niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

W "Animalsie” gryzą się o władzę


Wyzwiska i rękoczyny, interwencja policji, niejasności finansowe – tak dzieje się w Stowarzyszeniu Opieki nad Zwierzętami "Lubelski Animals”. Musimy wreszcie to uciąć – mówią urzędnicy z lubelskiego magistratu. Dlatego złożyli do sądu wniosek o rozwiązanie.

– To niebywała sytuacja. Po raz pierwszy w mojej wieloletniej pracy zdarzyło się, by konflikt między ludźmi zmusił urząd do tak radykalnych decyzji – mówi Lesław Mazur, zastępca dyrektora wydziału spraw administracyjnych Urzędu Miasta w Lublinie.

I wyjaśnia: – W zarządzie stowarzyszenia mamy dwie antagonistyczne grupy: prezes Haliny Kowalskiej-Pyłki i wiceprezes Elżbiety Tarasińskiej, które się bezwzględnie zwalczają. Do tego dochodzą braki w dokumentach finansowych i nielegalna zbiórka pieniędzy.

Problemy "Lubelskiego Animals” zaczęły się w 2007 roku. Prezes Kowalską-Pyłkę i wiceprezes Tarasińską poróżniły opinie na temat administrowania schroniskiem dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie. Konflikt zaogniał się.

– Przez trzy lata, mimo naszych wniosków, zarząd nie zwołał walnego zgromadzenia, nie wiedzieliśmy, co się dzieje w stowarzyszeniu, również w sprawach finansowych. Na zebraniach zarządu dochodziło do wyzwisk, a nawet bójek między jego członkiniami, po których były robione obdukcje. Ten agresywny konflikt paraliżował działalność "Lubelskiego Animals” – wyjaśnia Sławomir Skowronek z UM Lublin.

Ponieważ stowarzyszenie nie rozliczało się z publicznych zbiórek pieniędzy, magistrat oficjalnie ich zakazał. Mimo to fundusze na rzecz "Animals” wciąż były zbierane. Prezes Kowalska-Pyłka zaalarmowała o tym Ratusz. Wtedy urzędnicy zgłosili to na policję.

– 2 października w jednym ze sklepów w Lublinie zabezpieczyliśmy puszkę należącą do stowarzyszenia, a w niej ok. 200 zł – mówi Mariusz Kołtun, zastępca komendanta I Komisariatu Policji w Lublinie. – Za kilka tygodni ta sprawa znajdzie sądowy finał.

Do sądu zwrócili się też urzędnicy Ratusza, by uporządkować sprawy "Animals”. Ten zobowiązał zarząd do zwołania walnego zgromadzenia na koniec sierpnia. – Chciałam to zrobić od 2007 roku, ale nie zgadzała się pani Tarasińska – tłumaczy prezes Halina Kowalska-Pyłka.

Ale i tym razem skończyło się na wielkiej awanturze. Interweniowała policja. A do sądu wpłynęły dwa dokumenty o powołanie dwóch nowych zarządów. – Jeden od prezes Kowalskiej-Pyłki, drugi od wiceprezes Tarasińskiej. Żaden nie spełniał wymogów formalnych – dodaje Skowronek. – Wtedy złożyliśmy wniosek o rozwiązanie stowarzyszenia. Tylko wyznaczenie osoby niezależnej, niezwiązanej z żadną z wrogich sobie grup, może uratować "Lubelski Animals”.



Czytaj więcej o:
ja2
ja1
bzzzzzzzzz
(55) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ja2
ja2 (22 października 2009 o 00:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Daj Boże żeby okazało się, ze spod ręki p. Tarasińskiej pieniądze wypływały w sposób kontrolowany.
Niestety, z tego co mówi się na mieście, można wysnuć najgorsze obawy.
Rozwiń
ja1
ja1 (21 października 2009 o 23:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy pani Pyłce naprawdę zależy na rozgłosie tego co robiła wcześniej ???? W TPZ ?? Przecież to kompromitacja.
Rozwiń
bzzzzzzzzz
bzzzzzzzzz (21 października 2009 o 23:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ja1 napisał:
Dlaczego w Polsce jest tak,ze jak ktoś ma znane nazwisko albo tytuł naukowy to się go traktuje jak "nadczłowieka".
Pozwala się na takie rzeczy, których zwykły człowiek nie mógłby zrobić bo byłyby jakieś nieprzyjemne konsekwencje. Czy w normalnym kraju, w stowarzyszeniu pożytku dopuszczono by do tego, że prezes stowarzyszenia ukrywa dokumenty finansowe( i inne) z poprzednich kadencji i nie pozwala nowo wybranemu zarządowi na wykorzystanie tych dokumentów do sporządzanie sprawozdań finansowych??? I mijają 3 lata a Pani Pyłka trzyma dokumenty w domu i pomimo nakazów urzędu i sądu nie przekazuje ich tylko je ukrywa. Widocznie coś w nich "nie gra" !!!
No ale nie musi się martwić bo takim jak Ona( przecież ma tytuł profesora) wszystko wolno, poza tym ma osobistą ochronę w osobie znanej pani senator-poseł-sędzi trybunału, która jej wszystko załatwi, w każdym urzędzie i sądzie.
Tak właśnie dzieje się w Lublinie, można być nieuczciwym ale grunt to mieć dobrego protektora!!!!

