niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Mieszkańcy Ponikwody zamiast kościoła wolą mieć szkołę

Dodano: 2 września 2015, 06:45
Autor: Dominik Smaga

Mieszkańcy przynieśli do Ratusza około stu podpisów pod sprzeciwem wobec decyzji, która może zapaść już jutro
Mieszkańcy przynieśli do Ratusza około stu podpisów pod sprzeciwem wobec decyzji, która może zapaść już jutro

Na to by miasto za 10 proc. wartości dało Kościołowi grunt na lubelskiej Ponikwodzie nie zgadza się część mieszkańców dzielnicy. Zarzucają kurii, że już posiadaną działkę chce sprzedać deweloperowi, a po grunt pod świątynię wyciąga rękę do miasta

Chcemy tam żłobka, przedszkola, szkoły – mówi Justyna Budzyńska, wiceprzewodnicząca Rady Dzielnicy Ponikwoda. – Dzieci do szkół dowozimy samochodami. Nie mamy wyjścia, bo nie ma dobrego połączenia – dodaje Hanna Gorgol z ul. Narcyzowej. Wczoraj z grupą innych osób przyniosła do Ratusza około stu podpisów pod sprzeciwem wobec decyzji, która może zapaść już jutro.

To na jutrzejszej sesji radni zajmą się projektem uchwały o bezprzetargowej sprzedaży na rzecz Archidiecezji Lubelskiej działek przy Dożynkowej 31 i Narcyzowej 29b. Tuż obok szybko rosnącego blokowiska. O transakcję zabiega kuria.

– Przy Dożynkowej chcielibyśmy postawić kościół – wyjaśnia ks. Krzysztof Podstawka, rzecznik archidiecezji. – Część ludzi z tej okolicy należy do parafii w Rudniku, gdzie stoi budynek za mały, żeby wszystkich pomieścić – wyjaśnia. Na drugiej działce byłby dom opieki, obok dzienny dom pobytu dla osób starszych i teren zielony.

– Wniosek wpłynął, był konkretnie uzasadniony, został przedstawiony radzie, która jest władna decydować – informuje Arkadiusz Nahuluk, dyrektor Wydziału Gospodarowania Mieniem w Urzędzie Miasta.

Protestujący twierdzą, że Kościół nie musi sięgać po nowe grunty, bo ma tu inne. I wyciągają ubiegłoroczną uchwałę, w której czytamy, że archidiecezja prosi o zmianę funkcji jednej z działek, by można na niej było stawiać bloki mieszkalne. Zdaniem mieszkańców kuria jedną działkę sprzedaje deweloperowi, a od miasta chce kupić inną i to za 10 proc. wartości.

– Nie umiem się do tego odnieść. To taki argument, jakbym sprzeciwiał się, że mój sąsiad może się budować – odpowiada ks. Podstawka. – Nasze spojrzenie wskazuje, że właśnie ta działka będzie najlepsza. Warto dodać, że my zrzekliśmy się ponad 3 ha przy Morwowej dając miastu możliwość rozwoju, a zatrzymaliśmy dla siebie 1 ha. Potrafimy się z miastem dzielić.

Emocje budzi też 90-proc. rabat dla archidiecezji. – Jaki miasto ma w tym interes? – pyta Budzyńska. – To najwyższa cena, którą Kościół w Lublinie by zapłacił za te działki – stwierdza Nahuluk. I dodaje, że przez 20 lat Kościół dostawał ziemię za darmo lub za 1 proc. wartości. – To prezydent Żuk ucywilizował to i powiedział, że nie ma przekazywania za darmo.

Sprzeciwiający się transakcji mieszkańcy wolą, by miasto doprowadziło do powstania przedszkola, żłobka i szkoły. – Sprzedaż tych działek spowoduje, że one nigdy nie powstaną. Zostanie jedna miejska działka, na której będzie trzeba umieścić wszystko, która ma około półtora hektara – podkreśla Gorgol.

Miasto odpowiada, że działka jest w istocie większa, ma ponad 2 ha, szkoła się tam zmieści i za kilka lat ma stanąć. – Te zamierzenia się nie zmieniają – zapewnia Nahuluk. Podkreśla, że działka, gdzie miałby być dom opieki nie nadaje się na szkołę, bo jest zagłębiona.

