wtorek, 20 lutego 2018 r.

Lublin

Ratownicy mieli obiecane podwyżki i nadal ich nie dostali. "Czujemy się lekceważeni przez dyrekcję"

Dodano: 9 lutego 2018, 10:03

Ratownicy medyczni ze szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej w Lublinie nadal nie dostali podwyżek obiecanych w ubiegłym roku przez Ministerstwo Zdrowia. Dyrekcja szpitala tłumaczy to luką prawną

Na pieniądze czeka 38 ratowników zatrudnionych w wojewódzkim szpitalu przy al. Kraśnickiej w Lublinie, między innymi w szpitalnym oddziale ratunkowym.

Kilka miesięcy temu ratownicy protestowali w całej Polsce domagając się wyrównania swoich wynagrodzeń z pielęgniarkami. Podkreślali, że mają te same kompetencje i obowiązki. Ministerstwo zgodziło się na wypłatę dwóch transz dodatku do wynagrodzenia w wysokości 400 zł brutto każda.

– Czujemy się lekceważeni przez dyrekcję. Nie dostaliśmy pierwszych 400 zł, które miały być wypłacone już w lipcu ubiegłego roku, nie mówiąc o kolejnej transzy, którą mieliśmy dostać w styczniu tego roku – denerwuje się jeden z ratowników pracujących w szpitalnym oddziale ratunkowym.

– Dyrekcja powołuje się na brak aktów prawnych ze strony Ministerstwa Zdrowia, mimo że w komunikacie z grudnia ubiegłego roku resort wyraźnie informował, że nie wyda takiego dokumentu, ale pieniądze mają być wypłacone.

Dodaje, że środowisko ratowników zostało podzielone na lepszych i gorszych, bo część dostała obiecane pieniądze, a część nadal na nie czeka.

– Mamy nadzieję, że ministerstwo w związku z przypadkami niewypłacania podwyżek w całym kraju wyda odpowiedni dokument – zaznacza nasz rozmówca. – W naszym przypadku protest nie wchodzi w grę. Jest nas za mało, żeby taka akcja przyniosła efekt.

Co na to dyrekcja szpitala? – Sytuacja jest o tyle trudna, że zatrudniam blisko 40 ratowników, więc podwyżki byłyby bardzo dużym obciążeniem dla budżetu szpitala. W skali roku to około 400 tysięcy złotych. A Ministerstwo Zdrowia nie wskazało źródła ich finansowania – tłumaczy Gabriel Maj, dyrektor szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej w Lublinie. – Resort nie wydał też żadnego aktu prawnego, który regulowałyby te kwestie, jak to było w przypadku pielęgniarek.

Dyrektor zapewnia, że w przyszłym tygodniu spotka się jednak z ratownikami w tej sprawie. – Mimo luki prawnej zależy mi, żeby moi pracownicy dostali pieniądze. Razem będziemy szukać sposobu na ich znalezienie – mówi dyrektor Maj. – W przypadku ratowników zatrudnionych w pogotowiu ratunkowym sprawa była prostsza, bo wojewodowie mogli uruchomić na ten cel rezerwę finansową.

Maj tłumaczy też, że powodem zwiększenia stawki bazowej dla szpitalnego oddziału ratunkowego i izby przyjęć o 2 proc. od 1 lipca i 4 proc. od 1 października ubiegłego roku (wprowadziły je aneksy do umów z NFZ – red.) nie były podwyżki dla ratowników, ale podwyżki w związku z wejściem w życie ustawy o płacach minimalnych.

