sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

W woj. lubelskim jest najwięcej chorych na gruźlicę w Polsce

Dodano: 26 września 2016, 13:55

W Lubelskiem jest najwyższa w Polsce zapadalność na gruźlicę – wynika z najnowszego raportu NIK o dostępności profilaktyki i leczenia chorób płuc.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

W 2014 r. współczynnik zapadalności na gruźlicę w województwie lubelskim wynosił 26,5 na 100 tys. mieszkańców. Dla porównania w województwie wielkopolskim wynosił zaledwie 9,3. W Lubelskiem zanotowano także najwyższy współczynnik zapadalności na gruźlicę potwierdzoną bakteriologicznie – 18 na 100 tys. mieszkańców.

Wyniki kontroli NIK wskazują, że dostęp do profilaktyki, wczesnego diagnozowania i leczenia chorób układu oddechowego jest niewystarczający i się pogorsza. Według danych z 30 czerwca 2015 r. na poradę specjalisty w dziedzinie chorób płuc oczekiwało ponaddwukrotnie więcej osób niż na koniec 2012 r., a w oddziałach chorób płuc i gruźlicy liczba oczekujących wzrosła czterokrotnie. Brakuje także lekarzy pulmonologów.

– Niedoszacowanie procedur związanych z leczeniem chorób płuc w tym gruźlicy jest problemem – mówi dr n. med. Robert Kieszko, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób płuc. Z tego powodu oddziały leczenia gruźlicy i chorób płuc mają tendencje do zadłużania się. Lepsze finansowanie oznaczałoby lepszą dostępność do świadczeń i więcej oddziałów, w których mogliby być leczeni chorzy.

Dr Kieszko uważa, że dobrym rozwiązaniem byłoby także przywrócenie obowiązkowych badań przesiewowych. – Chodzi szczególnie o grupy bardziej narażone na zachorowanie, np. osoby z gorszym statusem społecznym. Zwiększyłoby to wykrywalność gruźlicy i zapobiegłoby zakażaniu kolejnych osób – mówi Kieszko. – Gruźlica pojawia się tam, gdzie jest niski poziom życia i napływ migrantów. W naszym województwie jest dużo migrantów ze Wschodu, a w porównaniu np. z zachodnimi województwami jesteśmy biednym regionem. Dlatego zapadalność na gruźlicę jest u nas tak wysoka.

Widać to wyraźnie w statystykach sanepidu, które wskazują, że największy współczynnik zapadalności na gruźlicę był w powiatach położonych blisko granicy. – W ubiegłym roku najwyższą zapadalność na 100 tysięcy mieszkańców zanotowaliśmy w powiatach: łukowskim – 42,2, włodawskim – 40,5, tomaszowskim – 38,2 oraz bialskim – 32,5 – informuje Irmina Nikiel, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – Jeśli chodzi o liczbę przypadków zachorowań na gruźlicę to w ubiegłym roku było ich 489, a w pierwszej połowie tego roku – 196.

Czytaj więcej o: zdrowie gruźlica Robert Kieszko
obiektywna
Użytkownik niezarejestrowany
sanatorium
(10) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

obiektywna
obiektywna (27 września 2016 o 11:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lekarze rodzinni nie kieruja na badania nawet przy przewleklym kaszlu. Rtg pluc powinno byc obowiazkowe raz w roku. Najbardziej narazone na zarazenie sie chorobami od przybyszow, nie tylko gruzlica, sa Sluzby Graniczne podczas odpraw a tak sa atakowani w komentarzach, ze czesto korzystaja ze zwolnien lekarskich.
Rozwiń
Gość
Gość (27 września 2016 o 10:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak komentarze zwracające uwagę na popełnione w tekście błędy są zauważane (bo rozumiem, że skasowanie ich oznacza zauważenie?) to ja pytam dlaczego przy okazji nie poprawicie błędów? "Pogorsza", "Ponaddwukrotnie" i inne błędy ośmieszają jedynie autora i kasowanie komentarzy wytykających ten błąd niczego nie zmienią o ile autor nie poprawi własnego tekstu.
Rozwiń
sanatorium
sanatorium (27 września 2016 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Świadomość ,świadomość,świadomość-dłuższy okres kaszlu winien skłonić do udania się na wizytę u lekarza.Reklamy i dostępność leków ,tych bez recepty mają tu też swój udział.
Rozwiń
gość
gość (27 września 2016 o 00:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A komunie się udało... "zlikwidować" gruźlicę. PRZYMUSOWE prześwietlenia - jeździły po miastach, miasteczkach i wsiach specjalne samochody ambulansy z aparatami rentgenowskimi na pokładzie, prześwietlali WSZYSTKICH, kto chciał albo i nie chciał - bo tych niechcących, bywało - milicja doprowadzała... PRZYMUSOWO szczepiono p. gruźlicy - i nie było dyskusji. Chorzy mieli, z automatu niejako - RÓWNIEŻ PRZYMUSOWE całkowicie BEZPŁATNE leczenie, sanatoria BEZPŁATNE - no i udało się. Tak samo zlikwidowano koklusz, chorobę Hienego-Medina, ospę i jeszcze parę innych, zbierających żniwo śmierci wśród dzieci tuż po wojnie i w późniejszych kilku latach. Też przy pomocy PRZYMUSOWYCH szczepień - śmiertelność z ich powodu spadła do kilku promili... Teraz mamy "demokrację", wolnoć Tomku w swoim domku, a że Tomek, bywa - głupawy, to efektem jest powrót gruźlicy, a tylko czekać na inne choroby, już niemalże zapomniane. ZAPOMNIANE, nie ZLIKWIDOWANE. Bieda powodem tego powrotu? BZDURA, powodem jest spadek odporności nie wspomaganej szczepieniami - nie porównujcie warunków życia i higieny przez 10-15 lat po wojnie z teraźniejszymi! Imigranci? Nie. Te choroby były i są CAŁY czas obok nas. Roznoszą je owady, zwierzęta. Imigracja tylko zwiększa prawdopodobieństwo zarażenia. Cały problem polega właśnie na ODPORNOŚCI ludzi na nie. A tej odporności nie nabywa się dziedzicznie, po mamusi czy tatusiu! Tej odporności nie mamy "zaprogramowanej" genetycznie! Rodzic uodporniony na nie - szczepieniem, NIE PRZENOSI TEJ ODPORNOŚCI na dzieci! I, niestety, śmiertelność wśród ludzi, dzieci zarażonych i chorujących, a nie zaszczepionych uprzednio - jest o wiele, wiele wyższa, bo nie istnieją lekarstwa specyficznie działające na nie... Zanim nie zaszczepiony uprzednio, a zarażony organizm nauczy się sam bronić - one sieją w nim takie spustoszenie, że często konsekwencją jest ŚMIERĆ, a już regułą - poważne komplikacje wielonarządowe...
Rozwiń
gość
gość (27 września 2016 o 00:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Gruźlicę przywożą do nas przybysze zza wschodniej granicy. Tam to plaga!
Tam może i owszem, ale gruźlica cały czas była i jest obecna W POLSCE. I nie tylko w Polsce, w innych krajch, dużo bogatszych od Polski - też. Jest tu, obok nas - roznoszą ją zwierzeta, także hodowlane (kochane gołąbki też...), a dopiero potem zarażeni od nich ludzie, którzy nie sa izolowani i leczeni. Tak już jest - chcemy, czy nie chcemy... przyjmujemy to do wiadomosci, czy nie. Imigracja tylko zwiększa szanse zetkniecia się z nią.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (10)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!