poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Płać albo bój się

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 marca 2004, 21:26

Dwóch rosłych, groźnie wyglądających mężczyzn w kamizelkach z napisem "Egzekutor” wchodzi na teren lubelskiej hurtowni. Domagają się spłaty długu. Grożą, że jeśli nie dostaną choćby części pieniędzy okleją miasto kompromitującymi dłużnika plakatami. Właścicielka hurtowni drżącą ręką sięga do kasetki.

Firma windykacyjna najechała hurtownię wczoraj rano. Na takie akcje ekipa wyjeżdża co najmniej dwa razy w tygodniu. Najczęściej przynoszą oczekiwany skutek. Dłużnik oddaje pieniądze lub przynajmniej część należności. Jeśli to nie pomaga egzekutorzy organizują pikietę. Wtedy wszyscy w okolicy dowiadują, że firma X jest niesolidna.
- Zawiodły wszelkie próby porozumienia z dłużnikiem. Nie pomogły telefony i wysyłanie pism. Przyjeżdżamy tutaj już piąty raz - mówi Andrzej Dobrzański z warszawskiej firmy "Egzekutor”. - Jak nie dostaniemy pieniędzy, to rozwiesimy w całym mieście plakaty z informacją, że hurtownia jest nieuczciwa.
- To zwykły szantaż - twierdzi właścicielka hurtowni. Jej zdaniem to działanie niezgodne z prawem. Jednak przerażona sięga po pieniądze i podaje mężczyznom 500 zł. Obiecuje, że resztę odda, kiedy dostanie kredyt w banku.
Firmy specjalizujące się w ściąganiu długów działają na polskim rynku od niedawna. Jest ich jednak coraz więcej i na brak zajęcia nie narzekają. Codziennie ktoś popada w tarapaty finansowe. Egzekutorom zależy na skuteczności, dlatego imają się różnych metod. Na przykład śląska firma Cash Flow przeprowadziła kampanię reklamową, która polegała na rozklejaniu plakatów z namalowaną trumną i napisem "Tam na pewno cię nie znajdziemy”.
- My do takich sposobów się nie uciekamy. Nie traktujemy dłużnika jak złodzieja - twierdzi Ewa Naumiuk z innej firmy. - Najczęściej wystarczy rozmowa czy wysłanie listu. Czasem sprawy kończą się w sądzie.
Do sądu może poskarżyć się też dłużnik, jeśli uzna, że złamano jego prawa. - Zgodnie z kodeksem cywilnym, przejęcie długów przez firmę windykacyjną jest dopuszczalne jedynie za zgodą dłużnika. I tylko wtedy gdy nie sprzeciwia, się wierzyciel może udostępnić windykatorom jego dane. W praktyce jest zupełnie inaczej - informuje Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik prasowy generalnego inspektora ochrony danych osobowych.
Przyznaje, że postępowania prowadzone przez GIODO potwierdzały, że ochrona dłużników jest konieczna. Okazywało się często, że ani firma windykacyjna, ani wierzyciel nie mieli racji, a istnienie długu lub jego wysokość były pomyłką. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!