poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Protest taksówkarzy skuteczny. Na razie zostaną obok pl. Litewskiego

Dodano: 6 kwietnia 2016, 21:06
Autor: Dominik Smaga

– Gdzie my się mamy podziać, skoro nie mamy żadnego wyznaczonego postoju w zamian za ten przy hotelu Europa – oburza się Lucjan Łukomski, jeden z taksówkarzy
– Gdzie my się mamy podziać, skoro nie mamy żadnego wyznaczonego postoju w zamian za ten przy hotelu Europa – oburza się Lucjan Łukomski, jeden z taksówkarzy

To był ekspresowy protest i błyskawiczna reakcja. Taksówkarze ocalili swój postój obok Europy, który już w ten weekend miał zniknąć za płotem otaczającym przebudowywany pl. Litewski. Nie zostaną tu jednak na długo, za miesiąc na klientów mają czekać przy pedecie.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Gdzie my się mamy podziać, skoro nie mamy żadnego wyznaczonego postoju w zamian za ten przy hotelu Europa – oburza się Lucjan Łukomski, jeden z taksówkarzy.

W środę kierowcy obdzwaniali lubelskie redakcje, by zwrócić uwagę na problem w postaci... płotu. Ogrodzenie będzie rozstawiane już w czwartek, a do soboty ma otoczyć cały plac Litewski, którego przebudowa zacznie się w przyszłym tygodniu. Od kilku dni Urząd Miasta zapowiadał, że za płotem zniknie także postój taksówek i przyległa do niego jezdnia, a zostanie tylko chodnik przy ścianie hotelu.

Takie informacje podano 29 marca w Ratuszu na konferencji prasowej z udziałem władz miasta i wykonawcy robót. A także w komunikacie rozesłanym we wtorek do mediów. – Płot ma być budowany już w czwartek, a do tej pory nie został wyznaczony w zamian nowy postój – irytują się taksówkarze z pl. Litewskiego.

– Czujemy się oszukani, bo w 2013 r. prezydent obiecał nam na czas przebudowy placu nowy postój przy Kapucyńskiej, ale do tej pory nie ma tam słupka – mówi Łukomski. – Miasto stać na plac za miliony, a nie stać na słupek?

Jeszcze w środę Ratusz znalazł inne wyjście z sytuacji. – Zarząd Dróg i Mostów wniósł uwagi do projektu tymczasowej organizacji ruchu przygotowanego przez firmę Budimex. Ogrodzenie zostanie ustawione inaczej – informuje Karol Kieliszek z Urzędu Miasta. – Płot nie zagrodzi jezdni wzdłuż hotelu Europa, ale stanie na skraju pl. Litewskiego. W ten sposób postój taksówek zostanie utrzymany, a wjazd będzie możliwy wyłącznie od strony Krakowskiego Przedmieścia.

Będzie tak przez najbliższy miesiąc, w tym czasie znajdziemy alternatywne rozwiązanie.
Miesiąc nie jest przypadkiem, bo na połowę maja zaplanowane zostało zamknięcie jezdni Krakowskiego Przedmieścia. Wtedy też postój przy Europie definitywnie zniknie. Gdzie zostanie przeniesiony? Oficjalnych decyzji jeszcze nie ma, ale nieoficjalnie mówi się o tym, że taksówki zostaną przeniesione na ul. Kapucyńską do zatoki przy pedecie. Odbyłoby się to kosztem znajdujących się tutaj miejsc parkingowych płatnej strefy.

Gość
Gość
Gość
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 kwietnia 2016 o 15:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Każdy orze jak może... jedni lepiej, inni trochę gorzej. Rzeczą klienta nie dać się zaorać... takie jest życie - w Polsce. Acz są kraje, w których jest naprawdę dużo gorzej... Taksówkom przydały by się obowiązkowe tachografy, notujące czas i przejechane kilometry - tym co uwielbiają wycieczki krajoznawcze po mieście, a są tacy - co ciekawe, raczej nie z tych korporacji co to na telefon... a te tachografy bardzo były by pomocne w sporach o zapłatę za usługę.

