czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Policja przyszła po doradcę ds. projektów UE. Kolejne zatrzymanie w LIR


Policjanci zatrzymali kolejną osobę uwikłaną w podejrzaną działalność Lubelskiej Izby Rzemieślniczej. Tym razem przyszli po Leszka K., zatrudnionego w LIR w charakterze doradcy do spraw projektów unijnych.

Wcześniej zatrzymana została także pracownica LIR Justyna N., po czym jej szef, czyli prezes izby Jerzy M. Do lubelskiej prokuratury po powrocie z Włoch został dowieziony prosto z warszawskiego lotniska Okęcie.

– Justynie N., Jerzemu M., a także Leszkowi K. prokurator postawił zarzut, że od 2009 do 2012 r. „działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami doprowadził polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w Warszawie jako instytucję wdrażającą projekt KIGNET do niekorzystnego rozporządzenia mieniem” – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Chodzi o pomocowe środki unijne w wysokości ok. 975 tys. zł. Dopuścił się tego przedkładając stwierdzające nieprawdę lub podrobione dokumenty dotyczące realizacji usług doradczych z podmiotami, które jak się okazało tylko na papierze uczestniczyły w projekcie. Te dokumenty to przede wszystkim umowy z załącznikami na wykonanie usługi doradczej.

Zarzut ten jest zagrożony karą do 10 lat więzienia. Jeśli w przypadku Jerzego M. i Justyny N. prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego i poręczenia majątkowego, to w odniesieniu do Leszka K. ograniczył się jedynie do dozoru.

W przeciwieństwie do pozostałych zatrzymanych Jerzy M. usłyszał także dodatkowy zarzut. Dotyczy on jego działalności w latach 2011–2013 poza Lublinem – w Rzeszowie, Kaliszu, Warszawie, Olsztynie, Wrocławiu i Kielcach. W tamtejszych Wydziałach Gospodarczych KRS składał wnioski o rejestrację izb rzemieślniczych. Ich powołanie miał poświadczać sfałszowanymi i potwierdzającymi nieprawdę dokumentami. Jerzy M. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie nie zdradza, czy w tej sprawie planuje kolejne zatrzymania. – Potrzeba czasu na weryfikację wersji podanych przez podejrzanych oraz zebranie o nich dodatkowych danych – dodaje Agnieszka Kępka. – Niewykluczone też, że ci złożą wnioski dowodowe, które trzeba będzie rozpatrzyć. W całej tej sprawie trzeba jeszcze przesłuchać wiele osób i przejrzeć stosy dokumentów.

O sytuacji w LIR po raz pierwszy pisaliśmy na początku czerwca 2016 r. Już wtedy w śledztwie prowadzonym przez Wydział Gospodarczy Prokuratury Okręgowej w Lublinie przewijały się tak poważne podejrzenia, jak fałszowanie dokumentów i podpisów, wyłudzenie prawie 1 mln zł unijnych dotacji, tworzenie fikcyjnych izb rzemieślniczych.

Użytkownik niezarejestrowany
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 października 2017 o 08:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Łatwo rzucał Jerzy oskarżenia na innych,a tu okazało się ,że pod płaszczykiem organizacji swojej izby/konkurencyjnej do istniejącej od dziesiątek lat/rzemieślniczej czaiła się chcęć łatwego zarobku. Pewnie zatrzęsły się spodenki jego kolesiom rzemieślnikom.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!