czwartek, 3 września 2015 r.

Egzorcysta opowiedział jak zobaczył twarz diabła

Dodano: 22 listopada 2012, 18:38
Autor: (aa)

 (mat. prasowe)
(mat. prasowe)

Ponad 3 lata modliłem się codziennie nad osobą opętaną. Należała do czołówki sekty satanistycznej – opowiadał w czwartek podczas spotkania z czytelnikami ks. prałat Marian Matusik, były egzorcysta archidiecezji lubelskiej. Na spotkanie w KUL w związku z promocją książki "Zobaczyłem twarz diabła” przyszło kilkadziesiąt osób.

Egzorcysta nie jest autorem książki, tylko bohaterem. Ks. Matusik opowiada w niej o swoich doświadczeniach. – Jest to książka o mojej pracy, w której uczestniczę od wielu lat. To bajka z demonami – tłumaczył zebranym egzorcysta.

Duchowny wyjaśniał również, że tytuł książki został zaczerpnięty z jednego z wywiadów. Egzorcysta opowiadał również jak zobaczył twarz diabła. Duchowny uważa, że było to efektem jego wcześniejszych słów, które wypowiedział głosząc rekolekcje. Dotyczyły obecności Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Kilka dni po tym zdarzeniu egzorcysta oprawiał mszę, w której uczestniczyła tylko 30-letnia kobieta. Była opętana. Podczas nabożeństwa była bardzo niespokojna.

– Od początku zachowywała się źle, ale myślałem, że po konsekracji się uspokoi, bo tak zwykle było – relacjonował ks. prałat Matusik.

Ale tym razem tak nie było. Sytuacja zaczęła być coraz bardziej niepokojąca podczas tzw. małego podniesienia, kiedy kapłan bierze Najświętszą Hostię do jednej dłoni i Chleb Chrystusa do drugiej. – Widzę jak ta osoba zrywa się z ławki i w strasznym stanie, bluźniąc i przeklinając idzie w moim kierunku. Byłem bezradny. Zacząłem się modlić i prosić Pana Jezusa o pomoc. Wołałem: "Panie Jezu teraz Ty działaj. Ja nie mam już żadnej mocy” – opisuje były egzorcysta archidiecezji lubelskiej.

Po pewnej chwili kobieta chwyciła krzesło. – Był to moment strasznie dramatyczny – przyznał ks. Matusik. – Dość ciężkie krzesło uniosła jak piórko. Chyba chciała nim we mnie trafić. Kiedy próbowała wykonać zamach jej ręka nagle się zatrzymała. Odetchnąłem, bo wiedziałem, że to już jest zwycięstwo. Byłem bardzo szczęśliwy. Myślę, że drugi raz poczuję się tak w niebie.

Osoby, które brały udział w spotkaniu mogły zadawać duchownemu pytania. Dotyczyły one m.in. tego, czego diabeł boi się bardziej – wody egzorcystycznej czy łaciny i jak rozpoznać osobę opętaną.

– Można poznać podczas modlitwy egzorcystycznej – odpowiadał kapłan. – Poza tym osoba opętana jest strasznie czuła na różaniec.

Egzorcysta opowiedział również o swoim najtrudniejszym przypadku.

– Ponad 3 lata modliłem się codziennie nad osobą opętaną – zdradził ks. Matusik. – Należała do czołówki sekty satanistycznej. Wcześniej modlili się za nią moim koledzy. Myślę, że trwało to w sumie jakieś 5 lat.

Czytaj więcej o:
24 komentarzy
Skomentuj
avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)
Ostatnie komentarze
Ketling (1 lutego 2013 o godzinie 12:55)
"Należała do czołówki sekty satanistycznej." - a co to za sekta, jakiś krąg w Watykanie czy Brukseli ? jakieś szczegóły poproszę bo takie rzucanie ogólników jest śmiechu warte...
Edi (1 lutego 2013 o godzinie 12:43)
Fragment rozmowy z tymże egzorcystą:
"- Czego szatan boi się najbardziej?
- Matki Bożej i modlitwy różańcowej. Drży przed Jej potęgą."

Bardzo to ciekawe bo ani Boga Ojca ani Ducha św. ani Jezusa się nie boi. A opnoć to Jezus diabły przeganiał.
Tylko Matki Bożej... Dlaczego więc nie należy Ona do panteonu jako czwarta osoba boska (i nie mówi się o Czwórcy św tylko o Trójcy?). Z wiary katolickiej, praktyk, obrzędów a zwłaszcza ilości świąt można wywnioskować, że Matka Boża jest najważniejsza (ważniejsza od Boga Ojca i innych OsóB).
Luceq (1 lutego 2013 o godzinie 12:27)
[quote name='lulek' timestamp='1353656576' post='698018']
Jak wreszcie umrzesz, to wtedy odkryjesz ku swojemu zdziwieniu, że jednak jedynym wydymanym w tej całej historii jesteś właśnie ty, niewierzący w piekło i Boga. Diabeł istnieje, piekło istnieje, Bóg istnieje. Możesz się z tym nie zgadzać, ale faktów nie zmienisz, co więcej, odpowiesz za swoją niewiarę na sądzie.
[/quote]

jakich faktów?
Gość (23 listopada 2012 o godzinie 12:14)
To był już 6 miesiąc ciąży. Zwyczajnym płodowym życiem żyli sobie dwaj bracia blizniacy.
Pewnego razu pierwszy zapytał się drugiego:

- Wierzysz w życie po porodzie ?

- Jasne ! Coś musi tam być. Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy, żeby się przygotować na to, co będzie potem.

- Głupoty ! Żadnego życia po porodzie nie ma. Bo i jak by miało wyglądać ?

-No nie wiem...Może będzie więcej światła. Może będziemy chodzić, a nie tylko pływać, no a jeść...np. buzią...

- To przecież nie ma sensu...Chodzić się nie da ! A kto widział żeby jeść ustami ?! Przecież żywi nas pępowina - i to jest jedyne rozwiązanie !

- Wcale bym nie był tego taki pewny mądralo ! Mam też wielką nadzieję, że zobaczymy mamę, a ona, tam po drugiej stronie, na pewno się nami zajmie...

- Mama ? Ty wierzysz w mamę ? Kto to według ciebie w ogóle jest ?

- No przecież jest wszędzie ! Wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas nie było. Czy w ogóle nic nie czujesz ?

- Nie wierzę w te twoje niesamowite historie. Żadnej mamy jeszcze nie widziałem, czyli jej nie ma ! No może faktycznie czasem coś czuję... ,ale to jest zwykła chemia i tak musi po prostu być.

- No jak to ? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak ona śpiewa albo poczuć jak głaszcze nasz świat...
Wiesz bracie, ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna się pózniej... Naprawdę, ja w to wierzę !
Gość (23 listopada 2012 o godzinie 11:53)
[quote name='mecenas' timestamp='1353667314' post='698100']
To co teraz piszesz,jeszcze bardziej PAJACA nakręca. Ignoruj te jego wpisy, tak jak by tego nie było i da sobie spokój.
[/quote]

Wątpię żeby ten pajac dał sobie spokój, ale masz rację, trzeba ignorować jego wpisy. :)
Zobacz wszystkie komentarze (24)
Pozostałe informacje