poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lublin

Rośnie liczba poronień w Lubelskiem. W tych zawodach ryzyko jest największe


Ponad 530 poronień odnotowano w zeszłym roku tylko w dwóch lubelskich szpitalach. W skali kraju mówi się nawet o kilkudziesięciu tysiącach rocznie. Winne są geny i wszechobecna chemia

To statystyki dotyczące przypadków, które zostały zdiagnozowane. A trzeba wziąć pod uwagę również te, w których diagnozy nie było - mówią lekarze
To statystyki dotyczące przypadków, które zostały zdiagnozowane. A trzeba wziąć pod uwagę również te, w których diagnozy nie było - mówią lekarze

Z danych za ostatnie dwa lata wynika, że rośnie liczba samoistnych poronień. O ile w roku 2015 w lubelskim szpitalu im. Jana Bożego na 1998 urodzeń było 278 poronień, o tyle w zeszłym już 291 poronień na 1787 urodzeń. Podobnie wyglądają dane z innych placówek.

W szpitalu SPSK 1 przy Staszica w Lublinie od stycznia do września tego roku było 106 poronień na 1205 urodzeń. – W szpitalach klinicznych ta liczba będzie na pewno większa w porównaniu do innych placówek, bo do takich szpitali trafiają najtrudniejsze przypadki z całego województwa – mówi Anna Guzowska, rzeczniczka SPSK1 w Lublinie.

Szpital kliniczny przy Jaczewskiego odnotował w zeszłym roku 240 poronień. – W tym roku takich przypadków było 190 – mówi Marta Podgórska, rzecznik prasowy SPSK 4 w Lublinie.

– To statystyki dotyczące przypadków, które zostały zdiagnozowane. A trzeba wziąć pod uwagę również te, w których diagnozy nie było. Na wczesnym etapie (ciąża biochemiczna) pacjentki mogą nie zdawać sobie sprawy, że są w ciąży. Poronienie może przebiegać na przykład jako opóźniona, przedłużającą się i bardziej obfita miesiączka. To powoduje, że trudno określić rzeczywistą liczbę takich przypadków – tłumaczy dr hab. n. med. Marek Gogacz, wojewódzki konsultant w dziedzinie ginekologii. – Najczęstsza przyczyna poronienia to zaburzenia genetyczne, to sytuacja niezależna od pacjentki. Coraz większy wpływ na możliwość poronienia ma też niestety wszechobecna chemia.

Z tego powodu większy odsetek poronień obserwuje się w niektórych grupach zawodowych na przykład u fryzjerek i kosmetyczek, które mają stały kontakt z chemikaliami. – Nie powinno się też przesadzać ze sterylnością. Środki, których używamy w nadmiarze do mycia i sprzątania też mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie – ostrzega dr Gogacz.

Wczoraj obchodzony był Dzień Dziecka Utraconego.

Czytaj więcej o: zdrowie dziecko ciąża poronienie
goś ć
Gosc
fajny boy
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

goś ć
goś ć (17 października 2017 o 12:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
na pewno Twoje upośledzenie umysłowe nie rozwinęło się od szczepionki
Rozwiń
Gosc
Gosc (16 października 2017 o 21:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Teoria pseldo wykształconych matek ktorych jedynym źródłem jest Facebook. Nie szczepcie dzieci byla jaka bakteria moze go zabije a wtedy pretensje do lekarzy stado baranów
Rozwiń
fajny boy
fajny boy (16 października 2017 o 18:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A może to ta niesamowita liczba szczepionek jakie dziewczynka otrzymuje zanim stanie się kobietą i matką? Szczepionki powinny należeć do dec. rodziców, a już na pewno nie powinno być ich tyle i nie powinny być podawane noworodkom. No, chyba że dla lekarzy szczepionki to nie chemia. Czy ktoś kiedyś widział badania, ile dzieci nie zachorowało dzięki szczepionkom? A kto powiedział, że bez tych szczepionek by zachorowało? No właśnie szczepionki to raczej biologia niż chemia.. nie szczep siebie i dzieci ale wynocha ze szkół publicznych.. XXI wiek i takie coś.. cofanie sie w rozwoju..najgłupsze zdanie jakie może wypowiedzieć antyszczepionkowiec: "przecież tych chorób już nie ma to po co na nie szczepic.." .. coraz gorzej z narodem.
Rozwiń
Gość
Gość (16 października 2017 o 18:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A może to ta niesamowita liczba szczepionek jakie dziewczynka otrzymuje zanim stanie się kobietą i matką? Szczepionki powinny należeć do dec. rodziców, a już na pewno nie powinno być ich tyle i nie powinny być podawane noworodkom. No, chyba że dla lekarzy szczepionki to nie chemia. Czy ktoś kiedyś widział badania, ile dzieci nie zachorowało dzięki szczepionkom? A kto powiedział, że bez tych szczepionek by zachorowało?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!