sobota, 10 grudnia 2016 r.

Lublin

Omal nie umarł od użądlenia

Dodano: 20 czerwca 2003, 21:09
Autor: (step),

Dwudziestoczteroletni mieszkaniec Lublina trafił w ciężkim stanie na Oddział Alergologii szpitala przy al. Kraśnickiej w Lublinie po tym, jak użądliła go osa. Dzięki natychmiastowej pomocy lekarskiej uszedł z życiem.

W czwartek mężczyzna wypoczywał nad Zalewem Zemborzyckim. Osa ugryzła go w plecy. W ciągu 10 minut pojawiły się u niego pierwsze objawy alergiczne: pokrzywka, rumień, lekki niepokój. Osoby, w towarzystwie których wypoczywał, wezwały taksówkę. W drodze do szpitala mężczyzna był już w stanie wstrząsu anafilaktycznego. Wstrząs objawia się silnym niepokojem, spadkiem ciśnienia, bólami brzucha, zaburzeniami świadomości. – Gdyby w porę nie trafił do szpitala, mogło dojść do śmierci – mówi dr Ewa Trębas-Pietraś, ordynator oddziału. – Osób ze wstrząsem po użądleniach mamy kilka w sezonie.
Mężczyzna nie wiedział, że jest uczulony na jad owadów. Osób, które nie mają świadomości, że są alergikami jest bardzo dużo. Dlatego warto stosować się do podstawowych zasad profilaktycznych i wystrzegać się sytuacji, które zwabiają owady. – Nie jeść owoców na świeżym powietrzu, nie ubierać się kolorowo, nie perfumować mocno, nie chodzić boso po trawie – radzi ordynator.
Osoby, które wiedzą, że są alergikami, powinny mieć stale przy sobie odpowiednie leki, w tym tzw. Fastject, czyli zastrzyk w aplikatorze. Zaraz po użądleniu wbija się go w dowolne miejsce na ciele, np. w nogę i wstrzykuje lek ratujący życie.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO