piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Radni miejscy powinni stracić mandat? Poseł Tułajew z odsieczą

Dodano: 15 grudnia 2015, 08:26
Autor: Dominik Smaga

Radni Tomasz Pitucha i Piotr Popiel (fot. archiwum)
Radni Tomasz Pitucha i Piotr Popiel (fot. archiwum)

Radni mogą zasiadać w radzie nadzorczej spółdzielni mieszkaniowej korzystającej z mienia miasta – stwierdzają prawnicy Sejmu na prośbę posła Sylwestra Tułajewa z PiS. Chodzi o dwóch radnych, których usunięcia z Rady Miasta żąda jedna ze wspólnot mieszkaniowych. Opinia zamówiona w tej sprawie przez Ratusz jeszcze nie jest gotowa.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Wniosek o wygaszenie mandatów Tomasza Pituchy i Piotra Popiela (obaj z PiS) złożyła w połowie listopada wspólnota mieszkaniowa z ul. Samsonowicza 27, od której opłat za korzystanie z chodników domaga się Spółdzielnia Mieszkaniowa im. Nałkowskich. Obaj radni są członkami rady nadzorczej tej spółdzielni, co zdaniem wspólnoty jest niezgodne z tzw. ustawą antykorupcyjną. Zakazuje ona radnym zarządzania działalnością gospodarczą prowadzoną z wykorzystaniem miejskiego majątku. Spółdzielnia im. Nałkowskich jest użytkownikiem wieczystym należących do miasta nieruchomości.

Odpowiedzi na pytanie, czy w tym przypadku doszło do naruszenia ustawy Ratusz postanowił poszukać u zewnętrznego prawnika, u którego zamówił ekspertyzę. – Opinia ma być gotowa w czwartek – informuje Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina.

Wczoraj nieoczekiwanie pojawiła się w tej sprawie inna ekspertyza, opracowana przez Biuro Analiz Sejmowych na zlecenie Sylwestra Tułajewa, obecnie posła, a jeszcze niedawno radnego. Z przedstawionej przez niego opinii wynika, że prawo nie zostało złamane.

– Nie ma przeszkód, aby członek rady nadzorczej spółdzielni mieszkaniowej pełnił mandat radnego – stwierdza w ekspertyzie Małgorzata Szczypińska-Grabarczyk, radca prawny Biura Analiz Sejmowych.

W opinii czytamy, że ustawowy zakaz dotyczy zarządzania działalnością, a tym zajmuje się zarząd spółdzielni, nie zaś jej rada nadzorcza, która pełni tylko funkcję kontrolną. Co prawda jest też inny artykuł ustawy, który zakazuje także zasiadania w radach nadzorczych firm korzystających z gminnego majątku, ale zdaniem Biura Analiz Sejmowych nie ma on tu zastosowania. – Zakaz dotyczy spółek, a nie spółdzielni mieszkaniowych – podkreśla w opinii Szczypińska-Grabarczyk.

– Trzeba jasno stwierdzić, że nie ma żadnych podstaw, by uchylić mandaty panom radnym, opinia wyraźnie o tym mówi – stwierdza poseł Tułajew i twierdzi, że całe zamieszanie miało jedynie zdyskredytować radnych opozycji. Oni sami są z opinii zadowoleni. Tomasz Pitucha podkreśla, że przed decyzją o kandydowaniu do rady nadzorczej spółdzielni (zasiada w niej od maja tego roku) pytał o zdanie radcę prawnego Ratusza. – Uzyskałem odpowiedź, że nie ma kolizji prawnej – mówi Pitucha.

Podobnie Popiel, który najpierw był w organie spółdzielni, a potem dostał się do Ratusza. – Oczywiście przed kandydowaniem do Rady Miasta zasięgnąłem opinii prawnej w tym temacie – zapewnia Popiel.

Japolan
Gość
Japolan
(33) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Japolan
Japolan (16 grudnia 2015 o 01:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

opłata za korzystanie z chodnika . było coś takiego w PRL ?

Spółdzielnia Mieszkaniowa im. W. Z. Nałkowskich zażądała pieniędzy nie tylko za chodzenie po (publicznie dostępnych dla każdego!) chodnikach, ale również za bawienie się dzieci na placach zabaw (także od ludzi w wieku typowym dla takiego bawienia się) oraz za parkowanie aut na parkingach (niezależnie od posiadania samochodu).

Chodzi o usiłowanie wprowadzenia nowej wersji feudalizmu - żądania pieniędzy od współczesnych "chłopów pańszczyźnianych" (i to w mieście) na rzecz "państwa ze spółdzielni" (zwłaszcza wspieranych przez miejscowego plebana).

Ot; takie "nowe średniowiecze" na Wrotkowie. W dodatku z - jak widać - poselskim wsparciem.

