Przeglądarka, z której korzystasz jest przestarzała.

Starsze przeglądarki internetowe takie jak Internet Explorer 6, 7 i 8 posiadają udokumentowane luki bezpieczeństwa, ograniczoną funkcjonalność oraz nie są zgodne z najnowszymi standardami.

Prosimy o zainstalowanie nowszej przeglądarki, która pozwoli Ci skorzystać z pełni możliwości oferowanych przez nasz portal, jak również znacznie ułatwi Ci przeglądanie internetu w przyszłości :)

Pobierz nowszą przeglądarkę:

Lublin

1 kwietnia 2009 r.
17:50
Edytuj ten wpis

Policja: Więcej kamer ułatwiłoby poszukiwania studenta

Autor: Zdjęcie autora Er drs
0 20 A A

Kolejny dzień poszukiwań nie dał odpowiedzi na pytanie co stało się z Markiem Wojciechowskim, studentem prawa UMSC. Poszukiwania przebiegłyby sprawniej gdyby w Lublinie funkcjonował lepszy monitoring. A ten jest dopiero tworzony.

AdBlock
Szanowny Czytelniku!
Dzięki reklamom czytasz za darmo. Prosimy o wyłączenie programu służącego do blokowania reklam (np. AdBlock).
Dziękujemy, redakcja Dziennika Wschodniego.
Kliknij tutaj, aby zaakceptować

Komentarze 20

Najlepsze · Najnowsze
Avatar
kinol / 3 kwietnia 2009 o 01:50
F napisał:
Proponuję pisać e-mails do posłów
[url="http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html"]http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html[/url]
i senatorów
[url="http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm"]http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm[/url]
w sprawie zaginięcia Studenta.
Poprzez tamte strony można z łatwością dojść do adresów poczty elektronicznej posłów i senatorów.

Jest "paragraf" na wujka - w samym Kodeksie karnym:
"Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej."

Z medycznego punktu widzenia, bycie pod wpływem alkoholu jest stanem zatrucia (podtrucia) organizmu.
Z zeznań wynika, że chłopak pił alkohol, z aprobatą wujka, lub za sprawą jego namowy (a nawet nacisku).
Dwa upublicznione nagrania pokazują, że student był niezdolny nawet do samodzielnego poruszania się. Według wersji oficjalnej, stało się tak za sprawą alkoholu, ale wolno jest dopuszczać możliwość zatrucia inną substancją (innymi substancjami).
Pewne jest, że Student, który miał kłopoty z włożeniem na siebie kurtki oraz przewrócił się (być może nawet uderzył głową o chodnik) był niezdolny do bezpiecznego poruszania się na otwartej przestrzeni, gdyż:
- było zimno (groźna przemarznięcia, a nawet śmiertelnego zamarznięcia);
- mógł się uderzyć, przewrócić;
- był niezdolny do bronienia się (skutecznego bronienia się, a nie "machania rękami") w razie napaści;
- mógł wpaść pod samochód;
- mógł zabłądzić;
- ... .

Wujek udaje Greka, ewentualnie rżnie głupa.
Nawet jeśli rzeczywiście (aż trudno w to uwierzyć) kuzyn mu się zawieruszył, to dorosły facet, który potrafi znaleźć w środku nocy alkoholową mordownię, jest w stanie (a przynajmniej należy tego od niego wymagać, także prawnie) przewidywać, że niemalże nieprzytomny kuzyn jest pobliżu, gdyż był niezdolny do tego, by sprawnie się poruszać. Skoro Student miał trudności z utrzymaniem pionowej pozycji ciała, to jaki głąb może uznać, że człowiek w stanie tak mocnego zamroczenia jest zdolny trafić na oddaloną kilka kilometrów stancję.

Udowodniony - także udostępnionymi publicznie filmami - stan Studenta pozwala uznać, że nazywany wujkiem facet nie udzielił mu pomocy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Ta bezpośredniość wynika już z tego, że chłopak był narażony bezpośrednio na kolejny upadek, grożący utratą zdrowia, a nawet życia.
Wyżej wskazane paragrafy dają możność podjęcia procesowych działań wobec zwanego wujkiem mężczyzny (chodzi o płeć, a nie o zachowanie owej tajemniczej nocy), włącznie ze ściganiem go w trybie europejskiego nakazu aresztowania.

Program "Sędzia Anna Maria Wesołowska" to dowód na znaczenie zasady bezpośredniości (czyli twarzą w twarz, na żywo, bez pośrednictwa techniki) przeprowadzania dowodów.
Jaki kontakt z nazywanym wujkiem gościem mają policjanci? Mistyczny? Telefoniczny? A może "Skype" jest środkiem łączności. Przez "Skype'a" to się z owym facetem można (jeśli ktoś jest tak odważny, by się z nim spotkać) na piwo, lub kielicha, umówić. Przez sieć, czy telefon, policjanci nawet nie są w stanie ustalić, czy rozmawiają z wujkiem, czy z przestępcą (zwłaszcza poskojęzycznym), który może nawet więzić zarówno Studenta, jak i owego wujka, jeśli obaj są pod władzą jednego bandyty (jednej grupy przestępczej).

Czyżby panom policjantom mało było "sprawy Olewnika" i mieli chęć, by za jakiś czas została powołana komisja śledcza w "sprawie Wojciechowskiego"???

Bez ściągnięcia faceta z zagranicy na formalne przesłuchanie proszę nie mówić (nie pisać) o rzeczywistym i procesowym kontakcie z wujkiem.