Czytaj więcej o: Lublin Kościół Ponikwoda
czas ucieka
Gość
lila
(134) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

czas ucieka
czas ucieka (26 października 2015 o 07:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wizja piekła – Świadectwo Siostry Anny Grzybowskiej, Szarytki

spisane przez Siostrę Dorotę Trybułę, ze Zgromadzenia SS. Zmartwychwstanek - Rycerz Niepokalanej 11/1996.

Ze skopiowanych materiałów byłej strony internetowej ks. Adama Strzałkowskiego:

Siostrę Annę Grzybowską, szarytkę, znało kilka naszych zakonnic, które do tej pory żyją. Jej rodzona siostra Brygida (zm. 26 II 1976) należała do naszego zgromadzenia SS. Zmartwychwstanek. Ostatnie lata spędziła w Wejherowie.

S. Anna odwiedzała ją i pielęgnowała. Opowiadała wtedy o swoich nadzwyczajnych przygodach wojennych, które na prośbę naszych sióstr spisała - S. M. Dorota Trybuła CR, 14 II 1996

DZIĘKI CI, MARYJO, TYŚ MNIE URATOWAŁA!

Pamiętnym wydarzeniem z czasu mojej pracy w szpitalu po drugim zajęciu Lwowa przez Rosjan była śmierć 26-letniego Franka N. Był on wielkim zbrodniarzem i przestępcą, co ujawniło się dopiero przy jego śmierci. Do wybuchu wojny pracował jako woźnica w Zakładzie Nieuleczalnie Chorych. W chwili rozpoczęcia działań wojennych porzucił samowolnie dotychczasowe zajęcia i przyłączył się do bandy rabusiów. Nawrócenie jego było dziełem miłosierdzia Matki Najświętszej. Wyprosiła je codziennym odmawianiem różańca przez sześć lat siostra szarytka Zamysłowska. Była ona przełożoną Zakładu, w którym Franek pracował i z którego uciekł ku jej wielkiemu zmartwieniu.

Nawrócenie Franka

Do Szpitala na klinikę chirurgiczną przywieziono go w 1945 r. w bardzo ciężkim stanie. Miał gruźlicę płuc i ropne zapalenie opłucnej na tle gruźliczym. Leżał na klinice trzy miesiące. W tym okresie trzy razy zgłaszał się do spowiedzi i Komunii św. Stan zdrowia Franka w trzecim miesiącu pogarszał się z dnia na dzień. 31 X 1945 r. o godz. 15, w czasie gdyśmy ścieliły łóżko i poprawiały pozycję chorego, nastąpił silny krwotok płucny. Zalane zostały krwią łóżko i podłoga, a również ja z drugą siostrą, i to od twarzy aż do stóp.

Mimo to Franek nie zakończył życia, ale zaczął krzyczeć, że widzi szatanów i piekło otwarte, do którego usiłują go wciągnąć przy pomocy różnych narzędzi. Równocześnie duszę jego paliły popełnione zbrodnie. Wyznawał je teraz głośno, wołając rozpaczliwie: „Księdza!!!" i zasłaniając się siostrami (które trzymał oburęcz) przed atakiem złych duchów. Przykurczył nogi pod siebie i szamotał się w okropnym przerażeniu. Zachęta do ufności w Miłosierdzie Boże i poddawane akty żalu doskonałego nie uspokajały umierającego. Sytuacja stawała się rozpaczliwa. O tej porze znaleźć księdza na terenie szpitala równało się z cudem, a ks. kapelan mieszkał na plebanii [parafii] św. Antoniego, kilometr od kliniki. Proszę Franka, żeby mnie puścił, to pójdę szukać księdza, a on na to: „Nie puszczę, bo mnie szatani porwą". Podaję Frankowi różaniec i mówię: „Trzymaj, on cię też zasłoni od szatanów, a mnie puść". Wyszłam zrozpaczona na korytarz, i o cudo!: korytarzem idzie ksiądz karmelita z obiadem do chorego brata zakonnego. Proszę go, aby zostawił torbę na korytarzu, a sam przyszedł na salę, aby udzielić rozgrzeszenia umierającemu, równocześnie podaję mu stułę i oleje święte.

