środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Skołowani, głodni, źli

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 marca 2006, 21:54
Autor: Dominik Smaga

15 kierowców głoduje od wczoraj w biurowcu lubelskiego MPK. Chcą podwyżek płac i zmiany prezesa. Żądają także od władz miasta 34 milionów złotych na pokrycie strat firmy za ostatnie 4 lata. Ratusz odpowiada, że pieniędzy nie będzie. - To staną autobusy - ripostują kierowcy.

- To nie zakład pracy, to obóz pracy - ocenia Henryk Pluta, jeden z głodujących. Po 29 latach pracy zarabia 1300 zł. - W tym 500 zł za wysługę. To proszę policzyć, jaka jest u nas "goła” pensja - irytuje się. Młodzi kierowcy dostają niecałe 800 zł. A pracę można stracić z byle powodu.
Dwustuzłotowa podwyżka, jakiej chcą głodujący, kosztowałaby 5 mln zł. Spółki na to nie stać, bo od dawna jest pod kreską. Czeka, aż jej właściciel, czyli miasto, pokryje stratę za ostatnie 4 lata. A jest to kwota niemała, aż 34 mln zł, z czego większość stanowi refundacja ulg ustanowionych przez samorząd. Także o te pieniądze upomina się w Ratuszu Związek Zawodowy Kierowców i Obsługi Komunikacji Miejskiej, jeden z pięciu działających w firmie i zrzeszający jedną trzecią załogi. - Będziemy protestować do skutku. A jak zabraknie sił, to zrobimy strajk rotacyjny - zapowiada Andrzej Sokołowski, przewodniczący związku. - Strajk generalny to ostateczność.
Ale pieniędzy nie będzie. - Nie mamy ich w budżecie - mówi Ryszard Pasikowski, zastępca prezydenta Lublina. W piątek ma spotkać się ze wszystkimi związkami działającymi w MPK. Twierdzi, że firma sama musi zadbać o fundusze na podwyżkę płac. - My szukamy pieniędzy na tabor, na 60 trolejbusów i 100 autobusów.
Głodujący chcą odwołania prezesa Grzegorza Jasińskiego. Obarczają go winą za zły stan taboru. MPK brakuje sprawnych autobusów. Firma nie wywiązuje się z rozkładu jazdy. Wczoraj zabrakło 8 pojazdów. Pasażerowie czekali na darmo.
Kierowcy zżymają się też na obowiązujące od tygodnia nowe rozkłady jazdy. - Na przystanek mam przyjechać o 14.30, a odjechać z niego minutę wcześniej - zżyma się Pluta. - Ci, co wypisują te bzdury, biorą za to grube pieniądze. Ale winny jest zawsze kierowca.
Jacek Szczot, przewodniczący rady nadzorczej, nie ma zamiaru pozbywać się prezesa Jasińskiego. - Nie widzimy takiej potrzeby - mówi. - Widać poprawę w spółce, na razie tylko w cyfrach. Od prezesa oczekujemy reorganizacji przedsiębiorstwa. Dzięki temu płace powinny wzrosnąć. Na pewno nie będzie zwolnień.
Pieniądze na podwyżki dla załogi MPK może zdobyć w jeszcze jeden sposób. Podnosząc ceny biletów. - Wykluczone. Nie mamy takich zamiarów - zapewnia Szczot. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!