wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Proces lekarza się przedłuża. Biegli psychiatrzy nie chcą go zbadać

Dodano: 1 grudnia 2016, 17:17

Przedłuża się proces Krzysztofa C., lekarza z Lublina oskarżonego o jazdę po pijanemu. Jak ustalono nieoficjalnie, biegli psychiatrzy nie chcą opiniować w sprawie medyka

Krzysztof C. był prodziekanem Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie. Kierował również Kliniką Gastroenterologii w SPSK nr 4. Do stłuczki z jego udziałem doszło w marcu ubiegłego roku, przy ul. Szeligowskiego w Lublinie. Krzysztof C. uderzył swoim BMW w suzuki czekające przed przejściem dla pieszych. Na miejsce wezwano policjantów. Okazało się, że lekarz był pijany. Badano go kilka razy, uzyskując wynik w granicach 2 promili alkoholu w organizmie.

Według kobiety, w której auto uderzył Krzysztof C., mężczyzna wyglądał na pijanego i był bardzo zdenerwowany. Miał biegać wokół auta i błagać, by poszkodowana nie wzywała policji. Tłumaczył, że złamie mu to karierę. Według właścicielki suzuki, zdesperowany lekarz oferował jej również 350 tys. zł w zamian za milczenie.

Medyk nie przyznał się do winy i nie zdecydował się na dobrowolne poddanie się karze. Pozwoliłoby to na szybkie zamknięcie sprawy. Co więcej, śledczy długo nie mogli postawić lekarzowi zarzutów. Mężczyzna nie stawiał się na przesłuchania. Wreszcie dostrzegł u siebie dolegliwości psychiczne. Jak wynika ze stanowiska jego obrońcy – rodzaj „pomroczności jasnej”. Stan ten mógłby powodować niepoczytalność podejrzanego, a to z kolei wyklucza jego skazanie. 

W tej sytuacji konieczne było powołanie biegłych. Ocenili oni, że lekarzowi nic nie dolega i może stanąć przed sądem. Pierwszy proces rozpoczął się w grudniu ubiegłego roku. Dwa miesiące później Krzysztof C. został uznany winnym.

Sąd skazał go na dziesięć miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Ukarał go również trzyletnim zakazem prowadzenia pojazdów. Do tego należy doliczyć 2,5 tys. zł grzywny oraz obowiązek wpłacenia 15 tys. zł na fundusz pomocy osobom pokrzywdzonym i pomocy postpenitencjarnej.

W wyniku apelacji wyrok ten został uchylony, sprawa skierowana do ponownego rozpoznania. Biegli psychiatrzy mają raz jeszcze ocenić poczytalność medyka. Wbrew oczekiwaniom, do wczoraj ich opinia nie dotarła do sędziego. Jak wynika z nieoficjalnych informacji przekazanych przez lekarzy, nie chcą oni wydawać opinii w sprawie Krzysztofa C. Sąd będzie teraz czekał na formalne stanowisko w tej sprawie.

Biegli mogą odmówić opiniowania np. przy podejrzeniach o stronniczość. Jeśli ewentualna odmowa będzie uzasadniona, sąd powoła kolejnych specjalistów. W przeciwnym razie, ci wcześniej wyznaczeni będą musieli przygotować ekspertyzę w sprawie Krzysztofa C.

Czytaj więcej o: sąd lekarz Krzysztof C
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
robot
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 grudnia 2016 o 15:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak sie ziobro za ta mafie lekarska nie wezmie to nic z tego nie bedzie. Gosciu byl na bani a od roku kombinuje jak tu sie wymigac i dalej zbierac profity
Rozwiń
Gość
Gość (5 grudnia 2016 o 18:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak miał ok. 2 prom. Tzn ze wypił butelke np koniaku i biegał wokół samochodu? Chyba nie bylby w stanie biegać. Coś mi tunie pasuje
Rozwiń
robot
robot (2 grudnia 2016 o 14:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do użytkownika z 20.45. Bo być może jest to tzw. niepoczytalność częściowa...
Rozwiń
Gość
Gość (2 grudnia 2016 o 10:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Klauzula sumienia im nie pozwala.
Rozwiń
businessman
businessman (1 grudnia 2016 o 20:46) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
Skoro biegli nie chcą wydać opinii to należałoby ich usunąć z listy biegłych,chyba nie ma konieczności bycia biegłym ?! Wszyscy oni z jednej gliny, reka rekę myje , jedyna kara dla takich to kara finansowa ,dla nich liczy sie pieniądz, pieniądz i jeszcze raz pieniądz.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!