Odchodząc od tematu jakiejkolwiek winy wujka, a trzymając się jego wątku w tej sprawie...
Mama Marka mówi w nagraniu (ze strony lublin.com.pl), że Marek i jego wujek dobrze się znali, lubili się, spędzali ze sobą czas, itd. Jeśli więc ów wujek, tak dobrze znał Marka, to jakim cudem "zapomniał", że chłopak wcale nie pije alkoholu?? Skoro znał chłopaka tak dobrze, spędzali ze sobą sporo czasu, gdy się widzieli, to na pewno o tym wiedział, bo zapewne nigdy nie byli razem na piwie, a ten czas spędzali w inny sposób. Jeśli to Marek chciał się napić, to czy wujka nie zdziwiło to ani trochę, wiedząc, że chłopak nie pije wcale?? I, że Marek jednak wypił te kilka piw, to już całkiem dziwne... Jak chłopak świadomie odmawiający sobie alkoholu, równie świadomie mógł się go napić??
To jest tak poplątana sprawa, że właściwie każdy jej "uczestnik" wydaje się mieć z zaginięciem Marka cokolwiek wspólnego, w dodatku wydaje się mieć też sporo uchybień, ale to jak zawsze pozostanie kwestią dyskusyjną, bo każdy ma na tę sprawę inne spojrzenie.



Odchodząc od tematu jakiejkolwiek winy wujka, a trzymając się jego wątku w tej sprawie...
Mama Marka mówi w nagraniu (ze strony lublin.com.pl), że Marek i jego wujek dobrze się znali, lubili się, spędzali ze sobą czas, itd. Jeśli więc ów wujek, tak dobrze znał Marka, to jakim cudem "zapomniał", że chłopak wcale nie pije alkoholu?? Skoro znał chłopaka tak dobrze, spędzali ze sobą sporo czasu, gdy się widzieli, to na pewno o tym wiedział, bo zapewne nigdy nie byli razem na piwie, a ten czas spę... rozwiń
Avatar
roka01 / 3 kwietnia 2009 o 00:57
PRZECIEZ OBRAZ Z OSTATNIEJ KAMERY, NA KTORYM POJAWIA SIE OW SAMOCHOD POWINNI MIEC NA OBRAZIE Z POPRZEDNIEJ KAMERY.
TAM NA PAGI JEST WIELE GARAZY O ZLEJ REPUTACJI, W DWOCH Z NICH REULARNIE SPOTYKA SIE MLODZIEZ, PIJE ALKOHOL - MOZE TAM TRZEBA BYLOBY ZAJRZEC. A MOZE NA UL. ŚWITEZIANKI - TAM TERAZ COS BUDUJĄ, PELNO ZAKAMARKOW?
AZ TRUDNO UWIEZYC ZE KTOS MOZE TAK PRZEPASC JAK KAMIEN W WODE.
Avatar
F / 2 kwietnia 2009 o 23:16
Proponuję pisać e-mails do posłów
[url="http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html"]http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html[/url]
i senatorów
[url="http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm"]http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm[/url]
w sprawie zaginięcia Studenta.
Poprzez tamte strony można z łatwością dojść do adresów poczty elektronicznej posłów i senatorów.

Jest "paragraf" na wujka - w samym Kodeksie karnym:
"Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej."

Z medycznego punktu widzenia, bycie pod wpływem alkoholu jest stanem zatrucia (podtrucia) organizmu.
Z zeznań wynika, że chłopak pił alkohol, z aprobatą wujka, lub za sprawą jego namowy (a nawet nacisku).
Dwa upublicznione nagrania pokazują, że student był niezdolny nawet do samodzielnego poruszania się. Według wersji oficjalnej, stało się tak za sprawą alkoholu, ale wolno jest dopuszczać możliwość zatrucia inną substancją (innymi substancjami).
Pewne jest, że Student, który miał kłopoty z włożeniem na siebie kurtki oraz przewrócił się (być może nawet uderzył głową o chodnik) był niezdolny do bezpiecznego poruszania się na otwartej przestrzeni, gdyż:
- było zimno (groźna przemarznięcia, a nawet śmiertelnego zamarznięcia);
- mógł się uderzyć, przewrócić;
- był niezdolny do bronienia się (skutecznego bronienia się, a nie "machania rękami") w razie napaści;
- mógł wpaść pod samochód;
- mógł zabłądzić;
- ... .

Wujek udaje Greka, ewentualnie rżnie głupa.
Nawet jeśli rzeczywiście (aż trudno w to uwierzyć) kuzyn mu się zawieruszył, to dorosły facet, który potrafi znaleźć w środku nocy alkoholową mordownię, jest w stanie (a przynajmniej należy tego od niego wymagać, także prawnie) przewidywać, że niemalże nieprzytomny kuzyn jest pobliżu, gdyż był niezdolny do tego, by sprawnie się poruszać. Skoro Student miał trudności z utrzymaniem pionowej pozycji ciała, to jaki głąb może uznać, że człowiek w stanie tak mocnego zamroczenia jest zdolny trafić na oddaloną kilka kilometrów stancję.

Udowodniony - także udostępnionymi publicznie filmami - stan Studenta pozwala uznać, że nazywany wujkiem facet nie udzielił mu pomocy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Ta bezpośredniość wynika już z tego, że chłopak był narażony bezpośrednio na kolejny upadek, grożący utratą zdrowia, a nawet życia.
Wyżej wskazane paragrafy dają możność podjęcia procesowych działań wobec zwanego wujkiem mężczyzny (chodzi o płeć, a nie o zachowanie owej tajemniczej nocy), włącznie ze ściganiem go w trybie europejskiego nakazu aresztowania.

Program "Sędzia Anna Maria Wesołowska" to dowód na znaczenie zasady bezpośredniości (czyli twarzą w twarz, na żywo, bez pośrednictwa techniki) przeprowadzania dowodów.
Jaki kontakt z nazywanym wujkiem gościem mają policjanci? Mistyczny? Telefoniczny? A może "Skype" jest środkiem łączności. Przez "Skype'a" to się z owym facetem można (jeśli ktoś jest tak odważny, by się z nim spotkać) na piwo, lub kielicha, umówić. Przez sieć, czy telefon, policjanci nawet nie są w stanie ustalić, czy rozmawiają z wujkiem, czy z przestępcą (zwłaszcza poskojęzycznym), który może nawet więzić zarówno Studenta, jak i owego wujka, jeśli obaj są pod władzą jednego bandyty (jednej grupy przestępczej).

Czyżby panom policjantom mało było "sprawy Olewnika" i mieli chęć, by za jakiś czas została powołana komisja śledcza w "sprawie Wojciechowskiego"???

