czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Profesor z KUL musi zapłacić grzywnę za wyzywanie wykładowczyni

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 sierpnia 2014, 18:28

Cztery tysiące grzywny będzie musiał zapłacić prof. Jan K., wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego za popychanie, wyzywanie i pomawianie swojej podwładnej

Sprawa dotyczy wydarzeń sprzed kilku lat. Dr Sabina Bober pracowała wówczas w katedrze historii ruchów społeczno-politycznych XIX i XX wieku KUL. Jednostką kierował wówczas prof. Jan K.

Według relacji pani doktor, w styczniu 2010 roku na oczach studentów przełożony wypchnął ją za drzwi, uderzył w plecy i wyrzucił za nią reklamówkę z książkami, płaszcz i torebkę. Sabina Bober zrobiła obdukcję i wytoczyła profesorowi K. proces karny. Oskarżyła go także o znieważenie i pomówienie, bo wcześniej, także w obecności studentów, miał nazwać ją "kawałem małpiszona” i krzyczeć, że została zwolniona z poprzedniej pracy.

Pełnomocnik historyczki domagał się dla wykładowcy kary pozbawienia wolności i przeprosin w prasie. Sąd uznał, że wystarczą 4 tysiące złotych grzywny i tysiąc zł nawiązki dla pokrzywdzonej oraz zwrot kosztów procesowych.

Sędzia Marcelina Kasprowicz uzasadniając wyrok nie miała jednak wątpliwości, że przełożony dopuścił się zarzucanych czynów, tłumacząc, że przez swoje zachowanie oczekiwał od podwładnej bezwzględnego podporządkowania się. Przypomniała także, że prof. Jan K. w swoich wyjaśnieniach nie zaprzeczał, że dopuścił się naruszenia nietykalności dr Bober, ale "marginalizował swoją rolę”.

- Cieszę się, że zapadł wyrok skazujący i sprawiedliwość po raz kolejny zatriumfowała - komentuje dr Sabina Bober.

Przypomnijmy, że po nagłośnieniu konfliktu ze swoim szefem, historyczka otrzymała wymówienie z pracy. Jako oficjalny powód podawano brak godzin. Uczelnia zaprzeczała, by przyczyną tej decyzji był sądowy pozew przeciwko Janowi K. W styczniu tego roku sąd pracy prawomocnie nakazał uczelni ponownie zatrudnić panią doktor.

We wtorek nie udało nam się poznać stanowiska KUL w tej sprawie. Rzeczniczka uczelni nie odbierała telefonu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: KUL studia
Znam się na wszystkim
Obserwator
propozycja
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Znam się na wszystkim
Znam się na wszystkim (13 lutego 2015 o 15:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

ale za co ją wywalił z sali ? czy żadne pier...e mendia nie napiszą ? a może babsztylowi się należało, no jak ktoś ma obiektywnie ocenić skoro nie wiadomo co tam zaszło. Bo jeśli babsko próbowało wciskać swoje pierdoły bez pokrycia i się stawiać, to słusznie oberwała, aczkolwiek kulturalniej było z placka w twarz :)

Rozwiń
Obserwator
Obserwator (14 sierpnia 2014 o 08:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Potwierdza się że osoby związane z kościołem są lolerancyjne inaczej -popadają ze skrajności w skrajność.Potrafią albo kochać albo nienawidzieć,ot nasze Polskie Chrześcijaństwo!!!!!

Rozwiń
propozycja
propozycja (13 sierpnia 2014 o 18:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A tam profesor,studenci piszą pracę,a wykładowcy zdobywają tytuły.Słoma z butów zawsze wyjdzie.Nie da nic tytuł.Szlachectwo to stan umysłu.Zróbmy przegląd lubelskich profesorów.Ha,ha,HA.

Numer jeden: profesor Bartoszewski. Wprawdzie on nie lubelski, ale za to prawdziwy profesor. Przynajmniej według mainstream'owych tuskowych mediów. Prawda?

Rozwiń
Gość
Gość (13 sierpnia 2014 o 14:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A tam profesor,studenci piszą pracę,a wykładowcy zdobywają tytuły.Słoma z butów zawsze wyjdzie.Nie da nic tytuł.Szlachectwo to stan umysłu.Zróbmy przegląd lubelskich profesorów.Ha,ha,HA.

Rozwiń
gość
gość (12 sierpnia 2014 o 23:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zwolniona po nagłośnieniu sprawy? Zapomnieliście nadmienić że zwolnienie nastąpiło prawie 2 lata po całym zajściu i było grupowe - razem z kilku innymi wykładowcami...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!