poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Pistolet był, ale się zbył

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 sierpnia 2006, 21:18

Sprawa zaginięcia służbowej broni prokuratora apelacyjnego w Lublinie Roberta Bednarczyka została zamknięta. Wrocławska prokuratura uznała, że doszło do kradzieży, ale kto ukradł, ustalić się nie da.

– Nie potwierdziło się to, że broń zginęła przez zaniedbanie czy nieuwagę prokuratora Bednarczyka – powiedział Marek Kuczyński, z Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu, który prowadził śledztwo. – Sprawa została umorzona z powodu niewykrycia sprawcy kradzieży.
Najważniejszy prokurator na Lubelszczyźnie w połowie lutego br. stracił pistolet, który służył mu do osobistej ochrony. Był już wówczas szefem lubelskiej Prokuratury Apelacyjnej. Utrzymuje, że pistolet zniknął z metalowej szafy w jego gabinecie.
– To był pierwszy dzień, kiedy z niej korzystałem – tłumaczył nam prokurator Bednarczyk, gdy po raz pierwszy pisaliśmy o zdarzeniu. – Rano zostawiłem w szafie broń, szelki, zapasowy magazynek. Pracowałem do późna. W domu zorientowałem się, że nie mam broni. Wróciłem do pracy, żeby się upewnić, że jest w szafie. Nie było. Zginęły też szelki i magazynek.
Przez kilka tygodni zaginięcie broni było utrzymywane w głębokiej tajemnicy. Wyszło na jaw dopiero w połowie marca. Prokuratorzy z Wrocławia przyjeżdżali do Lublina, by przesłuchać pracowników tutejszej prokuratury. Nikt nie wiedział, co się stało z pistoletem szefa. (er)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!