środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Najazd rolników na Warszawę. Blokady na drogach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 lutego 2015, 17:05

Paweł Wróblewski ma 150-hektarowe gospodarstwo, 250 sztuk bydła (w tym 80 dojnych krów) i milion złotych kredytu do spłacenia. Jeśli nic się nie zmieni, nie będzie miał na spłacanie rat. Dlatego blokuje drogi

- Wstaję o 3 rano i pracuję do 10. Jem śniadanie i wracam na gospodarstwo. Robotę kończę o 20. Tak wygląda praktycznie każdy mój dzień, nieważne czy jest święto czy nie. Nikogo nie zatrudniam, bo mnie nie stać - mówi Paweł Wróblewski, rolnik z Jasionki pod Parczewem. Podkreśla, że nigdy z tego nie zrezygnuje, bo gospodarstwo, to jego całe życie. - Krowy utrzymują mnie i moją rodzinę.

Rocznie produkuje 500 tys. litrów mleka. Co jakiś czas modernizuje swoje gospodarstwo. Wziął kredyty, kupił prasę, ciągniki, kosiarki. - Ale ostatnio jest coraz gorzej. Za litr mleka płacą mi 1,20 zł, a koszty produkcji to 1,30 zł. Boję się, że w końcu zabraknie mi na spłacanie rat. To 20 tys. zł miesięcznie. Na paliwo wydaję kolejnych 12 tys. zł, a na pasze 13 tys. zł - wylicza.

"Trzeba dogadać się z Rosją"

Pan Paweł za wszystko obwinia polityków. Według niego nie powinni prowadzić wojny dyplomatycznej z Rosją, bo doprowadziło to do wprowadzenia embarga. Tymczasem Rosja była największym rynkiem zbytu.

- Trzeba dogadać się z Rosjanami, bo nic z tego nie będzie. A Kopacz i Sawicki muszą podać się do dymisji, skoro nie potrafią znaleźć nam rynków zbytu - uważa rolnik z Jasionki. Razem z innymi rolnikami w ramach protestu zablokował drogę między Parczewem, a Wisznicami.

W czwartek będą pikietować w Parczewie na jednym z największych skrzyżowań w miasteczku u zbiegu ul. 11 Listopada i al. Zwycięstwa.

Gdzie blokują

To nie jedyny taki protest w woj. lubelskim. Kilkudziesięciu rolników blokuje drogę krajową nr 17 w Krynicach między Zamościem a Tomaszowem Lubelskim. Kolejnych kilkadziesiąt osób od kilku dni pikietuje w Radzyniu Podlaskim na skrzyżowaniu dróg krajowych nr 19 i 63.

Ciągnikiem na Warszawę

Wszyscy z niecierpliwością czekają na wieści z Warszawy, gdzie pod Ministerstwem Rolnictwa pikietuje około dwustu rolników z całej Polski, a w budynku trwają rozmowy z ministrem Markiem Sawickim.

- Pojechało tam pięć autokarów z Parczewa i 17 ciągników z Radzynia Podlaskiego, które najpierw dojechały do Zdanów koło Siedlec. Część osób wyruszyło samochodami - mówi kom. Renata Laszczka-Rusek z lubelskiej policji.

W sumie w okolice stolicy zjechało około 200 traktorów z całego kraju. Zatrzymali się na obrzeżach Warszawy w miejscowości Zakręt.

Rolnicy zapowiadają, że jeśli rząd nie spełni ich żądań, będą do odwołania blokować drogi między Warszawą a Lublinem i Lublinem a Radomiem.

Żal kierowców

Domagają się rekompensat za szkody, które wyrządziły dziki (według niektórych wyliczeń zniszczenie jednego hektara, to strata w wysokości 10 tys. zł) i dopłat do produkcji trzody i mleka.

- Żal mi kierowców, ale tylko w taki sposób możemy walczyć o swoje postulaty - tłumaczy Wróblewski.

Co na to rząd? - Szkody spowodowane przez dziki powinien płacić inny resort, a nie ministerstwo rolnictwa - mówił w środę w TVP Info minister Sawicki. - Jeśli chodzi o cenę skupu trzody chlewnej, to takie dołki cenowe się zdarzają. Oczekiwanie od ministra rolnictwa, że będzie kształtował ceny, jest niezasadne. Niech rolnicy nie tracą czasu na jazdę do Warszawy, bo tutaj nie znajdą pieniędzy

Po południu lider protestu Sławomir Izdebski zerwał rozmowy z rządem i po 20 minutach wyszedł z ministerstwa. Zerwanie rozmów dementował z kolei minister Sawicki, który twierdził, że 12 organizacji rolniczych uczestniczyło w rozmowach, wyszła jedna.