Mam nadzieję , że jutro w sądzie będą media ogólnopolskie, bo temat nadaje się do programu "Sprawa dla reportera" i "Super wizjera".
Widać , że dla pani Pyłki Stowarzyszenie było przykrywką do innej działalności skoro jej poplecznicy z taką radością czekają na jego likwidację.
I stąd jej niechęć do przekazania władzy komuś młodszemu, bardziej aktywnemu, komu rzeczywiście zależy na dobru zwierząt.
Niestety pani Tarasińska nie chciała pozwolić na niekontrolowany "wypływ pieniędzy" a to właśnie nie podobało się znajomkom pani Pyłki.
A fe!
Rozwiń
ja1
ja1 (21 października 2009 o 23:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dlaczego w Polsce jest tak,ze jak ktoś ma znane nazwisko albo tytuł naukowy to się go traktuje jak "nadczłowieka".
Pozwala się na takie rzeczy, których zwykły człowiek nie mógłby zrobić bo byłyby jakieś nieprzyjemne konsekwencje. Czy w normalnym kraju, w stowarzyszeniu pożytku dopuszczono by do tego, że prezes stowarzyszenia ukrywa dokumenty finansowe( i inne) z poprzednich kadencji i nie pozwala nowo wybranemu zarządowi na wykorzystanie tych dokumentów do sporządzanie sprawozdań finansowych??? I mijają 3 lata a Pani Pyłka trzyma dokumenty w domu i pomimo nakazów urzędu i sądu nie przekazuje ich tylko je ukrywa. Widocznie coś w nich "nie gra" !!!
No ale nie musi się martwić bo takim jak Ona( przecież ma tytuł profesora) wszystko wolno, poza tym ma osobistą ochronę w osobie znanej pani senator-poseł-sędzi trybunału, która jej wszystko załatwi, w każdym urzędzie i sądzie.
Tak właśnie dzieje się w Lublinie, można być nieuczciwym ale grunt to mieć dobrego protektora!!!!

Mam nadzieję , że jutro w sądzie będą media ogólnopolskie, bo temat nadaje się do programu "Sprawa dla reportera" i "Super wizjera".
Widać , że dla pani Pyłki Stowarzyszenie było przykrywką do innej działalności skoro jej poplecznicy z taką radością czekają na jego likwidację.
I stąd jej niechęć do przekazania władzy komuś młodszemu, bardziej aktywnemu, komu rzeczywiście zależy na dobru zwierząt.
Niestety pani Tarasińska nie chciała pozwolić na niekontrolowany "wypływ pieniędzy" a to właśnie nie podobało się znajomkom pani Pyłki.
A fe!
Rozwiń
sp
sp (21 października 2009 o 00:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~ela~ napisał:
Otoczyła sie ludzmi perfidnymi, bez skrópułów którym soć w życiu "załawtwiła" albo zapłaciła za nich składki z animalsowych pieniędzy i ta "Zgraja" przyszła na legalnie zwołane Walne żeby zrobić zadymę aby do niego niedoszło. I tak się stało. Musieliśmy wzywać policję bo "wydekoltowane panienki jak z domu publicznego obrzucały wyzwiskami starsze osoby i popychały. Takie jesrt środowiska w jakim się obraca Pani Tarasińska. Ci piszą jej hymny pochwalne robia to na jej zlecenie albo robi to sama lub reszta jej zarządu i podpisuja różne pesudonimy. Wiemy dobrze jak działa.

Droga rozmówczyni!
Zebranie zwołane przez panią Pyłkę wspominam bardzo nieprzyjemnie, gdyż obie strony były do siebie wrogo nastawione a ja nie wiedziałam o co chodzi. Nie byłam zaangażowana w rozgrywki pań, ale po tym spotkaniu zdecydowanie jestem po stronie pani Tarasińskiej. Pani Pyłka wypraszała ludzi z sali/ mnie również/ mówiąc " Muszę już oddać klucz, jestem za niego odpowiedzialna" i patrzyła ludziom w oczy. Zatrzymałam się na korytarzu ze znajomą z osiedla z którą przyjechałam/ zwolenniczką p. Pyłki/ i w pewnej chwili zobaczyłam, że nieliczna grupka osób wraca do sali z panią P na czele.
I nie muszę wiedzieć nic więcej - mam swoje zdanie na temat przyczyn konfliktu. Laskami wymachiwały starsze panie...- nieprzychylnie nastawione wobec zwolenników p.Tarasińskiej. Czytając komentarze na forum odnoszę wrażenie, że wiele osób obrażając tutaj /publicznie/ innych ludzi nie zdaje sobie sprawy, że może mieć okazję lepiej ich poznać w sądzie ------i to niebawem. Pozdrawiam ~`elu~`
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (55)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!