Bez ściągnięcia faceta z zagranicy na formalne przesłuchanie proszę nie mówić (nie pisać) o rzeczywistym i procesowym kontakcie z wujkiem.
Proponuję pisać e-mails do posłów
[url="http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html"]http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html[/url]
i senatorów
[url="http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm"]http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm[/url]
w sprawie zaginięcia Studenta.
Poprzez tamte strony można z łatwością dojść do adresów poczty elektronicznej posłów i senatorów.

Jest "paragraf" na wujka - w samym Kodeksie karnym:
"Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu ... rozwiń
Avatar
kinol / 2 kwietnia 2009 o 15:35
Gość napisał:
a ja się dziwię jak chłopak który być może 1 raz był w takim stanie kompletnie nie zrobił wrażenia na wujku, nawet po uderzeniu głową w chodnik nie było większej reakcji Nie mógł przewidzieć jego zachowania po alkoholu a mimo to dorosły człowiek tak poprostu pozwolił mu odejść

No cóż... Skoro sam podkomisarz Jacek Deptuś twierdzi, że: "Można tylko rozważać w kategoriach moralnych czy nie powinien dopilnować powrotu nietrzeźwego krewnego na stancję." i nie widzi w tym nic, poza niezachowaniem odpowiedzialności przez wujka, to nic nam nie da pisanie, że się temu dziwimy. Dla mnie to nienormalne. Policja ciągle się tylko upiera przy swoim, osoby, które się zgłosiły, też jedynie potwierdzają wersję policji, itd., a cała prawda zapewne leży gdzie indziej, co widać gołym okiem.

No cóż... Skoro sam podkomisarz Jacek Deptuś twierdzi, że: "Można tylko rozważać w kategoriach moralnych czy nie powinien dopilnować powrotu nietrzeźwego krewnego na stancję." i nie widzi w tym nic, poza niezachowaniem odpowiedzialności przez wujka, to nic nam nie da pisanie, że się temu dziwimy. Dla mnie to nienormalne. Policja ciągle się tylko upiera przy swoim, osoby, które się zgłosiły, też jedynie potwierdzają wersję policji, itd., a cała prawda zapewne leży gdzie indziej, co widać gołym okiem. rozwiń
Avatar
Gość / 2 kwietnia 2009 o 15:00
a ja się dziwię jak chłopak który być może 1 raz był w takim stanie kompletnie nie zrobił wrażenia na wujku, nawet po uderzeniu głową w chodnik nie było większej reakcji Nie mógł przewidzieć jego zachowania po alkoholu a mimo to dorosły człowiek tak poprostu pozwolił mu odejść
Avatar
kinol / 2 kwietnia 2009 o 14:40
Gość napisał:
To zabrzmi okrutnie i nic właściwie nie wyjaśnia - wiem, ale..
Oglądając program o poszukiwaniach Marka, gdzie wypowiadają się jego znajomi mam wrażenie, że chłopak był trochę taki "no-life".

Nikt nie potrafi wskazać jego nawyków, nikt go na stancji nie odwiedzał, z nikim nie chadzał na piwo, z filmu wynikałoby, że nie miał nawet komputera na stancji. Może chłopak faktycznie miał jakieś problemy? Przeżywał jakieś załamanie? Albo zetknął się z kimś niebezpiecznym..

To takie spekulacje, naturalnie.

A wzięły się stąd, że kilka lat temu w Parczewie poszukiwano ponad 2 tygodnie emerytowanego matematyka, znanego wielu osobom z różnych pokoleń.
Jego ciało znaleziono bardzo przypadkowo. Nikt, kto kiedykolwiek się z tym człowiek zetknął, nawet przez chwilę nie zakładał takiego wyjaśnienia całej sprawy - matematyk popełnił samobójstwo w odludnym zakątku lasu.


Ja dziwię się, że Marek, jako chłopak, który wcale nie pił (zarówno wg rodziny, jak i znajomych ze studiów), dał się w ogóle namówić na jedno piwo, tym bardziej, że z jednego piwa, zrobiło się kilka, o czym mówiła barmanka z Archiwum. Jeśli unikał alkoholu (akurat to o nim dobrze świadczy), to czemu feralnego wieczoru postanowił jednak wypić?? Może faktycznie miał jakiś problem... ? Tylko, że jeśliby miał jakieś kłopoty, to będąc pijanym, na pewno by o tym powiedział wujkowi... Tak mi się przynajmniej wydaje, bo wiadomym jest, że człowiek po alkoholu nie zawsze kontroluje to, co mówi, co robi, etc. Wujek nie mówił, jak to było z tym piwem?? Marek tak po prostu sam z siebie, postanowił wypić kilka piw?? A może pierwszą rzeczą, jaką pił, był np. sok, ktoś (ciekawe kto...) mu czegoś dosypał i było go łatwiej namówić na kilka kolejnych piw??


Ja dziwię się, że Marek, jako chłopak, który wcale nie pił (zarówno wg rodziny, jak i znajomych ze studiów), dał się w ogóle namówić na jedno piwo, tym bardziej, że z jednego piwa, zrobiło się kilka, o czym mówiła barmanka z Archiwum. Jeśli unikał alkoholu (akurat to o nim dobrze świadczy), to czemu feralnego wieczoru postanowił jednak wypić?? Może faktycznie miał jakiś problem... ? Tylko, że jeśliby miał jakieś kłopoty, to będąc pijanym, na pewno by o tym powiedział wujkowi... Tak mi się przynajmniej wydaje, bo wi... rozwiń
Avatar
Gość / 2 kwietnia 2009 o 14:00
To zabrzmi okrutnie i nic właściwie nie wyjaśnia - wiem, ale..
Oglądając program o poszukiwaniach Marka, gdzie wypowiadają się jego znajomi mam wrażenie, że chłopak był trochę taki "no-life".

Nikt nie potrafi wskazać jego nawyków, nikt go na stancji nie odwiedzał, z nikim nie chadzał na piwo, z filmu wynikałoby, że nie miał nawet komputera na stancji. Może chłopak faktycznie miał jakieś problemy? Przeżywał jakieś załamanie? Albo zetknął się z kimś niebezpiecznym..