Miałem kiedyś przypadek w Warszawie, moim rodzinnym z dziada - pradziada mieście, kiedy to sałata urządził mnie maraton krajoznawczo-turystyczny po mieście, w nocy, z dworca Gdańskiego w okolice Rakowieckiej... po krótkiej dyskusji i uwadze, że ja już takie wycieczki, z własnej chęci i różnymi środkami lokomocji po Warszawie odbyłem nie raz i to i owo już widziałem nie tylko na popularnych trasach turystycznych - cena nagle spadła o co najmniej 1/3. Ot, naciął się - acz myślę, że i tak zarobił ekstra - nie chciało się mnie dłużej wykłócać po kilkunastu godzinach jazdy pociągiem, wyliczać ulic, które ominął... a i czekano na mnie pod bramą do posesji, przy taksówce, aż wysiądę. W Lublinie, w którym mieszkam (z własnego wyboru, którego ani przez moment nie żałowałem) korzystam TYLKO z korporacji. To samo spotkało mnie we Wrocławiu, po drodze z dworca głównego na Krzyki (prosto jak strzelił...)  - tyle że to miasto też jako tako znam, bo też jakby rodzinne... Zatem nie tylko w Lublinie bywa - różnie, to przypadłość ogólnonarodowa, czego skutki są widoczne i w gospodarce i w polityce: oskubać, kogo się da, a uczciwość i solidność?  - przecież tylko utrudniają życie...

Niekiedy najkrótsza droga prowadzi przez największe korki. A przy czasówce 60 zł za godzinę czy więcej szafa aż nie nadąża z dodawaniem złotówek. Co widać jak słupy wjeżdżają w największe korki i cieszą michy, bo szafa bije. Trafić klienta np na Botanik przy obecnym remoncie, korkach i objazdach to jak wygrać 5-tkę w totka.  

Rozwiń
Gość
Gość (7 kwietnia 2016 o 14:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To co najlepsze. Wychodzą ludzie z pociągu i idą do słupów, do pierwszej kolejki, chociaż 5 kroków dalej mają drugą kolejkę, a w niej pełny wybór 2-3 razy tańszych korporacji. Słupy zjeżdżają jeden po drugim, a radio-taxi zostaje. Wydawałoby się, że jeśli przyjeżdżają z cywilizowanych miast jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań to powinni być choć trochę rozgarnięci. A okazuje się że nie są. Albo lubią jeździć drogo   :lol:   

Rozwiń
Gość
Gość (7 kwietnia 2016 o 14:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Każdy orze jak może... jedni lepiej, inni trochę gorzej. Rzeczą klienta nie dać się zaorać... takie jest życie - w Polsce. Acz są kraje, w których jest naprawdę dużo gorzej... Taksówkom przydały by się obowiązkowe tachografy, notujące czas i przejechane kilometry - tym co uwielbiają wycieczki krajoznawcze po mieście, a są tacy - co ciekawe, raczej nie z tych korporacji co to na telefon... a te tachografy bardzo były by pomocne w sporach o zapłatę za usługę.

Miałem kiedyś przypadek w Warszawie, moim rodzinnym z dziada - pradziada mieście, kiedy to sałata urządził mnie maraton krajoznawczo-turystyczny po mieście, w nocy, z dworca Gdańskiego w okolice Rakowieckiej... po krótkiej dyskusji i uwadze, że ja już takie wycieczki, z własnej chęci i różnymi środkami lokomocji po Warszawie odbyłem nie raz i to i owo już widziałem nie tylko na popularnych trasach turystycznych - cena nagle spadła o co najmniej 1/3. Ot, naciął się - acz myślę, że i tak zarobił ekstra - nie chciało się mnie dłużej wykłócać po kilkunastu godzinach jazdy pociągiem, wyliczać ulic, które ominął... a i czekano na mnie pod bramą do posesji, przy taksówce, aż wysiądę. W Lublinie, w którym mieszkam (z własnego wyboru, którego ani przez moment nie żałowałem) korzystam TYLKO z korporacji. To samo spotkało mnie we Wrocławiu, po drodze z dworca głównego na Krzyki (prosto jak strzelił...)  - tyle że to miasto też jako tako znam, bo też jakby rodzinne... Zatem nie tylko w Lublinie bywa - różnie, to przypadłość ogólnonarodowa, czego skutki są widoczne i w gospodarce i w polityce: oskubać, kogo się da, a uczciwość i solidność?  - przecież tylko utrudniają życie...

Rozwiń
Gość
Gość (7 kwietnia 2016 o 14:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda :/
Rozwiń
Gość
Gość (7 kwietnia 2016 o 13:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jacy taksowkarze. Tych z pod europy podszywających się pod korporację (ceny najbidniej 2 razy większe) chcą utrzymać swój oszukańczy słupek. Mówią że ich oszukano? To brednie. Klientom nie jest potrzebny żaden postój, Wystarczy telefon i korporacja podjeżdża gdzie on chce.  tak była okazja by pozbyć się tych naciągaczy, którzy żerują na przypadkowym kliencie, który myśli że płaci tanio.

Krótko i na temat. Precz z sałaciarzami.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!