wtorek, 26 września 2017 r.

Lublin

Miasto wyda 25 tys. zł na psie adresówki. Jest na nich logo, nie ma ważnego komunikatu

Dodano: 6 maja 2016, 20:24
Autor: Dominik Smaga

Prawie 25 tys. zł wyda miasto na rozdawanie właścicielom psów tzw. adresówek, które – przypięte do obroży – mają pomóc w kontakcie z osobą szukającą swego czworonoga. Przynajmniej teoretycznie, bo zamiast komunikatu „zgubiłem się” mamy ekologiczne logo miasta.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Rozdawane przez miasto adresówki to kolorowe blaszki w kształcie kości z kółkiem pozwalającym przypiąć je do obroży. Ich wydawanie Ratusz zlecił zakładowi fotograficznemu działającemu przy Wieniawskiej 6. Odbierać może je każdy, kto mieszka w Lublinie i ma psa. Nie zapłaci za to ani grosza.

Wszystko odbywa się w ramach budżetu obywatelskiego, a autorzy projektu nazwali akcję najprościej jak się dało: „Zgubiłem się”. Dokładnie taki napis widać na adresówkach, których zdjęcia można wyszukać w internecie: „zgubiłam się, zadzwoń”, „chcę do domu”, albo „tęsknimy, zadzwoń”.

Zamiast sięgnąć po sprawdzone wzory miejscy urzędnicy poszli inną drogą. Zamiast prozaicznego „zgubiłem się” kazali grawerować miejskie logo „ekoLublin” z symbolem dwóch drzewek, a poniżej ciąg cyfr tworzących numer telefonu. „Co produkuje firma ekoLublin?”, „To jakaś reklamówka?” „To numer do tej firmy?” – pytali ci, którym pokazywaliśmy blaszkę.

– Projekt był uzgadniany z pomysłodawcami i Wydziałem Ochrony Środowiska – mówi Olga Mazurek z Urzędu Miasta. – Oni razem nad tym pracowali, starali się nie zapełnić zbytnio małej powierzchni adresówki, by numer był czytelny – tłumaczy Mazurek.

Numer jest czytelny, ale przekaz już nie. I choć komunikat, że zwierzę się zgubiło zmieściłby się zamiast logo ekoLublin, to dla urzędników logo było ważniejsze. – ekoLublin to nawiązanie do tego, że to projekt z budżetu obywatelskiego, który jest prowadzony przez miasto – tłumaczy Mazurek.

– Taki napis musi być, żeby to było za darmo – słyszą w zakładzie fotograficznym ci, którzy zgłaszają się po blaszkę. Sęk w tym, że tak do końca za darmo to nie jest, bo za wszystko płaci miasto, czyli podatnicy. – Mamy na to 24,6 tys. zł – mówi Mazurek. – To koszt adresówek oraz grawerowania numeru telefonu do właściciela.

Akcja rozdawania blaszek ma potrwać do końca listopada lub do wyczerpania zapasu adresówek.

Czytaj więcej o: Urząd Miasta Lublin zwierzęta psy
ula
Gość
Gość
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ula
ula (10 maja 2016 o 18:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To są projekty z Budżetu Obywatelskiego. Było głosowanie, projekt przeszedł i kropka. Trzeba było napisać swój i zaagitować kilka tysięcy Lublinian do głosowania, a nie teraz gorzkie żale wylewać

Rozwiń
Gość
Gość (7 maja 2016 o 21:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co za glupota !!! lepiej by na ''czipowanie'' psow t przeznaczyli!!!
Rozwiń
Gość
Gość (7 maja 2016 o 13:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nieważne co napisane na breloczku, ważne że ktoś zainkasuje 25 tys. zł, a zrzucą sie na to mieszkańcy.
Rozwiń
Gość
Gość (7 maja 2016 o 11:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Projekt był uzgadniany z pomysłodawcami i Wydziałem Ochrony Środowiska – mówi Olga Mazurek z Urzędu Miasta" - uzgadniali my, uzgadniali i widzita co wyjszło.
Rozwiń
Brawo wy
Brawo wy (7 maja 2016 o 11:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Brawo wy....tak pisze ktoś kto psa nigdy nie miał.Zdarzają się wypadki,przypadki,pęknie karabińczyk,poleci za suka,ktoś ukradnie i zostawi.....tak się opisałeś/aś ale zero w tym pojęcia o psach.Szkoda żeby ktoś szkolił Yorka albo Ratlerka i może jeszcze w kagańcu je wyprowadzał. Sprzątać po psie powinien być każdy ale i odpowiednie kosze na to powinny być.Powinny być psy chipowane co zapobiegło by kradzieżom i porzuceniom.To jedyne rzeczy z którymi sie zgadzam.

Ile ty jorków czy ratlerków w Lublinie widziałeś? W Lublinie jest ich mało i te akurat są pilnowane w obawie przed większymi psami niepilnowanymi, bez smyczy i kagańca dużymi lub średnimi. 

Swoją drogą po co ktokolwiek miałby kraść psa? ... schroniska pełne do wyboru do koloru... jedyne wytłumaczenie to że ktoś może się zlitować nad psem stojącym pod sklepem/ supermarketem godzinami w mrozie lub upale i chce mu dać LEPSZY dom. 

Pies tak duży że pęka karabińczyk powinien być szkolony i karny, to właściciel ma wyprowadzać psa a nie odwrotnie. A telefon przy obroży dużego, średniego, psa bez nadzoru powinien jedynie pomóc straży miejskiej szybciej namierzyć beztroskiego, mającego w nosie przepisy i bezpieczeństwo psa, innych psów i ludzi   

Ty znawco psów powinieneś wiedzieć że psy czasem potrafią mieć różne pomysły i powinny być pilnowane bo po mieście jeżdżą auta i szkoda by było aby znaczek miał informować jedynie skąd właściciel ma zabrać ciałko martwego pupila. Psa który nie przychodzi wołany nie puszcza się poza terenami ogrodzonymi tyle i tylko tyle.

A psie odchody można a nawet przy braku odpowiednich koszy należy wrzucać do zwykłych pojemników. 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!