sobota, 3 grudnia 2016 r.

Lublin

Niepewny alkohol kosztował ich życie

Dodano: 13 sierpnia 2003, 20:02

Mieszkańcy gminy Ułęż zmarli w kilka godzin po wypiciu alkoholu niewiadomego pochodzenia. – Nie wiem co to było, smakowało dziwnie – 36-letni mężczyzna, podłączony do kroplówki jest przerażony. Policja prowadzi intensywne dochodzenie.

Dramat rozegrał się w nocy z wtorku na środę. Około godz. 21 we wsi Zosin w gminie Ułęż spotkało się trzech mężczyzn, dwóch mieszkańców Zosina (46, 36 lat) i jeden z sąsiedniej wioski Grabowce Dolne (47 lat). Wrócili z akcji gaśniczej. Byli ochotnikami straży pożarnej. Jeden przyniósł butelkę po winie z alkoholem nieznanego pochodzenia. Poczęstował kolegów. Pili pod chmurką. 36-latek wypił mało, trunek mu nie smakował. Rozeszli się. O godz. 0.50 policja w Rykach dostała informację z pogotowia – jeden z mężczyzn nie żyje. Chwilę po niej przyszła kolejna wiadomość. Drugi, który pił, też nie żyje. Policja nie wydała rodzinom ciał. Zawiadomiła prokuraturę, która zarządziła sekcję zwłok.
– Pracujemy nad ustaleniem substancji, którą wypili i źródłem jej pochodzenia – przekazał nam Bogusław Dziadosz, komendant powiatowy policji w Rykach. – Jedna z wersji jest taka, że wypili alkohol kupiony od obywateli zza wschodniej granicy. Ale we wsi zabezpieczyliśmy także inne płyny, w tym środek do czyszczenia kadzi.
Trzeci z mężczyzn, który wypił najmniej, został wczoraj ok. 12 przewieziony na toksykologię Szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. Dziennik rozmawiał z pacjentem. Mężczyzna jest przerażony. – Wróciliśmy z gaszenia pożaru – opowiada 36-letni mieszkaniec Zosina. – Jeden z kolegów miał w butelce po winie alkohol. Było tego około butelki. Ja wypiłem może pół szklanki. Jeden z tych, który nie żyje, to mój kuzyn. Jak sołtys się dowiedział, to wysłał mnie na badania.
– Jego stan jest dobry – przekazała nam dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator toksykologii. Późnym popołudniem były wyniki badań pacjenta. Lekarze wykluczyli zatrucie metanolem i glikolem.
Czwartym, który – jak się okazało – także pił alkohol był mężczyzna, którego przewieziono do lubelskiego szpitala wieczorem. Jego stan był dobry. Również w jego organizmie nie znaleziono metanolu ani glikolu.
Zosin to kilkadziesiąt gospodarstw. Mieszkańcy są wstrząśnięci. Wszyscy rozmawiają tylko o jednym. – Jaka to tragedia, co mogli wypić, czy ktoś pił jeszcze – powtarzają.
– Pod mój sklep przyszedł jeden z tych mężczyzn, był już mocno pijany – wspomina właścicielka jednego ze sklepów. – Już nie pił. Siadł. A ponieważ padał deszcz, odwiozłam go samochodem do domu i zostawiłam. Rano dowiedziałam się, że nie żyje.
Policja nie wyklucza, że trującą substancję mogło spożywać więcej osób.

Zabójczy alkohol

To nie pierwszy przypadek zbiorowego zatrucia alkoholem na Lubelszczyźnie. Trzy lata temu w Kamieniu koło Chełma w podobnych okolicznościach zmarły trzy osoby.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO