sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

„Przyjaciółka zwierząt” skazana za defraudację. Wyłudziła 280 tys. zł ze stowarzyszenia

Dodano: 22 lipca 2016, 12:05

Dwa lata więzienia w zawieszeniu i obowiązek zwrotu wyłudzonych 280 tys. zł. To kara dla Urszuli K., szefowej Łukowskiego Towarzystwa Przyjaciół Zwierząt. Kobieta została skazana za przywłaszczenie pieniędzy należących do organizacji

Wyrok w tej sprawie zapadł wczoraj w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Urszula K. została skazana na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata. Musi zapłacić 4,5 tys. zł grzywny, a także zwrócić niemal 280 tys. zł, które nielegalnie wypłaciła z konta ŁTPZ.

Problemy 41-latki zaczęły się po tym, jak w 2013 r. inspektorzy Najwyższej Izby Kontroli wykryli nieprawidłowości w finansach prowadzonej przez nią organizacji. Sprawa trafiła do prokuratury. Śledczy zarzucili Urszuli K., że od stycznia 2011 r. roku do września 2012 r. wypłacała z rachunku towarzystwa i przywłaszczyła kwoty od 500 do 22 tysięcy złotych – w sumie 279 tys. zł. Prezes miała przechowywać gotówkę u swojej zastępczyni. Kobieta zeznała później, że Urszula K. regularnie zabierała od niej pieniądze.

Proces wykazał, że szefowa stowarzyszenia wydawała wypłacone środki na cele prywatne. Urszula K. zaprzeczała tym zarzutom. Przekonywała, że pieniądze przeznaczyła m.in. na budy i kojce. Jako dowód przedstawiła dwie faktury na ok. 250 tys. zł, wystawione przez firmę z Włocławka. Kontrola przeprowadzona przez skarbówkę wykazała jednak, że to „firma-krzak”.

– Faktycznie nie prowadzi ona żadnej działalności i nie wiadomo, gdzie przebywa jej właściciel – wyjaśnił uzasadniając wyrok sędzia Łukasz Obłoza. – Wątpliwości budzi również fakt, że obie faktury wystawiono w jednym miesiącu, akurat podczas kontroli NIK.

Podczas późniejszego procesu Urszula K. tłumaczyła, że nie wiedziała, iż wszelkie wydatki stowarzyszenia należy dokumentować. – To naiwna linia obrony – ocenił sędzia Obłoza. – Oskarżona kierowała towarzystwem i prowadziła własną działalność gospodarczą. Wiedziała, że za każdym wydatkiem powinien iść rachunek lub faktura. 

Na początku procesu Urszula K. deklarowała, że dobrowolnie podda się karze. Miała zostać skazana na 2 lata więzienia w zawieszeniu na trzy. Na zwrot przywłaszczonych pieniędzy dawano jej rok. Kobieta zmieniła jednak zdanie i postanowiła się bronić. W rezultacie sąd obciążył ją większością kosztów postępowania. Wczorajszy wyrok nie jest prawomocny.

Co się stało z psami?

Kontrola NIK w łukowskiej organizacji dotyczyła nie tylko wypłat z konta. Ustalono, że gminy Siemień, Wohyń i Abramów zlecały ŁTPZ wyłapywanie bezdomnych zwierząt, chociaż towarzystwo nie miało na to zezwolenia. W 2011 r. organizacja nie rejestrowała wyłapanych zwierząt. Według dokumentów z gmin, chodziło o 288 psów i 12 kotów. Nie wiadomo, co stało się ze zwierzętami. Czworonogi miały trafiać do domów tymczasowych, a następnie do adopcji lub schroniska. Nie odnaleziono jednak żadnej dokumentacji, która by to potwierdzała.

