sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

W poszukiwaniu genetycznego brata. "Mam nadzieję, że komuś pomogę"

Dodano: 13 czerwca 2016, 08:03

(fot. Wojciech Nieśpiałowski)
(fot. Wojciech Nieśpiałowski)

Trzydniowa akcja „Beata i Inni potrzebują Twojej pomocy” w Lublinie zakończyła się wczoraj. W tym czasie zarejestrowało się ponad tysiąc osób.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Rozmowiamy z Magdaleną Kuźmik, studentką medycyny z Lublina, potencjalnym dawcą komórek macierzystych i szpiku kostnego.

• Czy już kiedyś brałaś udział w podobnej akcji?

– Nie. Robię to po raz pierwszy.

• Skąd taka decyzja?

– Moja decyzja jest przemyślana. Skłoniło mnie to, że w miejscowości, z której pochodzę, też jest organizowana podobna akcja. Tam również jest osoba, która potrzebuje pomocy. A o tej akcji było głośno od pewnego czasu. Mówiło się o niej i na uczelni i w mediach.

• Czy masz jakieś wątpliwości odnośnie całej procedury?

– Nie mam żadnych. Wiem na czym to polega i z czym się wiąże, więc mam nadzieję, że komuś pomogę. Chcę pomóc, bo kiedyś i ja mogę takiej pomocy potrzebować. Ja albo ktoś z moich bliskich.

• A czy wśród twoich znajomych ludzie chętnie w ten sposób pomagają?

– Wiem, że niektórzy ludzie boją się pobrania szpiku kostnego. Wyobrażają sobie to jako wbicie igły w kość, niesamowite bóle i poważną operację. Tak naprawdę wygląda to zupełnie inaczej.

• Czy myślisz, że gdzieś jest twój bliźniak genetyczny, któremu będziesz mogła pomóc?

– Bardzo bym tego chciała.

Beata i Inni potrzebują Twojej pomocy

To inicjatywa zainaugurowana przez byłych uczniów Beaty Nowak, która od 20 lat uczy języka polskiego w III LO im. Unii Lubelskiej w Lublinie. Uwielbiana przez uczniów nauczycielka o swojej poważnej chorobie dowiedziała się na początku roku. To mielofibroza (włóknienie szpiku kostnego) - rzadki nowotwór krwi. Konieczny jest przeszczep szpiku. Niestety członkowie rodziny nie mogą zostać dawcami.

Cały czas trwa poszukiwanie dawcy niespokrewnionego, bo osoby zgodnej genetycznie z panią Beatą w rejestrach nie ma. Punkty rejestracji potencjalnych dawców od piatku działały w centrach handlowych – Galerii Olimp i Tarasach Zamkowych oraz w III LO.

W poszukiwaniu genetycznego brata

Z pobranej próbki – krwi lub wymazu z błony śluzowej z wewnętrznej strony policzka – zostają określone cechy zgodności antygenowej. – Badanie próbek trwa 5 tygodni – wyjaśnia Katarzyna Poniatowska z Fundacji DKMS Polska. – Potem wyniki trafiają do naszej bazy i rejestru Poltransplantu. Znajdą się też w rejestrach ogólnoświatowych.

Jeżeli okaże się, że kod genetyczny dawcy zgadza się z kodem genetycznym chorego, wtedy dochodzi do przeszczepu.

Dawca dla polonistki z Lublina może znaleźć się w każdym momencie. – Może się zdarzyć, że będzie to dawca z Lublina, ale też może być to osoba z kompletnie innej części Polski – dodaje Poniatowska.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 czerwca 2016 o 12:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Elle Fanning?
Rozwiń
Gość
Gość (13 czerwca 2016 o 10:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W naszym reportażu pokazaliśmy, że za szpik oddany przez polskich dawców wpisanych – często bez ich wiedzy - do niemieckiego rejestru, a następnie pobrany w Niemczech, polskie kliniki muszą płacić o wiele więcej, niż gdyby dawcy trafili do polskich banków szpiku, a do pobrania doszło na terenie naszego kraju. I właśnie ten problem pragnęliśmy uwypuklić. Uważamy, że zwłaszcza w dziedzinie, która bazuje na ludzkiej ofiarności i szlachetnych odruchach serca, powinna obowiązywać pełna uczciwość i przejrzystość. Nie jest nią na pewno wprowadzanie w błąd dawców, którzy są przekonani, że oddając szpik w akcjach DKMS-u wpisują się do polskich rejestrów. Wątpliwości dotyczące działania fundacji DKMS Polska sformułowali profesorowie będący niewątpliwie autorytetami w tej dziedzinie medycyny, ludzie którzy na co dzień ratują życie chorym na białaczkę. Tym bardziej jest nam przykro, że Pan Adam Darski - którego chorobę przyjęliśmy ze współczuciem – życzy im, a jak się domyślamy i nam, śmiertelnej choroby. Składając mu, mimo wszystko życzenia jak najszybszego powrotu do zdrowia, obiecujemy, że nadal będziemy śledzić rozwój rynku przeszczepów w Polsce. Zespół „Misji specjalnej”
Rozwiń
Gość
Gość (13 czerwca 2016 o 10:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ten artykuł powinien być zaznczony jako sponsorowany DKMS Deutsche Knochenmarkspenderdatei to firma , która zarabia ciężkie pieniądze na handlu tkankami
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!