poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Odwołał się od wyroku, sąd skazał go na dwa razy dłuższą odsiadkę

Dodano: 22 września 2015, 21:27
Autor: dd

Andrzeja Ś. nie było w sądzie. Na zdjęciu podczas rozprawy z grudnia 2013 roku (Fot. Maciej Kaczanowski)<br />
Andrzeja Ś. nie było w sądzie. Na zdjęciu podczas rozprawy z grudnia 2013 roku (Fot. Maciej Kaczanowski)

Mężczyzna, który po pijanemu śmiertelnie ugodził nożem swojego syna został we wtorek skazany na 12 lat więzienia. Sąd: To nie była obrona własna

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

To już drugi wyrok w tej sprawie. Jesienią ubiegłego roku Sąd Okręgowy uznał, że 56-letni Andrzej Ś. jest winny tylko spowodowania śmiertelnego w skutkach uszczerbku na zdrowiu.

Według sądu, umyślnie zadawał ciosy Arturowi Ś., ale nie chciał zabić. Świadczyć ma o tym m.in. fakt, że cios był tylko jeden i nie został zadany z pełną siłą. Oskarżony został skazany na 6 lat więzienia. Sąd nakazał mu również zapłacić 50 tys. zł na rzecz synowej, Magdaleny Ś.

Wyrok zaskarżyli zarówno obrońca Andrzeja Ś., jak i prokurator. Śledczy domagali się uznania 56-latka winnym zabójstwa. Sąd Apelacyjny w Lublinie uwzględnił obie apelacje. Uchylił wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

We wtorek w Sądzie Okręgowym mężczyzna został skazany na 12 lat więzienia. – Trzeba wykluczyć, by oskarżony działał w obronie własnej, nie było wobec niego bezpośredniego zagrożenia – tłumaczyła podczas rozprawy sędzia Dorota Dobrzańska. – Wnioskując po sposobie oraz użytym narzędziu sąd uznał, że mamy do czynienia z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia – dodała.

Oskarżonego dodatkowo obciążały zeznania brata Artura Ś., który po tragicznym zdarzeniu powiedział: „Co narobiłeś?”. Andrzej Ś. miał odpowiedzieć: „Co? Następny?”. Sąd wziął pod uwagę również jego postawę po tragicznym zdarzeniu.

– Zachowanie oskarżonego nie wskazuje, by rozpaczał lub wyrzucał sobie ten czyn – mówiła sędzia.

Okolicznością łagodzącą w oczach sądu był fakt, że w początkowej fazie konfliktu obaj mężczyźni byli w równym stopniu zaangażowani w bijatykę. Oprócz kary 12 lat więzienia Andrzej Ś. musi zapłacić 80 tys. zł zadośćuczynienia żonie i dzieciom Artura Ś.

Do tragedii doszło w marcu 2013 r. w Kurowie. Podczas rodzinnego spotkania Artur Ś. pił razem z ojcem Andrzejem Ś. alkohol. Doszło do kłótni, potem do bójki i szarpaniny. W pewnym momencie 56-letni Andrzej Ś. chwycił nóż i ugodził Artura w szyję. Ostrze przebiło tętnicę. 25-latka nie udało się uratować.

Andrzej Ś. przyznał się, że chwycił nóż, ale twierdził jednocześnie, że nie pamięta pchnięcia. Zdaniem sądu zasłanianie się niepamięcią to przyjęta przez niego linia obrony.

Powołany biegły wykluczył też, by ofiara przez przypadek nadziała się na ostrze, ponieważ uderzenie padło z góry na dół.

Wtorkowy wyrok nie jest prawomocny.

Czytaj więcej o: Lublin sąd prawo
Gość
Gość
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 września 2015 o 13:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dożywocie dla dziada a nie 12 lat.Wóda rozum odbiera niektórym typom.

Rozwiń
Gość
Gość (23 września 2015 o 12:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Śmiertelny uszczerbek na zdrowiu, a może lekarz orzecznik powinien określić procent tego uszczerbku dla sądu
Rozwiń
Gość
Gość (23 września 2015 o 11:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Według sądu, umyślnie zadawał ciosy Arturowi Ś., ale nie chciał zabić. Świadczyć ma o tym m.in. fakt, że cios był tylko jeden i nie został zadany z pełną siłą." No to jeden cios czy kilka ciosów?? zadał cios,ale nie chciał zabić???matko,co za logika??!!
Rozwiń
Gość
Gość (23 września 2015 o 10:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Patologia !
Rozwiń
Gość
Gość (23 września 2015 o 09:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
szkoda fatygi na taką kreaturę, do końca życia powinien siedzieć
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!