Czytaj więcej o: Lublin ratownicy
Gość
Użytkownik niezarejestrowany
Gosc
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (6 dni temu o 11:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam,  pracuje w jednym z małych szpitali jako ratownik razem z pielęgniarkami,  nie rozumiem tej nienawiści pomiędzy pielęgniarkami do ratowników. Pracujemy razem i powiem tak niektóre z was mają większe mniemanie o sobie jak ratownik,  pani która ma spece z ratownictwa i studia mgr nie umie rozróżnić zawału i karze czekać na lekarza przed IP ,  ale do chwalenia się czego to ona nie robiła i ile wie to pierwsza,  jedna drugiej by oko wydrapala za 1 zł,  ona podwyżkę dostała przecież ja mam większy staż a ona mgr i specjalizacje,  nie mówię że wszystkie takie są,  bo z niektórymi dobrze idzie współpraca,  ale więcej pokory i mniej jadu do siebie i innych pracowników wam życzę   
Rozwiń
Gość
Gość (10 lutego 2018 o 11:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szpital wojewódzki w Toruniu to samo. Jak pieniędzy nie było widać tak dalej ich nie ma... Dyrekcja ma za nic Ratowników... Z resztą to nie jedyny szpital jak sami wiemy...
Rozwiń
Gosc
Gosc (10 lutego 2018 o 08:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam Pracuje jako RM w karetce pogotowia i szczerze powiem że osoby które piszą tutaj o wyższym wykształceniu pielęgniarek i większej ilości godzin trochę przeginacie... Pracuje z pielęgniarkami i wiem że i ten i ten zawód jest od trochę innych zadań ale nigdy nie umniejszalem pielęgniarce choć spotkałem w tym zawodzie niestety osoby które swoim poziomem wiedzy i umiejętnościami równaly do sanitariuszy. Co do osób które wypisują więc o cięższych studiach i większej wiedzy - trochę pokory. Uważam że zarówno pielęgniarki jak i RM zasługują na godne place... Pielęgniarki wywalczyły swoje i nie rozumiem czemu skoro pracujemy ramię w ramię na tych samych prawach i odpowiedzialności taka nienawiść. PS. Jeśli chodzi o wiedzę z chęcią mogę stanąć z pielęgniarka w zawody :) 
Rozwiń
Gość
Gość (9 lutego 2018 o 22:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zarabiajcie dużo ale od pielęgniarek wam wara i przestańcie kłamać. Jesteście pierwsi w kombinowaniu jak wziąć cwrtyfikat z konferencji za kolegę którego nie ma.. studia macie dużo latwiejsze, jezdzicue sobie na obozy itd na co pielęgniarki czasu nie mają. Pielęgniarstwo 4815+1200+specjalizacja Ratownictwo 3800 godz..i tyle...za co chcecie taka sama kase? Za wozenie pacjentów na badania? (Do których przygotowuje pielęgnlarks, które robi pielęgniarka albo wykonuje wraz z lekarzem...its itp... temat rzeka).co z tegoo ze podacie lek np podczas reanimacji tak samo jak pielęgniarka skoro jej wiedza jest dużo obszerniejsza i pomoże ona większej gr pacjentow i w szerszym zakresie niż wy . Trochę pokory. Ratownik w kartce niech zarabia dobrze ale reszta...pracująca jak sanitariusze, noszowi no to sorry... ale z jakiej paki macie zarabiać za dyżury polegające na wożeniu ludzi na badabia tyle co inni z odpowiedzialnością, stającymi do reanimacji..
Rozwiń
Gość
Gość (9 lutego 2018 o 21:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kochani nie macie takich samych kompetencji jak pielęgniarki! Macie łatwiejsze studia i mniej godzin. Umiecie dużo mniej od pielęgniarek i położnych, tak bylo zawsze. Studiowalam z wami i z pielęgniarkami więc wiem co mówię. Ratownictwo to 3 lata studiów a pielęgniarstwo ma możliwosci 5 lat plus specjalizacje i obszerne drugie kursy (nie 2 dniowe jak wasze) co swiadczy o ogromie wiedzy. Nie rozumiem też dlaczego kłamiecie bo wszyscy ratownicy których znam zarabiają więcej od pielęgniarek (nawet mnie to wkurzalo bo znajoma rm siedzi na sorze w rejestracji i zarabia więcej od drugiej piel ktora zasuwa w oddziale przy pacjencie). Skończcie studia pielegnis4skie i dyskutujcie. Najlepiej robić cos idac na łatwiznę a chcieć i oczekiwać tego co inni przy większym nakładzie pracy... tylko wy tak potraficie kłapać dziobami... kursy z wami to dobra zabawa- jesteście najbardziej wyluzowanymi medykami...pielęgniarki, położne czy lekarze zawsze się bardziej spinają...i uczą..
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!