To takie spekulacje, naturalnie.

A wzięły się stąd, że kilka lat temu w Parczewie poszukiwano ponad 2 tygodnie emerytowanego matematyka, znanego wielu osobom z różnych pokoleń.
Jego ciało znaleziono bardzo przypadkowo. Nikt, kto kiedykolwiek się z tym człowiek zetknął, nawet przez chwilę nie zakładał takiego wyjaśnienia całej sprawy - matematyk popełnił samobójstwo w odludnym zakątku lasu.
To zabrzmi okrutnie i nic właściwie nie wyjaśnia - wiem, ale..
Oglądając program o poszukiwaniach Marka, gdzie wypowiadają się jego znajomi mam wrażenie, że chłopak był trochę taki "no-life".

Nikt nie potrafi wskazać jego nawyków, nikt go na stancji nie odwiedzał, z nikim nie chadzał na piwo, z filmu wynikałoby, że nie miał nawet komputera na stancji. Może chłopak faktycznie miał jakieś problemy? Przeżywał jakieś załamanie? Albo zetknął się z kimś niebezpiecznym..

To takie spekulacje, naturalnie. rozwiń
Avatar
kinol / 2 kwietnia 2009 o 13:40
ja napisał:
bo te psy to powinny być zabrane od razu a nie po dwóch tygodniach

Też mi się tak wydaje. Oczywiście bardzo prawdopodobne jest też to, co pisze wyżej Lubliner. Wg mnie z kolei, nie jest przypadkiem to, że na nagraniu ujawnionym, jako drugie, w lewym dolnym rogu owego nagrania widać światła samochodu, jak i również sam samochód.

P.S. Czy kamera, która (na tym 2. nagraniu) zarejestrowała Marka, jako ostatnia monitoruje tylko tę jedną stronę (w którą poszedł Marek) ??
Czy nie ma tam dwóch kamer, które monitorują obie strony tej ulicy?? Często jest tak, że są dwie kamery bezpośrednio obok siebie (lub na jakimś odcinku) rozmieszczone i monitorują w dwóch kierunkach. Dzięki temu policja bez problemu mogłaby dojść do tego, jaki to był samochód. Byłby to jakiś punkt zaczepienia (być może).

Też mi się tak wydaje. Oczywiście bardzo prawdopodobne jest też to, co pisze wyżej Lubliner. Wg mnie z kolei, nie jest przypadkiem to, że na nagraniu ujawnionym, jako drugie, w lewym dolnym rogu owego nagrania widać światła samochodu, jak i również sam samochód.

P.S. Czy kamera, która (na tym 2. nagraniu) zarejestrowała Marka, jako ostatnia monitoruje tylko tę jedną stronę (w którą poszedł Marek) ??
Czy nie ma tam dwóch kamer, które monitorują obie strony tej ulicy?? Często jest tak, że są dwie kamery b... rozwiń
Avatar
ja / 2 kwietnia 2009 o 11:45
Lubliner napisał:
A moim zdaniem Marek na pewno został załadowany do jakiegoś auta. Potwierdzać może to fakt, ze psy tropiące nie podjęły żadnego śladu. Oznacza to, że zaginiony musiał stracić kontakt z podłożem. W tych warunkach możliwe było to tylko po wejściu do samochodu.


bo te psy to powinny być zabrane od razu a nie po dwóch tygodniach
Avatar
tok / 2 kwietnia 2009 o 09:42
niech policja przeswietli wujka.....
Avatar
kinol / 3 kwietnia 2009 o 01:50
F napisał:
Proponuję pisać e-mails do posłów
[url="http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html"]http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html[/url]
i senatorów
[url="http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm"]http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm[/url]
w sprawie zaginięcia Studenta.
Poprzez tamte strony można z łatwością dojść do adresów poczty elektronicznej posłów i senatorów.

Jest "paragraf" na wujka - w samym Kodeksie karnym:
"Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej."

Z medycznego punktu widzenia, bycie pod wpływem alkoholu jest stanem zatrucia (podtrucia) organizmu.
Z zeznań wynika, że chłopak pił alkohol, z aprobatą wujka, lub za sprawą jego namowy (a nawet nacisku).
Dwa upublicznione nagrania pokazują, że student był niezdolny nawet do samodzielnego poruszania się. Według wersji oficjalnej, stało się tak za sprawą alkoholu, ale wolno jest dopuszczać możliwość zatrucia inną substancją (innymi substancjami).
Pewne jest, że Student, który miał kłopoty z włożeniem na siebie kurtki oraz przewrócił się (być może nawet uderzył głową o chodnik) był niezdolny do bezpiecznego poruszania się na otwartej przestrzeni, gdyż:
- było zimno (groźna przemarznięcia, a nawet śmiertelnego zamarznięcia);
- mógł się uderzyć, przewrócić;
- był niezdolny do bronienia się (skutecznego bronienia się, a nie "machania rękami") w razie napaści;
- mógł wpaść pod samochód;
- mógł zabłądzić;
- ... .

Wujek udaje Greka, ewentualnie rżnie głupa.
Nawet jeśli rzeczywiście (aż trudno w to uwierzyć) kuzyn mu się zawieruszył, to dorosły facet, który potrafi znaleźć w środku nocy alkoholową mordownię, jest w stanie (a przynajmniej należy tego od niego wymagać, także prawnie) przewidywać, że niemalże nieprzytomny kuzyn jest pobliżu, gdyż był niezdolny do tego, by sprawnie się poruszać. Skoro Student miał trudności z utrzymaniem pionowej pozycji ciała, to jaki głąb może uznać, że człowiek w stanie tak mocnego zamroczenia jest zdolny trafić na oddaloną kilka kilometrów stancję.

Udowodniony - także udostępnionymi publicznie filmami - stan Studenta pozwala uznać, że nazywany wujkiem facet nie udzielił mu pomocy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Ta bezpośredniość wynika już z tego, że chłopak był narażony bezpośrednio na kolejny upadek, grożący utratą zdrowia, a nawet życia.
Wyżej wskazane paragrafy dają możność podjęcia procesowych działań wobec zwanego wujkiem mężczyzny (chodzi o płeć, a nie o zachowanie owej tajemniczej nocy), włącznie ze ściganiem go w trybie europejskiego nakazu aresztowania.