Rozwiń
Gość
Gość (15 grudnia 2015 o 22:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
opłata za korzystanie z chodnika . było coś takiego w PRL ?
Rozwiń
Japolan
Japolan (15 grudnia 2015 o 16:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

niewątpliwie p. Prezydent  Żuk  został zaskoczony jak Ryszard Ochucki przez swojego przyjaciela pułkownika z UB  w  Misiu :) :) :)

Zdałem relację z tego, co zauważyłem podczas godzin przyjęć interesantów przez Prezydenta Lublina dnia 5 października 2015 roku.

Być może Pani wie lepiej - zwłaszcza jeśli Pani znajdowała się gronie towarzyszących Panu Prezydentowi urzędników miejskich. Jeżeli tak jest, to proszę o szczegóły, a najlepiej o dowody.

Rozwiń
Japolan
Japolan (15 grudnia 2015 o 16:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Zbędne wydają się te nerwy.

Przecież chodzi o specjalistów - od wielu lat aktywnych w lubelskim "Miłosierdziu Bożym" (ministrantura, chyba funkcja lektora ...). Choć rzadko bywam w tym kościele, to zauważam, że jeden z tych Panów nadal bywa aktywny na ambonce kościelnej. Swoista wieczna ministrantura może niepokoić; piszę to, choć sam w określonych okolicznościach służę do Mszy Świętej (wyłącznie tradycyjnej), bo za normę uważam ministranturę ludzi w wieku najwyżej typowym dla studentów.

Gdy wywłaszczano ówczesnych właścicieli z gruntów na Wrotkowie, to wywłaszczeń dokonywano "na cele budownictwa mieszkaniowego". Prawdopodobnie wtedy (czyli na początku lat 1970-tych) za taki cel nie uważano inwestycji kościelnych. Radni (także ci) mogliby zrobić coś dobrego, gdyby zapobiegli żądaniom zwracania wywłaszczonych gruntów na rzecz spadkobierców dawnych właścicieli - sprawa jest poważna, bo spór o zwrot terenu dotyczy placu w pobliżu posesji kościelnej lubelskiego "Miłosierdzia Bożego".

errata - poprawa omyłki pisarskiej (przy wgrywaniu zostało wycięte słowo).

Rozwiń
Japolan
Japolan (15 grudnia 2015 o 15:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Czy posłowie w sejmie nie mają nic lepszego do roboty tylko zajmować się obroną swojego kolesiostwa za publiczne pieniądze. Przecież analiza została przygotowana za ciężko zarobioną zwykłych uczciwie pracujących podatników. Ale cóż. Musiał ratować swoich ziomków za wszelką cenę. Szkoda, że nie ratują tak zwykłych obywateli jak dzieje im się krzywda. Wtedy żaden się nie odezwie. Nawet jeśli z przygotowanej analizy wynika, że mogą zasiadać w radzie nadzorczej to czy jest to uczciwe? Czy może bardziej prawe i sprawiedliwe. Ciekawe czy zasiadaliby w tej radzie gdyby nie byli radnymi. Raczej nie sądzę. Pies z kulawą nogą by się nimi nie zainteresował. Gołym okiem widać, że w takich przypadkach decyduje klucz przynależności partyjnej, a nie kompetencja. Może w końcu powinno być tak, że na odpowiedzialnych stanowiskach powinni być fachowcy, a nie ziomki partyjne. Wtedy dopiero zacznie być dobrze w tym kraju. Jak na razie to kolesiostwo z jednej frakcji wymienia się na kolesiostwo z innej. Świnki przy korycie zmieniają kolor, a przecież nie o to w tej zmianie chodziło. Spodziewałem się rządu fachowców, a jest jak zwykle.

Zbędne wydają się te nerwy.

Przecież chodzi o specjalistów - od wielu lat aktywnych w lubelskim "Miłosierdziu Bożym" (ministrantura, chyba funkcja lektora ...). Choć rzadko bywam w tym kościele, to zauważam, że jeden z tych Panów nadal bywa aktywny na ambonce kościelnej. Swoista wieczna ministrantura może niepokoić; piszę to, choć sam w określonych okolicznościach służę do Mszy Świętej (wyłącznie tradycyjnej), bo za normę uważam ministranturę ludzi w wieku najwyżej typowym dla studentów.

Gdy wywłaszczano ówczesnych właścicieli z gruntów na Wrotkowie, to wywłaszczeń dokonywano "na cele budownictwa mieszkaniowego". Prawdopodobnie wtedy (czyli na początku lat 1970-tych) za taki cel nie uważano inwestycji kościelnych. Radni (także ci) mogliby zrobić coś dobrego, gdyby zapobiegli żądaniom zwracania wywłaszczonych gruntów na rzecz spadkobierców dawnych właścicieli - sprawa jest poważna, bo spór o zwrot terenu dotyczy placu w posesji kościelnej lubelskiego "Miłosierdzia Bożego".

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (33)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!