sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Ujawnią prawdę za jakiś czas

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 lipca 2007, 18:58

Prace grupy "Ujawnić Prawdę” były blokowane przez IPN - twierdzą jej członkowie, którzy badają inwigilację lubelskiej "Solidarności” przez SB.

Wczoraj przedstawili efekty swoich działań. Ale nazwiska byłych esbeków i tajnych współpracowników nie padły.

- Aby je ujawnić musimy mieć stuprocentową pewność - mówi Marian Król, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność” w Lublinie. - Dlatego wszystko sprawdzamy.
- Nie chcemy być powodem niczyjej depresji - dodaje Włodzimierz Blajerski, przewodniczący grupy "Ujawnić Prawdę”.
W ubiegłym roku grupa opublikowała nazwiska 65 tajnych współpracowników SB oraz listę kilkuset nazwisk pracowników SB i organów z nią współpracujących z Lubelszczyzny. Znalazło się na niej także kilkaset nazwisk działaczy PZPR z terenu b. województwa chełmskiego. - Przez tę listę wiele osób zaczęło mieć problemy - twierdzi Król. - A trzy zwolniono z pracy.
- Jedna z tych osób poprosiła nas o interwencję. Twierdziła, że pracowała w administracji i nie mogła nikomu zaszkodzić - mówi prof. Mirosław Piotrowski, eurodeputowany LPR, który przewodniczy zespołowi historycznemu grupy. - Sprawdziliśmy. Nie mówił prawdy. Donosił i brał za to pieniądze.
Według grupy, bezpieka inwigilowała w naszym województwie 250 działaczy "Solidarności”. Zajmowało się tym co najmniej 150 osób. W zbieraniu materiałów dotyczących inwigilacji pomogły ankiety wysyłane do działaczy "S”. Zespół sprawdził też ponad 300 teczek, jakie lubelskie służby założyły w latach 1980-89.
Zdaniem prof. Piotrowskiego, Instytut Pamięci Narodowej utrudniał zespołowi pracę. - Niektóre akta były celowo chowane - mówił. - O wiele materiałów musieliśmy się po prostu wykłócać i interweniować u prezesa IPN w Warszawie.
Analiza dokumentów powinna zakończyć się pod koniec roku. Wtedy powstanie monografia z informacjami o inwigilacji lubelskiej "S”. Pojawią się tam także nazwiska i pseudonimy.
Lubelski IPN nie chce odnosić się do zarzutów postawionych przez grupę. - Nie wiem, o które dokumenty chodziło prof. Piotrowskiemu - mówi Agata Fijuth, rzeczniczka lubelskiego IPN. - Jeśli jest jakiś problem, to należy wystosować do nas odpowiednie pismo.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!