 

Czytaj więcej o: Lublin sąd zwierzęta
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Marta
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (27 sierpnia 2016 o 09:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo dobrze, ze się do tej pani dobrali.wszyscy wiedzieli , ze bezczelnie oszukuje ale jej to o dziwo uchodziło , ktoś ważny w urzędzie ja chronił . Kara nieproporcjonalnie niskA do popełnionych przestępstw , pieniądze i zwierzęta . Uważam, ze powinno pociągnąć się do odpowiedzialności tez urzędy gminne , które systematycznie współpracowały z nią Mimo wyraźnych sygnałów , ze działalność tej pani jest przestępstwem, płacili a nie kontrolowali ani co dzieje się psami i pieniedmi podatkowymi. Trzeba kontrollwac wszystkie urzedu gmin i miast, Sluzby weterynaryjne, itd. Pieklo jakie Polacy stworzyli zwierzetom musi zniknac. Nieudolnosc poslow jest zenujaca!
Rozwiń
Gość
Gość (26 sierpnia 2016 o 10:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
P Marku, co do organizacji- ma pan 1000% racji. Organizacje "pro" zwierzęce w dużej części, to banda złodziei. Mi rozwalono ogrodzenie i za pomocą łapówy i kici kici wywabiła z domu- Policja zakwalifikowała czyn, jako kradzież. Takich spraw jest więcej. Wystarczy wbić "uwolnić Dianę". Jest sprawa Amora- psa, który nakazem urzędniczym ma zostać oddany właścicielom. Pies się "rozpłynął", nikt nie może go znaleźć. Sprawa pewnej samotnej pani, do której domu wparowało 6 osób z fundacji po to, aby zabrać psy. Sprawa w toku. Są osoby, które walczą z organizacjami o swoje zwierzęta- a co, to, że zwierzę, można kraść???? Takich osób jest jednak za mało. Większość, szantażowana sprawą o znęcanie się nad zwierzętami- odpuszcza. Żadnych spraw nie będzie. Aby zwierzaka odebrać bez wymaganej prawem zgody z UM, MUSI być inspektor weterynarii- wtedy odbiór jest legalny. Jak nie, każde badanie wykonane u weterynarza bez obecności właściciela jest niezgodne z prawem i nie może być dowodem w sądzie. Piszę, jako osoba okradziona, szantażowana i się nie poddała. Reagujmy na bezduszne działania organizacji zwierzęcych (pro, to one nie są). Co do odstrzału- nie wiem, może były takie przypadki. Jednak wiem, że w dawnych czasach też były schroniska.
Rozwiń
Marta
Marta (26 sierpnia 2016 o 09:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prawa zwierzat to wielka patologia- zalosny czlowieku I ty sie spodziewasz merytorycznej dysputy. Nikt rozsadny nie podejmie sie dyskusji z kretynem. Masz jeszcze jakies "madrosci" w zanadrzu? Np. dotyczace praw kobiet albo kolorowych?
Rozwiń
Gość
Gość (23 lipca 2016 o 12:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niedobry z ciebie człowiek skoro uważasz, że zwierzęta można odstrzeliwać niczym niepotrzebne nikomu istoty. Właśnie dlatego jest ta ustawa, żeby bronić biedne zwierzęta przed takimi zwyrodnialcami, panami zycia i smierci. Skoro tak ci zalezy na finansach publicznch to proponuję przyjrzeć się fundacjom pomagającym ludziom, tam dopiero idą pieniążki i tam się zarabia.
Rozwiń
Marek
Marek (23 lipca 2016 o 09:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Całe te tzw. "prawa zwierząt" to jedna wielka patologia. Z jednej strony cwaniaczki które zwietrzyły okazję żeby przyssać się do budżetowej kasy, z drugiej oszołomy które znalazły pretekst do wtrącania się w cudze sprawy. Kiedyś bezpańskie psy po prostu odstrzeliwano i problemu nie było, a teraz wydaje się kupę pieniędzy podatnika na trzymanie (często zresztą fikcyjne) w schroniskach czegoś czego i tak nikt nie potrzebuje, a nawiedzona gówniarzeria biega z obłędem w oczach i wszędzie doszukuje się "złego traktowania zwierząt". A już najwięcej tych "miłośników zwierząt" zajmuje się ciągłym beczeniem na te tematy w internecie, tak więc spodziewam się tu zaraz wysypu inwektyw pod moim adresem i opinii jak bardzo jestem bez serca. Merytorycznych argumentów się nie spodziewam.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!