niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Przykuli się do psich bud. "Pies powinien być przywiązany do człowieka, nie do budy"


Przykuli się do psich bud, by zobaczyć jak czują się psy trzymane na łańcuchu. W Lublinie i kilkudziesięciu innych miastach Polski po raz dziewiąty odbyła się akcja „Zerwijmy łańcuchy”.

- To tak naprawdę protest przeciwko trzymaniu psów na łańcuchach. Zachęcamy przechodniów do przykucia się do budy, żeby mogli zobaczyć, jak czuje się przywiązany do niej pies – mówi Marta Włosek z fundacji Lubelska Straż Ochrony Zwierząt. – W XXI wieku są bardziej humanitarne metody trzymania zwierząt. Zwłaszcza, że pies powinien być przywiązany do człowieka, a nie do budy – dodaje.

- Sama mam w domu sześć psów, które są ofiarami łańcucha, dlatego co roku biorę udział w tej akcji. Na pewno są lepsze sposoby na trzymanie zwierzaków, jak chociażby kojec, albo po prostu porządne ogrodzenie posesji – mówi pani Monika z Lublina.

- Zauważamy, że dzięki edukacji jest coraz mniej okrucieństwa wobec zwierząt. Niestety, organy ścigania wciąż mało poważnie traktują takie przypadki – mówi Marta Włosek.

Oprócz happeningu wolontariusze prezentowali przeznaczone do adopcji psy z lubelskiego schroniska. Zachęcali też do głosowania na projekt „ZwierzoLublin” w ramach budżetu obywatelskiego. Ma on na celu stworzenie profesjonalnego patrolu interwencyjnego, który miałby reagować na wszelkie przejawy okrucieństwa wobec zwierząt oraz sfinansowanie zabiegów sterylizacji, odrobaczania i odpchlenia, a także m.in. zamontowania kocich domków w lubelskich dzielnicach.

Czytaj więcej o: Lublin Zerwij łańcuchy
życie dla każdego
zielony
Gość
(31) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

życie dla każdego
życie dla każdego (6 października 2015 o 13:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Główka jest najdroższa, czyli nowy Mengele w akcji
Skomentuj10

Oburzają nas eksperymenty doktora Josefa Mengele dokonywane przed laty w Auschwitz. Porusza potworne, demoniczne, powszechnie potępione ludobójstwo Adolfa Eichmanna. Okazuje się jednak, iż ich naśladowców w XXI w. są tysiące. I o ile ci pierwszy działali w imię obłędnej ideologii, dążąc do genetycznego „wyprodukowania” nadczłowieka, tutaj chodzi zwyczajnie o pieniądze. Wielką kasę. Brudną, ociekającą krwią mordowanych w łonach matek dzieci. I o absolutyzację ludzkiego egoizmu godzącego się na śmierć tych, którzy sami obronić się nie mogą.

Na początek fakty. Amerykański portal internetowy Lifenews.com, a za nim inne portale i kanały telewizyjne, opublikował wstrząsające nagrania - dokonane ukrytą kamerą - podczas których przedstawiciele największej na świecie organizacji walczącej o tzw. prawa reprodukcyjne (przede wszystkim wolny dostęp do aborcji i antykoncepcji) Planned Parenthood aktorom, udającym zainteresowanie kupnem „materiału biologicznego”, oferowali całe ciała (bądź części) abortowanych dzieci. Wyceniali je na 30-100 dolarów. Do tej pory światło dzienne ujrzało pięć filmów. Powstały z inspiracji amerykańskiej organizacji Centre for Medical Progress. Być może są też inne, ale Sąd Najwyższy stanu Kalifornia zablokował ich publikację, tłumacząc decyzję …koniecznością obrony dobrego imienia „firmy”!

Szok i niedowierzanie!

Nagrania można obejrzeć w internecie. Są szokujące. Na pierwszym z nich dr Deborah Nucatola, starszy dyrektor usług medycznych Planned Parenthood, podczas lunchu w restauracji w Los Angeles opowiada o sposobie, w jaki pozyskuje się organy miażdżonego w łonie matki dziecka. Tłumaczy, że chodzi o to, żeby tak je rozrywać i miażdżyć, by nie uszkodzić zamówionych organów (są one coraz częściej używane np. do przeszczepów, stosowane jako komponenty w przemyśle kosmetycznym). Dodaje, iż z pomocą przychodzi nowoczesna aparatura. I tak np. „wiele osób chce wątrobę” - opowiada, przełykając kolejne kęsy sałatki i swobodnie popijając wino - „i z tego powodu, większość aborcjonistów wykonuje zabieg, monitorując jego przebieg za pośrednictwem USG, by wiedzieć, gdzie umieszczać kleszcze. Tym, co ogranicza szybkość procedury, jest czaszka. Czaszka w zasadzie jest największą częścią”. Ona też jest najdroższa. Można za nią dostać nawet 100 dolarów! Tłumaczy też, że stara się pobierać z ciała kobiety serce, płuca, wątrobę abortowanego dziecka, odpowiednio umieszczając kleszcze. Najlepiej też miażdżyć w pierwszej kolejności stopy, a nie głowę. Ta ostatnia jest „wyciągana” na końcu. Jak się dowiadujemy z dalszego zapisu rozmowy, aby ominąć „utrudnienia” czasem wywołuje się częściowy poród i zabija dziecko, które jest już na świecie. Tak jest łatwiej.

