkę wpadnie koło, to można zrobić fikołka do przodu – wyjaśnia pani Barbara. – A to rozwiązanie nadal jest stosowane jako standard przy inwestycjach miejskich – wytyka Krzysztof Lipka z Pieszego Lublina.

Na Lipowej idziemy zniszczonym z płyt. Po deszczu spod nadepniętej płyty woda tryska zdrowym pieszym na odzież. Tym na wózku może sięgnąć twarzy. Na szczęście nie padało. Ale na Sądowej nie udaje się już uniknąć upokorzenia.

Na chodniku przed Urzędem Skarbowym nie wolno parkować, znak dopuszcza postój na jezdni, równolegle. Mimo to auta stoją skośnie, na chodniku. Jedno z nich zostawia tylko 57 cm odstępu od schodów urzędu i wózek się nie przeciśnie. W czasie, gdy powstaje tu zdjęcie, inny samochód próbuje wjechać na chodnik wbrew znakom. – Musicie państwo tak tu stać? – pyta z pretensją kobieta zza kierownicy. – A czy pani musi korzystać z chodnika? – słyszy odpowiedź. Odjeżdża.

Podobna sytuacja czeka nas na Okopowej, przed prokuraturą, gdzie dostawcze auto stoi 30 cm od schodów. Trzeba szukać kierowcy, by odjechał. Znalazł się. Inaczej pani Barbara musiałaby się cofnąć, przejść na drugą stronę i dotrzeć do kolejnego przejścia, by wrócić na stronę prokuratury. A to dodatkowe 180 m.

Co na to samorząd?

Z sześciu zaproszonych na spacer radnych przyszło dwóch. – To dobry moment, by taki rekonesans przeprowadzić, bo do końca miesiąca jest czas na składanie wniosków do budżetu – komentuje radny Marcin Nowak z klubu Wspólny Lublin. – Powinniśmy stworzyć tzw. standardy piesze i się ich trzymać, na razie mówi się o nich od kilku lat – stwierdza Piotr Popiel, radny PiS. – Zbieramy te informacje i zgłosimy je odpowiednim jednostkom – kwituje obecny na spacerze Maciej Lubaś z Urzędu Miasta.

Czytaj więcej o: Lublin niepełnosprawni
M.
gość
cenzor
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

M.
M. (22 września 2016 o 21:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To zdumiewające, że miasta, które wydaje miliony na budowę fontanny nie stać na zrobienie w ścisłym centrum chodników, po których mogliby przemieszczać się niepełnosprawni. O problemie z parkowaniem pojazdów to nawet szkoda gadać. Chodnik to nie parking, a samochodem nie trzeba wjeżdżać pod same drzwi. Od czego jest Straż Miejska? 
Rozwiń
gość
gość (22 września 2016 o 20:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mieszkaniec napisał:
max napisał:
Pretensje a propos fatalnie zaparkowanych samochodów powinniście mieć do kierowców tychże a nie urzędników. Co tu urzędnik winien?
Dokładnie...
Do urzędników należy spowodowanie EGZEKWOWANIA przestrzegania obowiazujących przepisów.
Rozwiń
cenzor
cenzor (22 września 2016 o 18:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ustawa Prawo budowlane mówi wyraźnie o konieczności zapewnienia wygodnego dostępu dla osób niepełnosprawnych. Więc skoro ktoś tego nie dopatrzył, to znaczy, że zaniedbał swoje obowiązki pracownicze i powinien ponieść tego konsekwencje. Chętnych do pracy nie brakuje, trzeba tylko przewietrzyć urzędy i zatrudniać ludzi kompetentnych zamiast działaczy partyjnych.
Rozwiń
gość
gość (22 września 2016 o 10:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jednym z najwazniejszych wskaźników kultury i ucywilizowania społeczeństwa jest jego stosunek do ludzi słabszych, chorych, starszych czy inwalidów. W Polsce, co dowodnie ukazano powyżej - pod tym wzgledem (jak i paroma innymi jeszcze) - jest BARDZO źle.  Jak to sie ma do solennych deklaracji wiekszości Polaków - wyznawania wiary stawiajacej na pierwszym miejscu miłość, współczucie, empatię, do, szczególnie - ludzi pokrzywdzonych przez los? Jak to się ma do eksponowania na każdym kroku niemalże, przy byle okazji (aby publicznej), przez tych, od których w największym stopniu zależą działania mające na celu poprawienia warunków życia własnie tych słabszych, inwalidów, starych ludzi - wyznawanie tej wiary?
Rozwiń
qwerty
qwerty (22 września 2016 o 10:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zawodzą to przede wszystkim właściciele aut stawiając je gdzie popadnie i gdzie im najwygodniej.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!