Program "Sędzia Anna Maria Wesołowska" to dowód na znaczenie zasady bezpośredniości (czyli twarzą w twarz, na żywo, bez pośrednictwa techniki) przeprowadzania dowodów.
Jaki kontakt z nazywanym wujkiem gościem mają policjanci? Mistyczny? Telefoniczny? A może "Skype" jest środkiem łączności. Przez "Skype'a" to się z owym facetem można (jeśli ktoś jest tak odważny, by się z nim spotkać) na piwo, lub kielicha, umówić. Przez sieć, czy telefon, policjanci nawet nie są w stanie ustalić, czy rozmawiają z wujkiem, czy z przestępcą (zwłaszcza poskojęzycznym), który może nawet więzić zarówno Studenta, jak i owego wujka, jeśli obaj są pod władzą jednego bandyty (jednej grupy przestępczej).

Czyżby panom policjantom mało było "sprawy Olewnika" i mieli chęć, by za jakiś czas została powołana komisja śledcza w "sprawie Wojciechowskiego"???

Bez ściągnięcia faceta z zagranicy na formalne przesłuchanie proszę nie mówić (nie pisać) o rzeczywistym i procesowym kontakcie z wujkiem.



Odchodząc od tematu jakiejkolwiek winy wujka, a trzymając się jego wątku w tej sprawie...
Mama Marka mówi w nagraniu (ze strony lublin.com.pl), że Marek i jego wujek dobrze się znali, lubili się, spędzali ze sobą czas, itd. Jeśli więc ów wujek, tak dobrze znał Marka, to jakim cudem "zapomniał", że chłopak wcale nie pije alkoholu?? Skoro znał chłopaka tak dobrze, spędzali ze sobą sporo czasu, gdy się widzieli, to na pewno o tym wiedział, bo zapewne nigdy nie byli razem na piwie, a ten czas spędzali w inny sposób. Jeśli to Marek chciał się napić, to czy wujka nie zdziwiło to ani trochę, wiedząc, że chłopak nie pije wcale?? I, że Marek jednak wypił te kilka piw, to już całkiem dziwne... Jak chłopak świadomie odmawiający sobie alkoholu, równie świadomie mógł się go napić??
To jest tak poplątana sprawa, że właściwie każdy jej "uczestnik" wydaje się mieć z zaginięciem Marka cokolwiek wspólnego, w dodatku wydaje się mieć też sporo uchybień, ale to jak zawsze pozostanie kwestią dyskusyjną, bo każdy ma na tę sprawę inne spojrzenie.



Odchodząc od tematu jakiejkolwiek winy wujka, a trzymając się jego wątku w tej sprawie...
Mama Marka mówi w nagraniu (ze strony lublin.com.pl), że Marek i jego wujek dobrze się znali, lubili się, spędzali ze sobą czas, itd. Jeśli więc ów wujek, tak dobrze znał Marka, to jakim cudem "zapomniał", że chłopak wcale nie pije alkoholu?? Skoro znał chłopaka tak dobrze, spędzali ze sobą sporo czasu, gdy się widzieli, to na pewno o tym wiedział, bo zapewne nigdy nie byli razem na piwie, a ten czas spę... rozwiń
Avatar
roka01 / 3 kwietnia 2009 o 00:57
PRZECIEZ OBRAZ Z OSTATNIEJ KAMERY, NA KTORYM POJAWIA SIE OW SAMOCHOD POWINNI MIEC NA OBRAZIE Z POPRZEDNIEJ KAMERY.
TAM NA PAGI JEST WIELE GARAZY O ZLEJ REPUTACJI, W DWOCH Z NICH REULARNIE SPOTYKA SIE MLODZIEZ, PIJE ALKOHOL - MOZE TAM TRZEBA BYLOBY ZAJRZEC. A MOZE NA UL. ŚWITEZIANKI - TAM TERAZ COS BUDUJĄ, PELNO ZAKAMARKOW?
AZ TRUDNO UWIEZYC ZE KTOS MOZE TAK PRZEPASC JAK KAMIEN W WODE.
Avatar
F / 2 kwietnia 2009 o 23:16
Proponuję pisać e-mails do posłów
[url="http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html"]http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html[/url]
i senatorów
[url="http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm"]http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm[/url]
w sprawie zaginięcia Studenta.
Poprzez tamte strony można z łatwością dojść do adresów poczty elektronicznej posłów i senatorów.

Jest "paragraf" na wujka - w samym Kodeksie karnym:
"Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej."

Z medycznego punktu widzenia, bycie pod wpływem alkoholu jest stanem zatrucia (podtrucia) organizmu.
Z zeznań wynika, że chłopak pił alkohol, z aprobatą wujka, lub za sprawą jego namowy (a nawet nacisku).
Dwa upublicznione nagrania pokazują, że student był niezdolny nawet do samodzielnego poruszania się. Według wersji oficjalnej, stało się tak za sprawą alkoholu, ale wolno jest dopuszczać możliwość zatrucia inną substancją (innymi substancjami).
Pewne jest, że Student, który miał kłopoty z włożeniem na siebie kurtki oraz przewrócił się (być może nawet uderzył głową o chodnik) był niezdolny do bezpiecznego poruszania się na otwartej przestrzeni, gdyż:
- było zimno (groźna przemarznięcia, a nawet śmiertelnego zamarznięcia);
- mógł się uderzyć, przewrócić;
- był niezdolny do bronienia się (skutecznego bronienia się, a nie "machania rękami") w razie napaści;
- mógł wpaść pod samochód;
- mógł zabłądzić;
- ... .

