czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Sebastian opuszcza dom dziecka, ale nie wraca do rodziców

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 kwietnia 2010, 17:45

11-letni Sebastian będzie mieszkał u swej babki – zdecydował dzisiaj Sąd Rejonowy w Lublinie. Niezadowolenia z takiej decyzji nie kryją jego rodzice, którzy od tygodni remontują dom, żeby stworzyć dziecku lepsze warunki.

Dzisiejsza decyzja nie zamyka sprawy. Dziecko trafi do babki, która tymczasowo będzie dla niego rodziną zastępczą. A sąd dalej będzie się zastanawiał kto ostatecznie powinien wychowywać chłopca.

- Sebastian opuści teraz pogotowie opiekuńczo -wychowawcze i będzie przebywał w rodzinie zastępczej w czasie trwania postępowania – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Sąd zwrócił się jeszcze o aktualny wywiad środowiskowy o warunkach mieszkaniowych rodziców. Opinię w sprawie dziecka ma też wydać Rodzinny Ośrodek Diagnostyczno Wychowawczy. Gdy dokumenty nadejdą wyznaczy kolejną rozprawę, na której prawdopodobnie sprawa się zakończy.

Rodzice Sebastiana po wyjściu z sali rozpraw nie kryli, że liczyli, że odzyskają dziecko.

- Myślałem, że z sądu przyjedziemy z nim do domu – mówi Dariusz Kita, ojciec dziecka. – Zrobiliśmy wszystko co chcieli: konkubina się leczy, dom odremontowaliśmy. Syn wciągu trzech miesięcy będzie chodził do trzeciej szkoły. Czy to jest mądre? A tych biegłych to nie można powołać jakby dziecko byłoby przy nas?

Postępowanie sądowe toczy się od kilku miesięcy i dotyczy ograniczenia praw rodzicielskich nad dzieckiem. Rozpoczęło się od tego, że sąd kazał umieścić chłopca w domu dziecka. Chłopiec został zabrany tam ze szkoły.

Wszystko dlatego, że 11-latek mieszkał w bardzo złych warunkach: w niewykończonym i pozbawionym bieżącej wody domu w podlubelskiej Bystrzycy Nowej. Choroba przeszkadza cierpiącej na depresję matce utrzymać porządek. Ojciec przeszedł niedawno amputację nogi.

Dzięki pomocy organizacji kościelnych dom rodziców Sebastiana wygląda już zupełnie inaczej.

- Dużo się w nim zmieniło, założono instalację wodną, elektryczną, ocieplono ściany, założono nowe okna – wylicza Paweł Frączek, dyrektor domu dziecka przy ul. Pogodniej w Lublinie, którego pracownicy byli niedawno u rodziców chłopca.

Matka z dziadkiem często odwiedzają Sebastiana w placówce, przywożą też ojca, którzy uczestniczy w zajęciach dla rodziców podopiecznych domu dziecka. Uczy się jak sprawować opiekę nad dzieckiem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
bystra
Gość
Gość
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

bystra
bystra (1 czerwca 2010 o 19:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rodzice Sebastiana nigdy nie pracowali, nie maja zadnego, nawet najprostrzego wyksztalcenia i zyja od zawsze z darowizm i z tego co tu i tam "znalezli". Gdyby nie urzedowa interwencja do dnia dzisiejszego chlopak chodzil by brudny, glodny i schorowany i nikt by sie na niego nie obejrzal.Nawet ten nagle tak pomagajacy ksiadz. Tak bylo przez tyle lat, nikt tam nie zajrzal. W chwili obecnej dla rodziny zrobiono bardzo duzo i jej jedynym obowiazkiem by bylo, starac sie o porzadek w za darmo wyremontowynym domu i brac leki, zarowno ojciec, jaki matka. Pan i pani Kita niestety nawet tego nie potrafia. Kto jeszcze chce tym doroslym ludziom pomoc, moze co dzien tam chodzic sprzatac, zmywac i gotowac, moze tez grzadki zasiac i oplewic,bo to tez jest dla pani Kitowej zbyd duze obiazenie. No i ktos z samochodem by sie przydal, by jezdzic na zakupy. Dlaczego nie?!Kazdy jest mile widziany,tyle ludzi ubolewa przeciez nad losem biednej rodziny ktorej zabrano dziecko, wiec tzeba pomoc i to do razu. Ktos powiedzial, ze po wojnie tez dzieci brudne i glodne chodzily i dobrze bylo. Tyle tylko ze wojna minela 65 lat temu i dla wielu ludzi, wiele sie zmienilo, ale widocznie nie dla wszystkich.

Rodzicom nie zabrano dziecka bo byli biedni, tylko dlatego, ze sie Sebastianem nikt nie zaja, ze mdlal w szkole z glodu, maraz w domu pelen dziur i bez okien (moze jeszcze ktos pamieta jaka sroga byla ostatnia zima), czesto chorowal i chodzil brudny i wrecz smierdzacy. Tacy byli i sa jego rodzice! I za to ludzie wyremontowali im dom!
Rozwiń
Gość
Gość (21 maja 2010 o 15:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak ludzie sa nie odpowiedzialni za siebie i za wlasne dziecko, zyja w brudzie i dokladnie mowiac w smrodzie jak rodzina Kitow traca slusznie prawo do opieki nad dzieciek. Jaka przyszlosc ma dziecko przy takich rodzicach??? Sebastian nie chodzil brudny, doslownie smierdzacy, byl glodny, w domu bylo zimno i brudno. Ludzie ktorzy uwarzaja ze to jest wlasciwe dla dziecka, aby zyl w takich warunkach, nie mozna brac na powarznie!!! Wstyd !!!
Rozwiń
Gość
Gość (21 maja 2010 o 14:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Polecam wszystikm, ktorzy tak gorliwie stoja po stronie rodzicow Sebastiana po prostu pojechac do wsi Bystrzyca Nowa w gminie Strzyzewice kod poczotowy 23-107 i sie na wlasne oczy przekonac, w jakich warunkach zyje cala rodzina i to nie od wczoraj i nie od momentu operacji pana Kity, tylko od zawsze. W jakim brudzie i nieladzie, w jakim nieporzadku i chaosie. Tak brudnej, leniwej i zaniedbanej rodziny nie ma tam na cala okolice i nigdy tez tam nikt nie zagladal. Dziwne ze nagle ksiadz i soltys twierdza ze to porzadna rodzina. To zupelnie cos nowego. Ciekawe jak w obliczu reporterow nagle moze sie ludziom zmienic zdanie. Szkoda slow.
Rozwiń
Lejdi
Lejdi (16 kwietnia 2010 o 10:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak widać nie trzeba wojny żeby bezduszni ludzie odebrali dziecko od matki.Sędzia chyba nie ma dzieci bo wtedy napewno wiedziałby jak targa uczuciami dziecka i jego rodzicow. To wola o pomstę do nieba!I to ma być wolna Polska?
Rozwiń
~prawda~
~prawda~ (14 kwietnia 2010 o 00:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
BÓG OSĄDZI NAJLEPIEJ! MOIM ZDANIEM TRZEBA ZAPYTAĆ DZIECIAKA GDZIE MU DOBRZE, I J***AĆ TYCH WSZYSTKICH, KTÓRZY WYKORZYSTUJĄC WŁADZĘ, WNIKAJĄ I OGRANICZAJĄ ŻYCIE INNYCH LUDZI, NIE TYLKO W TYM PRZYPADKU!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!