sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Policja boi się ciemności

Dodano: 14 maja 2006, 22:01
Autor: Dominik Smaga

Radiowóz zaczaił się na pirata drogowego pod latarnią. Ale się nie doczekał. Kiedy wreszcie ruszył mu naprzeciw, też nie dało to rezultatu. Bo po ciemku policjanci nie widzieli tablic rejestracyjnych.

O nieudolnej akcji policji pisaliśmy w poniedziałek. Wszystko rozegrało się w minioną sobotę na trasie z Jabłonnej do Lublina. Jeden z kierowców zauważył, że z okien, jadącej od krawężnika do krawężnika, mazdy wylatują butelki. Powiadomił policję z Bychawy. Dyżurny przekazał sprawę kolegom z Lublina, tłumacząc, że nie zdąży wysłać radiowozu. Radiowóz z Lublina, zamiast jechać na spotkanie z piratem, zaczaił się na niego obok Szpitala Neuropsychiatrycznego przy ul. Abramowickiej w Lublinie. Ostatecznie mundurowi nie dopadli szaleńca.
Po naszym artykule sprawą zajął się inspektorat komendanta, czyli policja w policji. Miał wyjaśnić, czy interwencja przebiegała prawidłowo. I okazało się, że policjanci nie mają sobie nic do zarzucenia. – Dyżurny z Bychawy nie dysponował radiowozem, który byłby odpowiednio blisko tego samochodu. Dlatego sprawa została przekazana do Lublina – wyjaśnia Witold Laskowski z Komendy Miejskiej Policji wLublinie.
Zdaniem komendy, prawidłowo działali też policjanci, którzy czekali obok szpitala. – Patrol ustawił się w dobrze oświetlonym miejscu, aby widzieć tablice rejestracyjne przejeżdżających samochodów i zatrzymać mazdę – twierdzi Laskowski.
Na czekający radiowóz natknął się natomiast kierowca, który zgłosił policji problem. Usłyszał, że policjanci mają polecenie, by stać w tym miejscu. Oburzył się. – Dlatego patrol skontaktował się z dyżurnym, który polecił policjantom jechać w kierunku mazdy. Pojechali, ale w tym miejscu było ciemno i wcale nie było widać tablic rejestracyjnych – tłumaczy Laskowski.
Radiowóz, który został wysłany do pirata, musiał przejechać aż pół Lublina. Bo w pobliżu nie było wolnego samochodu drogówki.
– Ale można było wysłać inny – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji. – Ostateczne wyniki dochodzenia będą znane dzisiaj. Zapewniam, ktoś za to odpowie.
Mimo że od zdarzenia minął tydzień, funkcjonariusze do dziś nie skontaktowali się z właścicielem mazdy. – Bo najpierw musimy przesłuchać mężczyznę, który nas poinformował – twierdzi Agnieszka Pawlak, rzeczniczka lubelskiej komendy. – Przesłuchamy go w przyszłym tygodniu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!