Wujek udaje Greka, ewentualnie rżnie głupa.
Nawet jeśli rzeczywiście (aż trudno w to uwierzyć) kuzyn mu się zawieruszył, to dorosły facet, który potrafi znaleźć w środku nocy alkoholową mordownię, jest w stanie (a przynajmniej należy tego od niego wymagać, także prawnie) przewidywać, że niemalże nieprzytomny kuzyn jest pobliżu, gdyż był niezdolny do tego, by sprawnie się poruszać. Skoro Student miał trudności z utrzymaniem pionowej pozycji ciała, to jaki głąb może uznać, że człowiek w stanie tak mocnego zamroczenia jest zdolny trafić na oddaloną kilka kilometrów stancję.

Udowodniony - także udostępnionymi publicznie filmami - stan Studenta pozwala uznać, że nazywany wujkiem facet nie udzielił mu pomocy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Ta bezpośredniość wynika już z tego, że chłopak był narażony bezpośrednio na kolejny upadek, grożący utratą zdrowia, a nawet życia.
Wyżej wskazane paragrafy dają możność podjęcia procesowych działań wobec zwanego wujkiem mężczyzny (chodzi o płeć, a nie o zachowanie owej tajemniczej nocy), włącznie ze ściganiem go w trybie europejskiego nakazu aresztowania.

Program "Sędzia Anna Maria Wesołowska" to dowód na znaczenie zasady bezpośredniości (czyli twarzą w twarz, na żywo, bez pośrednictwa techniki) przeprowadzania dowodów.
Jaki kontakt z nazywanym wujkiem gościem mają policjanci? Mistyczny? Telefoniczny? A może "Skype" jest środkiem łączności. Przez "Skype'a" to się z owym facetem można (jeśli ktoś jest tak odważny, by się z nim spotkać) na piwo, lub kielicha, umówić. Przez sieć, czy telefon, policjanci nawet nie są w stanie ustalić, czy rozmawiają z wujkiem, czy z przestępcą (zwłaszcza poskojęzycznym), który może nawet więzić zarówno Studenta, jak i owego wujka, jeśli obaj są pod władzą jednego bandyty (jednej grupy przestępczej).

Czyżby panom policjantom mało było "sprawy Olewnika" i mieli chęć, by za jakiś czas została powołana komisja śledcza w "sprawie Wojciechowskiego"???

Bez ściągnięcia faceta z zagranicy na formalne przesłuchanie proszę nie mówić (nie pisać) o rzeczywistym i procesowym kontakcie z wujkiem.
Proponuję pisać e-mails do posłów
[url="http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html"]http://sejm.gov.pl/poslowie/posel.html[/url]
i senatorów
[url="http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm"]http://www.senat.gov.pl/k7/senat/senator.htm[/url]
w sprawie zaginięcia Studenta.
Poprzez tamte strony można z łatwością dojść do adresów poczty elektronicznej posłów i senatorów.

Jest "paragraf" na wujka - w samym Kodeksie karnym:
"Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu ... rozwiń
Avatar
kinol / 2 kwietnia 2009 o 15:35
Gość napisał:
a ja się dziwię jak chłopak który być może 1 raz był w takim stanie kompletnie nie zrobił wrażenia na wujku, nawet po uderzeniu głową w chodnik nie było większej reakcji Nie mógł przewidzieć jego zachowania po alkoholu a mimo to dorosły człowiek tak poprostu pozwolił mu odejść

No cóż... Skoro sam podkomisarz Jacek Deptuś twierdzi, że: "Można tylko rozważać w kategoriach moralnych czy nie powinien dopilnować powrotu nietrzeźwego krewnego na stancję." i nie widzi w tym nic, poza niezachowaniem odpowiedzialności przez wujka, to nic nam nie da pisanie, że się temu dziwimy. Dla mnie to nienormalne. Policja ciągle się tylko upiera przy swoim, osoby, które się zgłosiły, też jedynie potwierdzają wersję policji, itd., a cała prawda zapewne leży gdzie indziej, co widać gołym okiem.

No cóż... Skoro sam podkomisarz Jacek Deptuś twierdzi, że: "Można tylko rozważać w kategoriach moralnych czy nie powinien dopilnować powrotu nietrzeźwego krewnego na stancję." i nie widzi w tym nic, poza niezachowaniem odpowiedzialności przez wujka, to nic nam nie da pisanie, że się temu dziwimy. Dla mnie to nienormalne. Policja ciągle się tylko upiera przy swoim, osoby, które się zgłosiły, też jedynie potwierdzają wersję policji, itd., a cała prawda zapewne leży gdzie indziej, co widać gołym okiem. rozwiń
Avatar
Gość / 2 kwietnia 2009 o 15:00
a ja się dziwię jak chłopak który być może 1 raz był w takim stanie kompletnie nie zrobił wrażenia na wujku, nawet po uderzeniu głową w chodnik nie było większej reakcji Nie mógł przewidzieć jego zachowania po alkoholu a mimo to dorosły człowiek tak poprostu pozwolił mu odejść
Avatar
kinol / 2 kwietnia 2009 o 14:40
Gość napisał:
To zabrzmi okrutnie i nic właściwie nie wyjaśnia - wiem, ale..
Oglądając program o poszukiwaniach Marka, gdzie wypowiadają się jego znajomi mam wrażenie, że chłopak był trochę taki "no-life".

Nikt nie potrafi wskazać jego nawyków, nikt go na stancji nie odwiedzał, z nikim nie chadzał na piwo, z filmu wynikałoby, że nie miał nawet komputera na stancji. Może chłopak faktycznie miał jakieś problemy? Przeżywał jakieś załamanie? Albo zetknął się z kimś niebezpiecznym..

To takie spekulacje, naturalnie.

A wzięły się stąd, że kilka lat temu w Parczewie poszukiwano ponad 2 tygodnie emerytowanego matematyka, znanego wielu osobom z różnych pokoleń.
Jego ciało znaleziono bardzo przypadkowo. Nikt, kto kiedykolwiek się z tym człowiek zetknął, nawet przez chwilę nie zakładał takiego wyjaśnienia całej sprawy - matematyk popełnił samobójstwo w odludnym zakątku lasu.


