wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

W śmiertelnej pułapce


Kolejny łoś, który wczoraj przybłąkał się do Lublina, nie przeżył kontaktu z człowiekiem. Według lekarza weterynarii przyczyną jego śmierci były obrażenia wewnętrzne. Ale świadkowie twierdzą, że zwierzę padło od przedawkowania środka usypiającego.

Dorodny, około półtonowy łoś, pojawił się wczoraj około godz. 8 na terenach przy Dworcu Głównym PKP. Zwierzę zawędrowało na
ul. Długą i tam wskoczyło na dach opuszczonej szopy. Zniszczona konstrukcja nie wytrzymała ciężaru i łoś wpadł do środka z wysokości prawie czterech metrów. Strażnicy zablokowali posesję.
Na miejsce natychmiast zostali wezwani strażacy i weterynarz. Lekarz zaaplikował zwierzęciu aż trzy zastrzyki usypiające. Świadkowie twierdzą, że tak duża dawka uśmierciła zwierzę. Lekarz mówi co innego. - Po zaaplikowaniu zastrzyków łoś jeszcze żył - twierdzi Ryszard Iwanicki, weterynarz biorący udział w akcji. - Jednak po drodze do weterynarii w Akademii Rolniczej widać było, że czuje się coraz gorzej i w końcu zdechł. Być może miał jakieś obrażenia wewnętrzne.
To nie pierwszy przypadek, kiedy łoś przywędrował z lasu do miasta. Tak było rok temu, również w Lublinie. Nieudolna akcja ratunkowa spowodowała długą i bolesną śmierć zwierzęcia. Wtedy Straż Miejska zaproponowała powołanie grupy, która interweniowałaby w takich sytuacjach.
(arle)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!