Czy Jacek Sasin reprezentuje PiS, który znamy !!!

Kolejne opublikowane nagrania zawierają spotkania „kupców” z innymi wysokopostawionymi osobami, m.in. z prezesem Planned Parenthood panią Cecile Richards. Jest ona doskonale poinformowana o powszechności stosowania zakazanego przez prawo procederu i akceptuje go, choć wie, że za sprzedaż bądź nabycie ludzkiej tkanki płodowej grozi grzywna w wysokości pół miliona dolarów lub kara do dziesięciu lat więzienia. Jeszcze inny z dyrektorów organizacji dr Mary Gatter targuje się o cenę tkanek porodowych i żartuje, że w zamian za ich sprzedaż „chce lamborghini”...

To był bliźniak

Trzecie wideo zawiera rozmowę z Holly O’Donnell, która pracowała jako technik w klinice Stem Express zajmującej się - przynajmniej oficjalnie - dostarczaniem organów zabijanych dzieci do instytutów badawczych (co dopuszcza w USA tzw. ustawa Waxmana, wedle postanowień której uzasadniona jest płatność za „transport, implantację, przetwarzanie, konserwowanie, przechowywanie tkanek płodu” i która pozwala na ich sprzedaż podmiotom zarejestrowanym w danym stanie). „Im cenniejsza tkanka, tym więcej pieniędzy dostaniesz, więc jeśli uda ci się pozyskać mózg lub serce, to zarobisz więcej niż tylko za pępowinę - mówi w filmie O’Donnell. I dodaje: „Myślę, że to zachęta, by pozyskać bardziej wartościowe tkanki i zarobić więcej”. Opowiada również o swoim pierwszym dniu pracy. Poszła z przełożoną pielęgniarek do laboratorium, ta wylała butelkę krwi na sitko, a to, co osadziło się na nim, zaczęła odkładać pęsetą na tacę. Okazało się, że były to fragmenty dzieci. „To jest głowa, to jest ramię, a to noga” - tłumaczyła. Potem kazała podwładnej identyfikować pozostałe szczątki, ale kobieta zemdlała.

Szczególnie szokujący jest piąty film. Jego „bohaterką” jest Melissa Farrell, dyrektor ds. badań ośrodka Planned Parenthood w Houston. Podczas rozmowy stwierdza m.in., że to, czy uda się pozyskać nienaruszone ciało dziecka, zależy od tego, „na ile pacjentka współpracuje z personelem podczas procedury, zwłaszcza, gdy wyczerpuje się jej tolerancja na ból”. Farrell przyznaje wprost, iż sprzedaż organów pochodzących z aborcji przyczynia się do zróżnicowania źródeł przychodów jej placówki. W dalszej części wideo „akcja” przenosi się do gabinetu kliniki. Potencjalnym kupcom lekarka prezentuje szczątki 20-tygodniowego rozerwanego na strzępy dziecka. Tłumaczy, że to był bliźniak, pokazuje jego ręce i nogi, z krwawej miazgi wyciąga szczypcami płuca. Bez cienia zażenowania i bez żadnych oporów. Tyle fakty.

Banalność zła

cd

http://www.fronda.pl/a/glowka-jest-najdrozsza-czyli-nowy-mengele-w-akcji,56006.html

Rozwiń
zielony
zielony (5 października 2015 o 15:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wolę być zagryziony przez biegającego luzem psa niż znęcać się nad zwierzętami. Zwierzę to taka sama istota jak człowiek, niczym się od niego nie różniąca. Kara za zabicie psa taka sama jak za zabicie człowieka...

Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2015 o 13:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pies w ogrodzeniu tak ale gdy przyjdzie policja to pyta dlaczego nie na łańcuchu i kara zwłaszcza gdy masie somsiadów którym wszystko się nie podoba i złośliwie czasem otwierają bramę czy furtkę
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2015 o 11:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja ze swojej strony proponuję postawić w mieście gołębniki z karmnikami i poidełkami. Wschód to wschód, ale odrobina cywilizacji by nie zaszkodziła !!!
Rozwiń
Gość
Gość (5 października 2015 o 08:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na D-39 Zwierzolublin projekt w Budżecie Obywatelskim głosują osoby, które kochają zwierzaki z Lubiina, a nie hejterzy:)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (31)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!