sobota, 29 kwietnia 2017 r.

Lublin

Prawie co czwarty gimnazjalista z Lublina jest otyły lub ma nadwagę

Dodano: 20 marca 2017, 10:20

(fot. Wojciech Nieśpiałowski / archiwum)

Prawie co czwarty gimnazjalista z Lublina zmaga się z nadwagą i otyłością, a blisko 90 proc. uczniów ma problem z wejściem bez zadyszki na 4. piętro.

W ostatniej edycji Ogólnopolskiego Programu Profilaktyki Cukrzycy i Chorób Cywilizacyjnych PoZdro! Fundacji Medicover wzięło udział 1652 uczniów pierwszych klas lubelskich gimnazjów. Wyniki badań są alarmujące. Nadwaga i otyłość to problemy, z którymi zmaga się prawie co czwarty z nich (22,8 proc.).

U ponad 68 proc. uczniów stwierdzono dostateczną, słabą i bardzo słabą wydolność fizyczną. Aż 16,4 proc. młodzieży znajduje się w grupie ryzyka cukrzycy typu 2, a podwyższone ciśnienie tętnicze w trakcie badania stwierdzono u 17 proc. dzieci.

– To rzeczywiście bardzo duży problem. Coraz częściej dotyczy także młodszych dzieci, uczniów szkoły podstawowej – mówi Agnieszka Dudkowska, dietetyczka. – Kiedyś przyszli do mnie rodzice 8-letniego chłopca, który ważył aż 70 kg. Przyczyną są przede wszystkim okropne nawyki żywieniowe, nadmiar węglowodanów i nabiału z dużą ilością cukrów. Rodzice często idą na łatwiznę. Zamiast przygotować dzieciom pełnowartościowe drugie śniadanie wolą dać im kieszonkowe, za które kupują fast-foody albo słodycze. A zamiast wody mineralnej dostają słodzone napoje.

Przejście dziecka na dietę oznacza zmianę stylu życia całej rodziny. – Chodzi nie tylko o terapię żywieniową, ale też o terapię zachowawczą, bo często jest tak, że dziecko zajada stres związany z sytuacją w domu albo szkole – mówi Dudkowska. – Nie jest natomiast prawdą, że otyłość czy nadwaga to kwestia genów. W tym przypadku geny mają znaczenie tylko w 16 proc., reszta to zdrowe odżywianie i styl życia.

Uczniowie, których wyniki kwalifikowały do grupy ryzyka chorób cywilizacyjnych, zostali objęci Zintegrowaną Opieką Indywidualną. Mogą oni korzystać z bezpłatnych specjalistycznych konsultacji. W programie są także warsztaty edukacyjne i zajęcia sportowe.

– Opieka była kompleksowa. Były spotkania z dietetykiem, trenerem, lekarzem i psychologiem – mówi Anna Lipska, mama 15-letniej Kasi. – Córka miała nadwagę i słabą sprawność fizyczną. Poprawa jest bardzo duża.

– Wyniki naszego programu w Lublinie potwierdzają bardzo niepokojący trend - młodzież bardzo mało się rusza. Tylko 10 proc. przebadanych przez nas uczniów ma doskonałą i bardzo dobrą wydolność fizyczną, tzn. nie ma zadyszki po teście odpowiadającym wyjściu na 4. piętro – zauważa Kamila Szarejko, kierownik Programu PoZdro! Fundacji Medicover. – Aż 6 proc. dzieci musiało przerwać ten test! To najwyższy wskaźnik w miastach objętych programem (poza Lublinem jest to Warszawa, Wrocław i Gdynia), podobnie jak wskaźnik nadwagi i otyłości.

Czytaj więcej o: Lublin szkoła dzieci nadwaga otyłość
szofer
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