Pat trwa, a blokady mogą potrwać kilka dni.


wideo: x-news

WIDEO

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: wideo rolnictwo
maciers
Andrzej
Baska
(66) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

maciers
maciers (3 kwietnia 2015 o 08:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ale czemu się tutaj dziwić? Zobaczcie to - http://www.agro-gospodarstwo.pl/

Przecież ludzie pracując w rolnictwie nie są w stanie pozwolić sobie na nawet podstawowy standard życia, a skoro tak, to jak mają żyć, jak mają pracować? Akurat rolnictwo powinno być tematem szczególnie pielęgnowanym.

Rozwiń
Andrzej
Andrzej (14 lutego 2015 o 13:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Taki brak wiedzy na tematy ekonomiczne Polski i Zachodu może mieć pani która 0 ma wiedzy nawet nie zada sobie trudu żeby ją zdobyć. Sucha bezmyślnie naszego rządu. Porównajcie Państwo dopłaty Rolnika Niemieckiego 360Eur/ha Polski rolnik dostanie w Przyszłym roku 110Eur/ha to jak ma konkurować z niemiecką świnią polskie będą droższe. można zlikwidować polskie Rolnictwo? ale wtedy Niemcy kupią polską ziemię, co już się dzieje, dadzą dopłaty a zyski zbiorą (jak w hipermarketach ) cz naprawdę pani tego chce? a my mamy pracować dla Niemca? Teraz po porozumieniu Merkel i olanda z putinem kto będzie sprzedawał świnie i inne towary Putinowi? na pewno nie polska co innego my możemy zaoferować Zachodowi? myśl techniczną? nas nie stać na Patenty bo Tusk podpisał ustawę patentową która wchodzi w życie bodajże 2018 roku dużo polskich firm pudzie wtedy pod młotek komornika. Niestety kiedy będą nami rządzili tac ludzie jak Pani to będziemy niewolnikami Zachodniego Pana, i kto tu jest Baranem?

Rozwiń
Baska
Baska (14 lutego 2015 o 10:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dokładnie. W rolnictwie tak to wygląda że możesz mieć roczny OBRÓT milion złotych ale po odliczeniu kredytów paliwa nawozów środków ochrony rachunków (nawet po 2-3tyś miesięcznie za sam prąd. Tak, SAM prąd) paszy napraw w budynkach i maszynach podatku dzierżawnego za grunty zostaje nieraz kilkanaście tysięcy rocznie. Ale rolnik bogaty bo wziął za pszenicę 200tysięcy, co z tego jak przy słabych cenach zbóż, tak jak w tym roku produkcja kosztowała go 230tysięcy i np gdyby nie dopłaty do produkcji wyszedł by na niezly minus. Gdyby ceny były adekwatne do kosztów produkcji to nikomu dopłaty potrzebne nie są. Rolnikiem nie jestem ale mieszkam na wsi i kształcilam się min w tym zakresie. Uwierzcie, przy dołkach cenowych naprawdę jest nieciekawie bo jeżeli sprzedajesz rocznie za 500tyś nawet tylko z 5%stratą bo wpływu na ceny na skupach nie masz to i tak jesteś 25tyś w plecy, a chcąc zachować ciągłość produkcji nieraz jest to potwornie trudne do odrobienia bo następne żniwa za rok a jak masz raty do spłaty to musisz sprzedać np do końca roku bo kredytu nikt nie przesunie oj bo słabe ceny były.
Rozwiń
IZDEBSKI
IZDEBSKI (14 lutego 2015 o 08:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

STOJALIM już 10 dni na drogach i bedziem STOJAĆ dalej

Rozwiń
ale
ale (13 lutego 2015 o 22:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A to potrzeby własne stanowią koszt uzyskania przychodu? Żarty żartami pochodzę z rodziny rolniczej i nikt mi nie powie, że koszt wyprodukowania 1 litra mleka wynosi 1,30 pln. Praca na roli jest ciężka to fakt, nie ma świąt ani czasu wolnego ale nie wciskajcie kitów jak to rolnikom jest źle. Pojedźcie na wieś i zobaczcie jakie ciągniki i samochody mają rolnicy. Jeden ciągnik jest więcej wart od mojego mieszkania, które muszę spłacać jeszcze przez 26 lat. Przypomina mi się tu jeden dowcip jak jedna prostytutka żaliła się drugiej: "Najgorszym klientem jest rolnik, co byś nie zrobiła ten będzie narzekał, najpierw, że za sucho później, że za mokro, a na koniec, że za drogo"

to twoim zdaniem rolnik ma tylko pracowac,nieliczac zadnych kosztow, ma nie jesc ,nie ubrac sie , chodzic boso .poco brałeś kredyt ,mogłes wynajac mieszkanie

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (66)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!