Ja dziwię się, że Marek, jako chłopak, który wcale nie pił (zarówno wg rodziny, jak i znajomych ze studiów), dał się w ogóle namówić na jedno piwo, tym bardziej, że z jednego piwa, zrobiło się kilka, o czym mówiła barmanka z Archiwum. Jeśli unikał alkoholu (akurat to o nim dobrze świadczy), to czemu feralnego wieczoru postanowił jednak wypić?? Może faktycznie miał jakiś problem... ? Tylko, że jeśliby miał jakieś kłopoty, to będąc pijanym, na pewno by o tym powiedział wujkowi... Tak mi się przynajmniej wydaje, bo wiadomym jest, że człowiek po alkoholu nie zawsze kontroluje to, co mówi, co robi, etc. Wujek nie mówił, jak to było z tym piwem?? Marek tak po prostu sam z siebie, postanowił wypić kilka piw?? A może pierwszą rzeczą, jaką pił, był np. sok, ktoś (ciekawe kto...) mu czegoś dosypał i było go łatwiej namówić na kilka kolejnych piw??


Ja dziwię się, że Marek, jako chłopak, który wcale nie pił (zarówno wg rodziny, jak i znajomych ze studiów), dał się w ogóle namówić na jedno piwo, tym bardziej, że z jednego piwa, zrobiło się kilka, o czym mówiła barmanka z Archiwum. Jeśli unikał alkoholu (akurat to o nim dobrze świadczy), to czemu feralnego wieczoru postanowił jednak wypić?? Może faktycznie miał jakiś problem... ? Tylko, że jeśliby miał jakieś kłopoty, to będąc pijanym, na pewno by o tym powiedział wujkowi... Tak mi się przynajmniej wydaje, bo wi... rozwiń
Avatar
Gość / 2 kwietnia 2009 o 14:00
To zabrzmi okrutnie i nic właściwie nie wyjaśnia - wiem, ale..
Oglądając program o poszukiwaniach Marka, gdzie wypowiadają się jego znajomi mam wrażenie, że chłopak był trochę taki "no-life".

Nikt nie potrafi wskazać jego nawyków, nikt go na stancji nie odwiedzał, z nikim nie chadzał na piwo, z filmu wynikałoby, że nie miał nawet komputera na stancji. Może chłopak faktycznie miał jakieś problemy? Przeżywał jakieś załamanie? Albo zetknął się z kimś niebezpiecznym..

To takie spekulacje, naturalnie.

A wzięły się stąd, że kilka lat temu w Parczewie poszukiwano ponad 2 tygodnie emerytowanego matematyka, znanego wielu osobom z różnych pokoleń.
Jego ciało znaleziono bardzo przypadkowo. Nikt, kto kiedykolwiek się z tym człowiek zetknął, nawet przez chwilę nie zakładał takiego wyjaśnienia całej sprawy - matematyk popełnił samobójstwo w odludnym zakątku lasu.
To zabrzmi okrutnie i nic właściwie nie wyjaśnia - wiem, ale..
Oglądając program o poszukiwaniach Marka, gdzie wypowiadają się jego znajomi mam wrażenie, że chłopak był trochę taki "no-life".

Nikt nie potrafi wskazać jego nawyków, nikt go na stancji nie odwiedzał, z nikim nie chadzał na piwo, z filmu wynikałoby, że nie miał nawet komputera na stancji. Może chłopak faktycznie miał jakieś problemy? Przeżywał jakieś załamanie? Albo zetknął się z kimś niebezpiecznym..

To takie spekulacje, naturalnie. rozwiń
Avatar
kinol / 2 kwietnia 2009 o 13:40
ja napisał:
bo te psy to powinny być zabrane od razu a nie po dwóch tygodniach

Też mi się tak wydaje. Oczywiście bardzo prawdopodobne jest też to, co pisze wyżej Lubliner. Wg mnie z kolei, nie jest przypadkiem to, że na nagraniu ujawnionym, jako drugie, w lewym dolnym rogu owego nagrania widać światła samochodu, jak i również sam samochód.

P.S. Czy kamera, która (na tym 2. nagraniu) zarejestrowała Marka, jako ostatnia monitoruje tylko tę jedną stronę (w którą poszedł Marek) ??
Czy nie ma tam dwóch kamer, które monitorują obie strony tej ulicy?? Często jest tak, że są dwie kamery bezpośrednio obok siebie (lub na jakimś odcinku) rozmieszczone i monitorują w dwóch kierunkach. Dzięki temu policja bez problemu mogłaby dojść do tego, jaki to był samochód. Byłby to jakiś punkt zaczepienia (być może).

Też mi się tak wydaje. Oczywiście bardzo prawdopodobne jest też to, co pisze wyżej Lubliner. Wg mnie z kolei, nie jest przypadkiem to, że na nagraniu ujawnionym, jako drugie, w lewym dolnym rogu owego nagrania widać światła samochodu, jak i również sam samochód.

P.S. Czy kamera, która (na tym 2. nagraniu) zarejestrowała Marka, jako ostatnia monitoruje tylko tę jedną stronę (w którą poszedł Marek) ??
Czy nie ma tam dwóch kamer, które monitorują obie strony tej ulicy?? Często jest tak, że są dwie kamery b... rozwiń
Avatar
ja / 2 kwietnia 2009 o 11:45
Lubliner napisał:
A moim zdaniem Marek na pewno został załadowany do jakiegoś auta. Potwierdzać może to fakt, ze psy tropiące nie podjęły żadnego śladu. Oznacza to, że zaginiony musiał stracić kontakt z podłożem. W tych warunkach możliwe było to tylko po wejściu do samochodu.


bo te psy to powinny być zabrane od razu a nie po dwóch tygodniach
Avatar
tok / 2 kwietnia 2009 o 09:42
niech policja przeswietli wujka.....
Zobacz wszystkie komentarze 20

Skomentuj

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:
Twój komentarz został dodany

Pozostałe informacje

Główny Inspektorat Transportu Drogowego ogłasza nabór. Można znaleźć pracę

Główny Inspektorat Transportu Drogowego ogłasza nabór. Można znaleźć pracę 1 4

Główny Inspektorat Transportu Drogowego ogłosił właśnie kolejny nabór pracowników do wydziału w Białej Podlaskiej. Do końca tego roku ma tu pracować 120 osób.