szofer
szofer (21 marca 2017 o 07:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jakoś ze zdjęć lat 60-tych XX w. nie widać tylu przerośniętych co obecnie karmionych w "MD" i innych tego typu.Rodzice ! Każda szkolna wycieczka ma w planie POSIŁEK  w "MD"a dlaczego nie w barze z normalnym polskim jadłem?
Rozwiń
Gość
Gość (20 marca 2017 o 16:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Grunt, że pizzerie funkcjonują jak trzeba, a zadyszkę łatwo zlikwidować, wsiadając do windy:)
Rozwiń
Gość
Gość (20 marca 2017 o 14:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
BARDZO WARZNA SPRAWA DLA KOLEJNYCH POKOLEŃ PROSZĘ ZAPOZNAC SIĘ Z NOWĄ PODSTAWĄ PROGRAMOWĄ KSZTAŁCENIA OGÓLNEGO SZKÓŁ PODSTAWOWYCH W CELACH STRATEGICZNYCH NIE ZNAJDĄ PAŃSTWO NIC CO JEST ZWIĄZANE ZE SPORTEM CZY ZDROWIEM/
Rozwiń
Gość
Gość (20 marca 2017 o 13:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co tu gadać... otyłość to naprawdę duży problem. jak bylem dzieckiem moglem jeść, ile chcialem, co chciałem i zawsze byłem chudy jak szkapa. taki metabolizm. ale on się zmienił, a nawyki nie. no i stalem się otyły jako dorosły. może dlatego, że teraz kupić batona i wrzucić pół kilo mięcha do gara na jeden raz, to obecnie nie problem. niestety walka z wieloletnimi przyzwyczejami w odżywianiu jest tak samo trudna jak z rzuceniem palenia. pierwsza porada, to kupno wagi. a pierwsze zadanie to zatrzymać wagę na tym poziomie na jakim jest. nie, nie schudnąć, ale by jeszcze bardziej nie przytyć. po tym sukcesie można zacząć zrzucać wagę o 1kg/mc. wiadomo, że oznacza to, że nie siedzimy w domu, a robimy godzinny spacer. mniej mięcha wrzucamy do gara i pijemy mniej slodzonych napojów. ja jestem na etapie zatrzymania wagi. niestety przed dwoma laty uparlem się, by zbić wagę i popadłem w grubasową zapaść obecnie mam 118kg... rok temu było 114... dwa lata temu 108kg. co ciekawe pół roku temu miałem 120kg, ale od tego komentu nie koncentrowałem się na schudnięciu, lecz na... utrzymaniu wagi. bo po obfitszym obiedzie potrafila ***yć do 121kg. ale trzeba iść malymi kroczkami. każdy w domu ma podlogę i może zrobić przysiady, nożyce, czy pompki. nie musi jeść codziennie slodyczy. no i zmienić swe nawyki. kiedyś nie podjadalem w nocy, to teraz i tę czynność ograniczam. no i ta świadomość, że jak byłem szczupły to czułem się znacznie lepiej i byłem bardziej optymistycznie nastawiony do życia. ale pierwszy krok, to było uznanie, że nie jestem gruby, lecz otyły. to jest ciekawe, ja swego ohydnego cielska wcześniej nie krytykowałem. teraz z min walczę każdego dnia niczym na grze komputerowej, z ktorej zrezygnowałem na rzecz ruchu. nie stawiajcie sobie wygórowanych wyników, a nawet z utrzymania wagi przy chudnięciu też będziecie zadowoleni. kiedyś 114kg mnie stresowało, obecnie bym był wniebowzięty, gdzybym po 4m-cach doszedł bym do niej z 118. obecnie walczę, by na wadze pojawił się wynik 116kg ;) więcej ruchu, ćwiczeń, a mniej jedzenia, slodkości i picia slodkich napojów.
Rozwiń
Gość
Gość (20 marca 2017 o 12:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prawda jest taka, że brak ruchu, zero biegania po boisku i gry w piłkę, czy jeżdżenia na rowerze. Kiedyś dzieciak wracał ze szkoły i trudno było go lekcji zagonić, bo zaraz uciekał do kolegów na podwórko pograć, czy po prostu pobiegać, bo jak wiadomo dzieciom na ogół się spieszyło :), a dzisiaj dziecko wpada do domu i idzie do komputera. Jak ma tylko wybór winda, czy schody to w życiu nie wejdzie na 2, 3, 4 piętro, a kiedyś dzieciak biegał po skodach niemal w tempie ponaddźwiękowym. Druga sprawa to samo jedzenie. Nie wiem co za środki dodają do naszego jedzenia, tych wszystkich smakołyków, ale jestem pewna, że one uzależniają, a dzieci wyglądają jak opuchnięte. Taki dziwny rodzaj otyłości. Brak kondycji, opony, wielkie pupy i poruszanie się jak człowieka ciężko spracowanego. Ale cóż chcieliśmy mieć zachód, więc mamy :). Otłuszczone dzieci, byle czym karmione i wychowane na egoistów nie znających własne historii i uważających, że wiedza jest w internecie i tam powstaje sama z siebie. Szkoda, że tylko to przejęliśmy z państw, którym tak kiedyś zazdrościliśmy. Powolny upadek cywilizacji :(.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24