piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Sąd zajął się zakazem wprowadzania psów do Ogrodu Saskiego

Dodano: 6 lipca 2017, 11:46
Autor: Dominik Smaga

Bartłomiej Bałaban, Andrzej Jaworski i Bartosz Przeciechowski, pełnomocnik skarżących na dzisiejszej rozprawie
Bartłomiej Bałaban, Andrzej Jaworski i Bartosz Przeciechowski, pełnomocnik skarżących na dzisiejszej rozprawie (fot. Maciej Kaczanowski)

Zakazem wprowadzania psów do Ogrodu Saskiego zajął się dziś lubelski sąd. O unieważnienie przepisu walczy dwóch mieszkańców Lublina, którzy twierdzą, że wystarczy tu egzekwować wymóg sprzątania po psie. Zdaniem Ratusza to za mało i zakaz jest potrzebny

Rozprawa odbyła się w czwartek przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym, który musi ocenić, czy miejski przepis jest zgodny z prawem. Jeśli sąd uzna, że zakaz jest zbyt daleko idącym ograniczeniem swobody, może orzec jego nieważność. O taki właśnie wyrok już od trzech lat zabiega dwóch mieszkańców Lublina, których poparło także Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

– Chciałbym móc przejść się z psem przez Ogród Saski – mówił na rozprawie Bartłomiej Bałaban, jeden z autorów skargi do sądu. Tłumaczył, że w śródmieściu brakuje terenów, na które można wyprowadzić psa, więc zamykanie parku dla czworonogów jest uciążliwe dla wielu osób.

– Wystarczy, że miasto będzie egzekwować te przepisy, które uchwaliło wcześniej – tłumaczył Bartosz Przeciechowski, pełnomocnik skarżących. Wskazywał na przepisy nakazujące właścicielom psów sprzątanie odchodów po swoich pupilach.

Sąd pytał pełnomocnika skarżących, czy właścicielom psów zdarzają się „zachowania aspołeczne”. – Odpowiem metaforą, jeśli sąd pozwoli – odparł Przeciechowski mówiąc, że niektórzy młodzi mężczyźni niszczą przystanki. – Czy w takim razie należałoby zabronić wszystkim młodym mężczyznom korzystania z przystanków, żeby ich nie niszczyli? – pytał mecenas. Potępił tych, co nie sprzątają po psach, ale stwierdził, że to nie powód, by zabraniać wstępu wszystkim.

Ratusz nie zmienia zdania i broni zakazu wprowadzania psów do Ogrodu Saskiego. – Parki, z różnych względów, przynajmniej niektóre, nie mogą być miejscem wyprowadzania psów – przekonywała sąd Helena Hułyk, prawniczka Urzędu Miasta. Podkreślała, że podobne przepisy obowiązują w zabytkowych Łazienkach, w Wilanowie i gdańskim parku Oliwskim. Mówiła, że zakaz wprowadzania psów do parku zauważyła także podczas wyjazdu do Wiednia. Powoływała się też na opinie użytkowników portali społecznościowych, gdzie większość osób miała się sprzeciwiać swobodnemu wprowadzaniu psów.

Spór trwa od wiosny 2014 r., gdy Rada Miasta uchwaliła regulamin korzystania z Ogrodu Saskiego zapisując w nim zakaz wprowadzania psów do parku. Jako jeden z argumentów za wprowadzeniem zakazu Ratusz podawał warunki gwarancji na zieleń posadzoną w odnowionym parku.

Wkrótce potem dwaj mieszkańcy Lublina wezwali radę do wykreślenia przepisu, a gdy rada odrzuciła ich wezwanie, skierowali sprawę do sądu. Wojewódzki Sąd Administracyjny już raz zajmował się regulaminem parku. Orzekł jednak, że obaj panowie nie wykazali naruszenia ich praw przez uchwałę, więc nie badał jej legalności. Teraz musi to zrobić, bo Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że skoro obaj skarżący mają psy, to zakaz ich dotyczy i polecił lubelskiemu sądowi ocenę przepisu.

Ogłoszenie wyroku sąd zapowiedział na 18 lipca.

Czytaj więcej o: Ogród Saski zwierzęta psy
Opat
Użytkownik niezarejestrowany
zoja
(31) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Opat
Opat (10 lipca 2017 o 14:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ci dwaj bojownicy o "psie prawa" chyba śpią na pieniądzach albo z nudów procesują się o takie głupoty. Przecież psina za kilka lat odwali kitę, ciekawe, czy po latach przyjdzie im do głowy, że tracili czas. Pieska nie będzie, wspomnienie pozostanie.
Rozwiń
Gość
Gość (9 lipca 2017 o 13:38) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
i bez zakazu nieraz juz widywalam kupy na trawniku w ogrodzie saskim i srającego wilczura pod okiem jego właściciela który za nic miał moją uwagę. Może ktoś zechce zebrać podpisy odnośnie tego że nie chcemy psów w tym jednym jedynym miejscu w mieście Lublin i zobaczymy czy dwaj Panowie skarżący mają rację. Jestem pewna że większośc mieszkańów nawet tych z psami zgodzi się z tym żeby jedyny trawnik w mieście był bez niespodzianek gównianych
Rozwiń
zoja
zoja (7 lipca 2017 o 22:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jakim trzeba być złym człowiekiem żeby tak myśleć
Rozwiń
Gość
Gość (7 lipca 2017 o 22:42) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
Brawo dla Ratusza. Przeciez to nierealne zeby wlasciciel sprzatnal po psie sikajacim na trawę, krzewy, drzewa, lawki i wszystko co po drodze zostalo wczesniej juz obsikane. Nie mowiac juz o tym ze nie sprzataja w ogole po psach. Naoczny swiadek.
Rozwiń
Miku
Miku (7 lipca 2017 o 13:06) 1
Zaloguj się, aby oddać głos
Najfajniej gdy takie bydle ma schiz i o 4 z rana kłapie mordą budząc cały pion w bloku.Nawet słychać jak chłepce wodę z kibla.Chamy mają za punkt honoru wysrać sracza na czterech pod zakazem wysrywania sracza i obok pojemnika dla sralucha.Na wsi pies jest niezbędny ,ale nie w kawalerce w bloku gdzie zagęszczenie jest większe niż w ubocie i smród jak u konia z dupy.Cieknie to takiemu sraluchowi z mordy,jedzie i wszędzie futro.Tylko yidot lubi taki chlew.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (31)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!