niedziela, 22 października 2017 r.

Lublin

Spór w szpitalu przy ul. Staszica. Naczelna pielęgniarka odrzuca oskarżenia podwładnych

Dodano: 27 kwietnia 2017, 18:32

Magdalena Wójcik, naczelna pielęgniarka w SPSK1 w Lublinie, odniosła się do zarzutów stawianych jej anonimowo przez pielęgniarki.

Pielęgniarki mają dosyć przełożonej. "Nie jesteśmy w stanie wytrzymać dalszych upokorzeń"

– Zarzuty o zastraszanie i upokarzanie nie miały nigdy miejsca. Poza tym bardzo sporadycznie miewam kontakt z pielęgniarkami/położnymi, bezpośrednio współpracuję z pielęgniarkami oddziałowymi – podkreśla w e-mailowej odpowiedzi na nasze pytania Magdalena Wójcik i zaprzecza, że pielęgniarek brakuje.

– Dowodem jest dokument przedstawiający minimalne normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych w SPSK Nr 1 w Lublinie zaopiniowany pozytywnie przez OIPIP (Okręgową Izbę Pielęgniarek i Położnych – red.) w Lublinie. W oddziałach szpitalnych jest zatrudnionych o 20 pielęgniarek więcej niż wskazują normy.

Naczelna pielęgniarka zaprzecza też, że inwigiluje pracowników. – Jeśli ktoś uznaje za inwigilację dokonywanie kontroli pracy w poszczególnych oddziałach, to nie zgadzam się z taką interpretacją. Nadzór nad personelem pielęgniarsko-położniczym wynika z mojego zakresu obowiązków i jest zgodny z Kodeksem Pracy – zaznacza Wójcik. – Na terenie szpitala funkcjonuje siedem organizacji związkowych (w tym trzy zrzeszające wyłącznie pielęgniarki i położne), a do tej pory nigdy nie było żadnych zastrzeżeń odnośnie mojej pracy.

Dyrekcja szpitala początkowo była przeciwna, by naczelna pielęgniarka wypowiadała się dla mediów, ale po tekście „Bunt pielęgniarek ze Staszica”, który ukazał się we wtorkowym wydaniu Dziennika Wschodniego, zgodziła się na jej komentarz.

Po tej publikacji z naszą redakcją skontaktowały się podwładne pani Wójcik. – Podpisuję się pod wszystkimi zarzutami wobec naczelnej pielęgniarki, które znalazły się w anonimowym liście do dyrektora szpitala. Zastraszanie i upokarzanie pracowników, szukanie na nich „haków” i inwigilowanie są na porządku dziennym – mówi nam jedna z pielęgniarek, która pracuje w SPSK1 w Lublinie.

– Część pielęgniarek odeszła, część za chwilę odejdzie, bo ludzie przestają tu wytrzymywać. Braki kadrowe są coraz większe – dodaje inna. – Bałyśmy się reagować. Wybór anonimowej formy listu uznałyśmy za najbardziej bezpieczną, bo pielęgniarka naczelna zaznaczała wielokrotnie, że ma poparcie dyrekcji.

– To najgorsza przełożona, jaką kiedykolwiek miałyśmy, do której nie można zwrócić się z żadnym problemem, bo nigdy nie pomogła, a wręcz mogła zaszkodzić. Przez współpracę z nią niektórzy pracownicy musieli korzystać z pomocy psychiatry – powiedziała nam pielęgniarka, która pracowała w szpitalu przez 30 lat, a w ubiegłym roku zwolniła się na własną prośbę. – Kibicuję pozostałym koleżankom i cieszę się, że wreszcie zdobyły się na jakiś krok – dodała.

Czytaj więcej o: Lublin zdrowie szpital Staszica
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(67) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 maja 2017 o 23:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
koleżanki napiszcie co dzieje się w chwili obecnej w waszej sprawie w razie potrzeby pomożemy a oddzialowa powinna przebadać się psychiatrycznie ponieważ ma leki i boi się sama przebywać w domu po skończonej pracy jest osoba prywatna i nie ma prawa przebywać na terenie oddzialu i trzeba jej zwrocic uwagę ze nie zyczycie już sobie jej obecności po skończonej pracy gdyż zle to wpływa na wasze samopoczucie w pracy
Rozwiń
Gość
Gość (23 maja 2017 o 00:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I śpi na kalimacie w szpitalu...
Rozwiń
Gość
Gość (23 maja 2017 o 00:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pielęgniarka w tym szpitalu za dyżur 12 h bierze ok. 80 zł a lekarz za dyżur 24 h minimum 500 zł... brak poparcia ze strony naczalnej dla pielegniarek potwierdzam. Odeszłam bo nie wytrzymałam psychicznie przez braki kadrowe. 2 pielęgniarki na 30 pacjentów przy średnio 6 operacjach i przygotowaniu pacjentów na dzień następny a tu zajmij się jeszcze tymi pooperacyjnymi. Ciężko było... dzwonki non stop bo kroplowki ciągle a to się kończy, z to nie kapie, a to siusiu odłącz a to po siusiu podłącz. Bajzel stwarzany przez lekarzy i oddzialowa, która nie ma innego życia poza pracą i śpi nawet na klimacie
Rozwiń
Gość
Gość (17 maja 2017 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pielęgniarka to zawód medyczny.Mycie tyłkow nie jest czynnością medyczną tylko higieniczną a tym powinna zajmować się salowa, opiekun lub sanitariusz! Tak jest w każdym cywilizowanym kraju. ..
Rozwiń
Gość
Gość (17 maja 2017 o 20:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dyrekcja powinna ustąpić i pozwolić pielęgniarkom spać w nocy siedziec i obgadywac kolezanki. Zastanawia mnie to ze ktos idzie na studia pielegniarstwo i sie pozniej dziwi ze musi myc tylki itd. pracowalam na staszica pol roku. kontakt z nimi to horror. wspolczuje pacjentom. była salowa
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (67)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!