środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Niedokończone inwestycje psują krajobraz Czubów

Dodano: 4 kwietnia 2014, 07:15
Autor: Dominik Smaga

Tu, gdzie miał być biurowiec wśród betonowych płyt zdążyły wyrosnąć drzewa. Podobnie kilkaset metrów dalej. Straszące od lat dwie rozpoczęte i porzucone inwestycje mogą w końcu doczekać się budowlańców. Teraz wszystko w rękach radnych.

W czwartek miejscy radni mają głosować nad zmianą przeznaczenia terenów, które od wielu lat psują krajobraz Czubów. Jedno z tych miejsc to dziura w ziemi między blokami przy ul. Jutrzenki a stacją paliw Statoil i nowym budynkiem z supermarketem i drogerią. W rzeczywistości to zalążek garaży, nad którymi miał powstać budynek z lokalami usługowymi i mieszkaniami. Nie powstał do dzisiaj, bo spółdzielnia mieszkaniowa Konmed, która miała to wszystko zbudować zbankrutowała już wiele lat temu. Nowy właściciel wystąpił do Ratusza o zmianę planu zagospodarowania terenu. - Uchwała o przystąpieniu do takiej zmiany zapadła w 2012 r. - mówi Małgorzata Żurkowska, zastępca dyrektora Wydziału Planowania w Urzędzie Miasta. Projekt planu ma być głosowany 10 kwietnia. Dokument zmienia nieco linię zabudowy i w pięciokondygnacyjnym budynku przewiduje wyłącznie funkcje komercyjne. W garażach, nad którymi ma stanąć wspomniany budynek zdążyły już wyrosnąć drzewa.

Drugi projekt uchwały może pozwolić na dokończenie przerwanej wiele lat temu budowy między stojącymi przy ul. Watykańskiej wieżowcami Spółdzielni Mieszkaniowej Czuby. Są tu niszczejące garaże z żelbetowych płyt, docelowo miał tu być obiekt usługowy. Plan, który ma być przegłosowany w czwartek wyznacza drogę dojazdową do tej nieruchomości. Będzie się ona zaczynać małą asfaltową uliczką obok siłowni działającej w budynku dawnego kina Akwarium. Dalej ma biec tu, gdzie teraz jest wydeptana ścieżka. To właśnie brak dojazdu uniemożliwił ostatnio dokończenie tej budowy. Spółdzielnia mieszkaniowa wydzieliła działkę, znalazła inwestora, który kupił nieruchomość i wystąpił do Urzędu Miasta o pozwolenie na budowę. Ale pozwolenia nie dostał, bo do działki nie ma dojazdu. Rozżalony inwestor poszedł do sądu, spółdzielnia musiała mu oddać pieniądze za nieprzydatną nieruchomość. A potem poprosiła miasto, by wyznaczyć drogę dojazdową do niedokończonych garaży. Wszystko to dzieje się w pobliżu stalowego szkieletu przy ul. Jutrzenki. Tydzień temu sąd orzekł, że spółka, która dostała od samorządu teren musi zwrócić go miastu, bo nie dokończyła budowy hali w terminie uzgodnionym w umowie użyczenia gruntu. Wyrok jest nieprawomocny.
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!