środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Rak musi poczekać

Dodano: 7 stycznia 2004, 21:37

Pacjenci po operacjach nowotworowych przeprowadzonych w klinice chirurgii ogólnej PSK 4 w Lublinie na chemioterapię są odsyłani do szpitala kolejowego. Tam muszą czekać. Do tej pory chemioterapię mieli zapewnioną na miejscu.

– W kolejowym mówią, że trzeba przyjść za dwa tygodnie – martwi się pan Jarosław W. – Mój znajomy miał też operację na Jaczewskiego, ale chemię na miejscu i nie musiał wcale czekać. Boję się o swoje zdrowie.
Chemioterapię u pacjentów operowanych w klinice chirurgii wykonywano od wielu lat. Utworzono nawet dla nich specjalny ośrodek pobytu dziennego. Teraz to się skończyło. Dlaczego?
– Od 1 stycznia Narodowy Fundusz Zdrowia nie podpisał z nami umowy. Jesteśmy zaskoczeni, pacjenci też – mówi doc. dr hab. Sławomir Rudzki, kierownik I Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej i Transplantologii AM w Lublinie. – Chorzy nie zawsze akceptują to, że odsyła się ich gdzie indziej oraz, że każe im się czekać. Chemioterapię prowadziliśmy sami. Znamy standardy, procedury i jesteśmy przygotowani równie dobrze, jak lekarze na Zachodzie, gdzie chirurdzy także zajmują się takim leczeniem.
– Taki kontrakt nie objął i innych klinik, które mają do czynienia z chorobami nowotworowymi kwalifikującymi się do chemioterapii, na przykład gastrologii – wyjaśnia dr n. med. Elżbieta Starosławska, konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii klinicznej. – Musimy przestrzegać określonych procedur. Leczenie cytostatykami musi się odbywać w wytypowanych ośrodkach specjalistycznych i pod kierunkiem onkologa chemioterapeuty.
W lubelskim szpitalu kolejowym został otwarty specjalny ośrodek. Tam kierowani są chorzy z PSK 4 na chemioterapię. Jednak, narzekają, że kazano im czekać 2 tygodnie. Dlaczego?
– Do końca nie było wiadomo, czy taki kontrakt zostanie podpisany i dlatego nie przyspieszyliśmy remontu sal – mówi dr n. med. Jacek Tomczykowski, kierownik Zakładu Chemioterapii Szpitala Kolejowego w Lublinie. – Odesłaliśmy zaledwie kilku chorych, gdyż w poniedziałek – przyszło 10 osób, a oddział na razie dysponuje tylko 8 łóżkami. W poniedziałek już przybędzie kolejnych 8, docelowo ma być 20 łóżek.
– Typowo polski bałagan organizacyjny stał się przyczyną naszych nerwów – mówi jeden z pacjentów. – Jedni do końca czegoś nie wiedzieli, jeszcze ktoś się do końca nie przygotował, a my się po prostu boimy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!