piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Niepewny alkohol kosztował ich życie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 sierpnia 2003, 20:02

Mieszkańcy gminy Ułęż zmarli w kilka godzin po wypiciu alkoholu niewiadomego pochodzenia. – Nie wiem co to było, smakowało dziwnie – 36-letni mężczyzna, podłączony do kroplówki jest przerażony. Policja prowadzi intensywne dochodzenie.

Dramat rozegrał się w nocy z wtorku na środę. Około godz. 21 we wsi Zosin w gminie Ułęż spotkało się trzech mężczyzn, dwóch mieszkańców Zosina (46, 36 lat) i jeden z sąsiedniej wioski Grabowce Dolne (47 lat). Wrócili z akcji gaśniczej. Byli ochotnikami straży pożarnej. Jeden przyniósł butelkę po winie z alkoholem nieznanego pochodzenia. Poczęstował kolegów. Pili pod chmurką. 36-latek wypił mało, trunek mu nie smakował. Rozeszli się. O godz. 0.50 policja w Rykach dostała informację z pogotowia – jeden z mężczyzn nie żyje. Chwilę po niej przyszła kolejna wiadomość. Drugi, który pił, też nie żyje. Policja nie wydała rodzinom ciał. Zawiadomiła prokuraturę, która zarządziła sekcję zwłok.
– Pracujemy nad ustaleniem substancji, którą wypili i źródłem jej pochodzenia – przekazał nam Bogusław Dziadosz, komendant powiatowy policji w Rykach. – Jedna z wersji jest taka, że wypili alkohol kupiony od obywateli zza wschodniej granicy. Ale we wsi zabezpieczyliśmy także inne płyny, w tym środek do czyszczenia kadzi.
Trzeci z mężczyzn, który wypił najmniej, został wczoraj ok. 12 przewieziony na toksykologię Szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. Dziennik rozmawiał z pacjentem. Mężczyzna jest przerażony. – Wróciliśmy z gaszenia pożaru – opowiada 36-letni mieszkaniec Zosina. – Jeden z kolegów miał w butelce po winie alkohol. Było tego około butelki. Ja wypiłem może pół szklanki. Jeden z tych, który nie żyje, to mój kuzyn. Jak sołtys się dowiedział, to wysłał mnie na badania.
– Jego stan jest dobry – przekazała nam dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator toksykologii. Późnym popołudniem były wyniki badań pacjenta. Lekarze wykluczyli zatrucie metanolem i glikolem.
Czwartym, który – jak się okazało – także pił alkohol był mężczyzna, którego przewieziono do lubelskiego szpitala wieczorem. Jego stan był dobry. Również w jego organizmie nie znaleziono metanolu ani glikolu.
Zosin to kilkadziesiąt gospodarstw. Mieszkańcy są wstrząśnięci. Wszyscy rozmawiają tylko o jednym. – Jaka to tragedia, co mogli wypić, czy ktoś pił jeszcze – powtarzają.
– Pod mój sklep przyszedł jeden z tych mężczyzn, był już mocno pijany – wspomina właścicielka jednego ze sklepów. – Już nie pił. Siadł. A ponieważ padał deszcz, odwiozłam go samochodem do domu i zostawiłam. Rano dowiedziałam się, że nie żyje.
Policja nie wyklucza, że trującą substancję mogło spożywać więcej osób.

Zabójczy alkohol

To nie pierwszy przypadek zbiorowego zatrucia alkoholem na Lubelszczyźnie. Trzy lata temu w Kamieniu koło Chełma w podobnych okolicznościach zmarły trzy osoby.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!