wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Radna: Dzieci nie mogły wnieść swoich chipsów na stadion. MOSiR: Względy bezpieczeństwa

Autor: Dominik Smaga

Wchodzące na mecz dzieci nie mogły wnosić swoich chipsów, choć takie same sprzedawano na stadionie. Pełne paczki rzucały do śmieci. Zarządca stadionu mówi, że to nie ostatni taki zakaz. A teraz z całej „afery chipsowej” ma się tłumaczyć prezydent miasta

Prezydenta do raportu stawia miejska radna Helena Pietraszkiewicz (PiS). – Proszę o wyjaśnienie na jakiej podstawie prawnej porządkowi przy wejściu na stadion odbierali dzieciom i młodzieży chipsy, które młodzi ludzie próbowali wnieść na trybuny – pisze Pietraszkiewicz. I pyta, czy nie chodzi tu czasem o ochronę interesów handlowców sprzedających na stadionie te same przekąski, tyle drożej.

Do bulwersującego radną zdarzenia miało dojść podczas rozegranego 6 września meczu towarzyskiego młodzieżowych reprezentacji piłkarskich Polski i Węgier na Arenie Lublin. – Wydaje się skandalem postępowanie służb porządkowych polegające na zmuszaniu dzieci i młodzieży do wyrzucania chipsów do kosza – ocenia Pietraszkiewicz. Jej zdaniem wyrzucanie nietkniętych paczek było niewychowawcze i niezrozumiałe dla dzieci. – A może chipsy zagrażają bezpieczeństwu stadionowemu? – pyta na koniec.

– Tak, to wynika ze względów bezpieczeństwa – odpowiada Miłosz Bednarczyk, rzecznik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, która to spółka zarządza Areną Lublin. – Produkty spożywcze i płyny wnoszone na stadion niekoniecznie muszą być tym, co jest napisane na etykiecie.

MOSiR tłumaczy, że zakaz nie wziął się znikąd. – Wytyczne UEFA i PZPN zakazują wnoszenia artykułów spożywczych i napojów na mecze odbywające się pod ich auspicjami – stwierdza Bednarczyk. – To był jeden z takich meczów. Był dla Areny Lublin testem stosowania zasad UEFA przed przyszłorocznymi mistrzostwami Europy do lat 21. Wdrożyliśmy na ten mecz wszystkie wytyczne UEFA, które będą stosowane w trakcie turnieju. Dotyczyły m.in. parkingów, komunikacji i wnoszenia rzeczy.

Zarządca stadionu zapowiada, że więcej będzie imprez, na które nie wejdziemy z chipsami. – Zakaz był wprowadzony także na meczach rugby i futbolu amerykańskiego – mówi rzecznik MOSiR. Dodaje, że były to wymogi związków sportowych, choć przyznaje, że i MOSiR chce „przyzwyczajać” kibiców do zakazu.

Radna Pietraszkiewicz sugeruje, że służby stadionowe powinny zapewnić depozyt na zakazane przedmioty. – Niezłożone do depozytu chipsy mogą stać się przedmiotem ponownego obroty handlowego – uważa radna. – Taki depozyt działa przy wszystkich imprezach – zapewnia tymczasem Bednarczyk.

Czytaj więcej o: stadion mosir arena lublin
Użytkownik niezarejestrowany
uczymy się na błędach
Użytkownik niezarejestrowany
(34) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 listopada 2016 o 06:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mam w dolnej części ciała wasze infantylne zakazy i wasze imprezy,ktore omijam szerokim łukiem!
Rozwiń
uczymy się na błędach
uczymy się na błędach (1 listopada 2016 o 22:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
radna gdyby kiedykolwiek wybrała się na jakiś stadion to by wiedziała, że to norma. NIE MOŻNA WNOSIĆ JAKIEGOKOLWIEK JEDZENIA ANI PICIA na stadiony.
Dokładnie. Sama raz musiałam zostawić butelkę minerlanej przy wejściu i mam nauczkę.
Rozwiń
Gość
Gość (1 listopada 2016 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A te chipsy sprzedawane na stadionie w takich samych opakowaniach to ktoś sprawdzał? Zakład o grubą kasę, że nie!
Rozwiń
Gość
Gość (1 listopada 2016 o 21:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No chyba każdy debil widzi oryginalne opakowanie i co w nim jest! Chyba, że stan umysłu ochrony stadionu z założenia jest dużo niższy...
Rozwiń
zbyszek
zbyszek (1 listopada 2016 o 19:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pani radna to chyba z nudów sama sobie temat wyciaga. Pewnie jakas jej znajoma nagadała że żuk na stadionie chipsy dzieciom zabiera a jego urzędnicy potem zjadają je w ratuszu. A ona w to uwierzyła... no cóż czasami trzeba zaistnieć aby koledzy z pis ja nadal zauważali.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (34)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!