Gdy kapłan stanął na sali, piekło w tej chwili zniknęło wraz z szatanami. Franek wyciągnął przykurczone nogi i zaczął od początku litanię okropnych zbrodni, nie zapominając i o świętokradztwach, co już wszyscy obecni na sali słyszeli drugi raz. Kapłan mówi do penitenta: „Ciszej, ciszej…", ale Franek stanowczym głosem mówi: „Żadne cicho, na Sądzie Bożym cały świat będzie wiedział, jakie zbrodnie popełniłem!" - i dalej wyrzucał z siebie to, co stanowiło jego największą mękę. Gdy skończył i otrzymał rozgrzeszenie, uspokoił się zupełnie, wyciągnął ręce jakby do kogoś na przywitanie i ostatkiem sił krzyknął: „Dzięki Ci, Maryjo, Tyś mnie uratowała!", a złożywszy ręce na piersiach, skonał. Namaszczenie otrzymał już jako zmarły.

Sześciogodzinna spowiedź

Zrobiłyśmy z drugą siostrą porządek ze zwłokami, z łóżkiem i podłogą, żeby nikt więcej nie zakażał się. Umyłyśmy się same, przebrały chałaty i poszły do dalszych obowiązków, s. Cecylia na salę nr 10, a ja z powrotem na salę nr 5, gdzie oprócz Franka leżało jeszcze ośmiu ciężko chorych mężczyzn. Jakież było moje zdziwienie, gdy żaden z chorych nie leżał w łóżku, ale wszyscy pod łóżkami, z głowami nakrytymi poduszkami i materacami. Nawet chory na wyciągu, z kolanem rozbitym kulą dum-dum i ciężką raną na udzie, leżał pod łóżkiem, uwolniony ze stalowych drutów i obciążenia nogi. Kiedy zobaczyłam jego twarz, był zmieniony nie do poznania: włosy białe, a oczy [uciekające] pod powieki. Kurczowo trzymał materac na głowie i przeraźliwym głosem żądał księdza, i to natychmiast. O księdza wołali też wszyscy inni.

cd

http://www.duchprawdy.com/s_anna_grzybowska_swiadectwo_wizja_piekla.htm

Rozwiń
Gość
Gość (5 września 2015 o 16:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Każda religia ogłupia ludzi. Każda. A im człowiek bardziej ograniczony, tym szamani wszelkiej maści mają większą władzę i wpływy.
Rozwiń
lila
lila (5 września 2015 o 01:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

jako mieszkaniec i członek rady parafialnej chciałbym powiedziec że kościół jest ważniejszy niż szkoła. Tutaj nie ma w pobliżu kościoła i mieszkańcy jeżdż do Rudnika ale to kościół malutki , na niedzielnych mszach jest tam ścisk straszny nie ma gdzie usiąśc a ludzie mdleją to znaczy teraz latem mdleją. Niektórzy jeżdżą do marianów ale tam znowu daleko cho kościół większy niż u pio na rudniku. Pani Budzyńska niech miarkuje trochę bo mamy jej dane i różnie może byc. Może chowa niedługo ją trzeba bedzie to przypomnimy to wtedy jej rodzinie te zbieranie podpisów wśród mniejszosciowych ateistów. Niech się zastanowi, z kosciołem nie radzę wojowa


Czy to jest groźba??? To jest chrześcijańska postawa? Pan jesteś zwykłą mendą!!!
Rozwiń
lila
lila (5 września 2015 o 01:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

jako mieszkaniec i członek rady parafialnej chciałbym powiedziec że kościół jest ważniejszy niż szkoła. Tutaj nie ma w pobliżu kościoła i mieszkańcy jeżdż do Rudnika ale to kościół malutki , na niedzielnych mszach jest tam ścisk straszny nie ma gdzie usiąśc a ludzie mdleją to znaczy teraz latem mdleją. Niektórzy jeżdżą do marianów ale tam znowu daleko cho kościół większy niż u pio na rudniku. Pani Budzyńska niech miarkuje trochę bo mamy jej dane i różnie może byc. Może chowa niedługo ją trzeba bedzie to przypomnimy to wtedy jej rodzinie te zbieranie podpisów wśród mniejszosciowych ateistów. Niech się zastanowi, z kosciołem nie radzę wojowa

Rozwiń
Zgred
Zgred (3 września 2015 o 18:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

W centrum kościoły puste? A co to za uzasadnienie dla rezygnacji z budowy kościoła w tej dzielnicy? Kościół powinien być blisko, jak drugi dom. Szkoły też nie wszystkim są potrzebne, a raczej pokolenia rodziców, którzy dzieci dawno wykształcili, nie protestują, kiedy planowane są budowy kolejne. Dlaczego w centrum katolickiej Europy budowa kościoła budzi co najmniej takie kontrowersje, jak budowa meczetu?


No właśnie dlatego: bo kościół i meczet to jest to samo. .
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (134)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!