wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Chcieliśmy uspokoić, załagodzić sytuację - opowiadał wczoraj w sądzie Bartosz D., kolega Radka, studenta zakatowanego w ubiegłym roku na miasteczku akademickim. Wczoraj Sąd Okręgowy w Lublinie przesłuchał głównych świadków oskarżenia.

Oskarżeni słuchali ich zeznań ze spokojem, wpatrując się w podłogę. 6 czerwca 2004 r. dali się poznać z zupełnie innej strony. Było koło północy. Studenci Bartosz, Kamil i Radek wracali z nocnego klubu. Kiedy przechodzili obok domu studenta zaocznego, zaczepiło ich dwóch młodych mężczyzn: Zbigniew M. i Michał G.
- Mieli deski wyrwane z ławek, powiedzieli "dawajcie szlugi” - relacjonował Bartosz D. Drobny mężczyzna przestraszył się napastników, którzy stawali się coraz bardziej agresywni. Zbigniew M. kilka razy zamachnął się deską. Studenci próbowali ich uspokoić. Michał G. chwycił za cegłę i rzucił nią w głowę Bartosza. Chłopak cudem uniknął poważnych obrażeń. Jego kolega w ostatniej chwili szarpnął napastnika za ubranie. Cegła trafiła Bartosza w plecy.
Studenci zaczęli uciekać. Ale po drodze natknęli się na kompanów napastników, którzy wyskoczyli z krzaków. Bartosz zdołał się wyrwać, uciekł w kierunku ulicy Głębokiej. Radek przewrócił się na schodach. - Widziałem, jak go kopali - powiedział Kamil K., trzeci ze studentów. - Był tam Zbigniew M. i Michał G.
Kamila K. powalił na ziemię cios w twarz. Jeden z napastnik usiłował zabrać mu telefon komórkowy. Bandyci uciekli. Ale przyczaili się w pobliskich krzakach. Gdy Bartosz klęczał nad konającym Radkiem, Kamil N., jeden z opryszków, chwycił go z tyłu za kurtkę. Usiłował zabrać ubranie. Uciekł z kluczami, które wypadły z rąk ofiary.
Adwokaci oskarżonych szczegółowo wypytywali, ile studenci wypili przed zajściem. - A w ilu klubach byliście wcześniej - dopytywali.
Pięciu oskarżonych składało wyjaśnienia miesiąc wcześniej. Zaprzeczali, że bili Radka. Trzej powiedzieli tylko, że brali udział w bójce. Na ich twarzach nie było cienia skruchy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!