Sześć osób rannych w wypadku pod Lublinem. Droga krajowa nr 19 zablokowana

Sześć osób rannych w wypadku pod Lublinem. Droga krajowa nr 19 zablokowana 13 0

Sześć osób ucierpiało w wypadku w podlubelskich Trojaczkowicach na drodze krajowej nr 19.

Polonia Piła - Speed Car Motor Lublin 24:30 [RELACJA NA ŻYWO]

Polonia Piła - Speed Car Motor Lublin 24:30 [RELACJA NA ŻYWO] 5 0

Lubelscy żużlowcy w niedzielę o godzinie 14:40 powalczą o obronę pozycji lidera Nice 1 Ligi Żużlowej w Pile przeciwko tamtejszej Polonii. Zapraszamy do śledzenia relacji na żywo

Pierwsza Komunia Święta w Parafii pw. Świętego Mikołaja (dużo zdjęć)
galeria

Pierwsza Komunia Święta w Parafii pw. Świętego Mikołaja (dużo zdjęć) 4 1

Do Pierwszej Komunii Świętej przystąpiły dzieci z Parafii pw. Świętego Mikołaja przy ulicy Słowikowskiego w Lublinie. Byliśmy na miejscu.

Lublin: Małe dziecko wypadło z trzeciego piętra

Lublin: Małe dziecko wypadło z trzeciego piętra 22 0

Półtoraroczne dziecko wypadło z trzeciego piętra bloku przy ulicy Górnej w Lublinie.

47-latek zginął w wypadku, drugi z mężczyzn był pijany. Kto kierował BMW?

47-latek zginął w wypadku, drugi z mężczyzn był pijany. Kto kierował BMW? 5 4

Tragiczny wypadek w Siennicy Królewskiej Dużej (pow. krasnostawski). Nie żyje 47-letni mężczyzna.

Inspiracje po lubelsku: o związkach i relacjach
30 maja 2018, 19:00

Inspiracje po lubelsku: o związkach i relacjach 1 0

Co Gdzie Kiedy. Centrum Kultury w Lublinie (ul. Peowiaków 12) zaprasza na kolejne spotkanie z cyklu Inspiracje po lubelsku. W środę, 30 maja o godz. 19 odbędzie się spotkanie poświęcone związkom i relacjom.

Zaczęli słabo, ale jest poprawa. Bogdanka odrabia straty po pierwszym kwartale

Zaczęli słabo, ale jest poprawa. Bogdanka odrabia straty po pierwszym kwartale 0 0

Niezbyt dobrze zaczął się ten rok dla Bogdanki. W pierwszym kwartale przychody spadły o 14,3 proc., do 398,7 mln zł z 465,2 mln zł przed rokiem. Kopalnia na czysto zarobiła w tym okresie 23,2 mln zł.

Innymi Słowy Impro w Amnesii
30 maja 2018, 20:00

Innymi Słowy Impro w Amnesii 1 0

Co Gdzie Kiedy. 30 maja o godz. 20 w klubie Amnesia (al. Racławickie 6) wystąpi formacja Innymi Słowy. Artyści zaprezentują improwizowane szorty sceniczne.

Wydadzą ponad 2 miliony na przebudowę tej drogi. "Czy to prawda, że mieszka tam radny?"

Wydadzą ponad 2 miliony na przebudowę tej drogi. "Czy to prawda, że mieszka tam radny?" 13 6

Nieco ponad 2 miliony złotych zgodzili się przeznaczyć miejscy radni na budowę ul. Sosnowej. Ponieważ inwestycja nie była wcześniej wpisana do budżetu pieniądze zostały przesunięte z puli przeznaczonej na budowę basenów. Wybór akurat tej ulicy nie dla wszystkich jest jasny

Chciał wyprzedzić motocyklistę, ale go potrącił. 30-latek zmarł w szpitalu

Chciał wyprzedzić motocyklistę, ale go potrącił. 30-latek zmarł w szpitalu 26 2

Nie żyje 30-letni motocyklista potrącony przez busa w miejscowości Sumin (pow. tomaszowski).

Bal w Szkole Podstawowej nr 5 im. Króla Władysława Łokietka (dużo zdjęć)
galeria

Bal w Szkole Podstawowej nr 5 im. Króla Władysława Łokietka (dużo zdjęć) 5 8

Uczniowie gimnazjum przy Szkole Podstawowej nr 5 im. Króla Władysława Łokietka w Lublinie bawili się na uroczystym Balu. Zobaczcie naszą galerię zdjęć.

Ojcowie niepodległej. Wojciech Korfanty, czyli "rogata dusza"

Ojcowie niepodległej. Wojciech Korfanty, czyli "rogata dusza" 0 1

„Człowiek - legenda, który przyprowadził Śląsk do Polski, a potem został przez Polskę zdeptany”.

Pierwsza Komunia Święta w Parafii św. Andrzeja Boboli (dużo zdjęć)
galeria

Pierwsza Komunia Święta w Parafii św. Andrzeja Boboli (dużo zdjęć) 17 4

Do Pierwszej Komunii Świętej przystąpiły dzieci z Parafii pw. Świętego Andrzeja Boboli w Lublinie. Towarzyszyliśmy im w tej uroczystej chwili.

Koncert Magiczny Lublin Jagiellonów

Koncert Magiczny Lublin Jagiellonów 2 0

Co Gdzie Kiedy. W poniedziałek, 28 maja o godz. 19 w Kościele Rektoralnym pw. Wniebowzięcia NMP Zwycięskiej w Lublinie (ul. Narutowicza 6) odbędzie się wyjątkowy koncert Magiczny "Lublin Jagiellonów".

ALARM24

Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!

Najczęściej czytane

Dzisiaj · Tydzień · Wideo · Premium
Uwaga czytelniku!
Nie teraz Przeczytaj i wyraź zgodę

Informujemy, że w dniu 25 maja 2018 r. na terenie całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, wejdzie w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego w sprawie ochrony danych osobowych. W związku z tym chcielibyśmy Ci przekazać kilka informacji na temat zasad przetwarzania Twoich danych osobowych.

Rozumiem

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności.