czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Lublin

Władza byle czym nie jeździ

Dodano: 13 stycznia 2003, 21:00

Dwie nowe limuzyny po prawie 100 tys. zł każda zafundował sobie Lubelski Urząd Wojewódzki. Tyle samo na nowe auta wyda Urząd Miejski w Lublinie. Wszystkich przebije jednak Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa – wkrótce na Lubelszczyznę trafi aż 20 aut.

Urząd Wojewódzki kupił dwie limuzyny peugeot 607 pod koniec roku. Do aut przesiądą się wicewojewoda Jan Łopata oraz dyrektor generalny UW Krzysztof Daszyński. Do tej pory Łopata jeździł sześcioletnią lancią kappą, Duszyński – pięcioletnim renaultem safrane.
– Wymiana aut była konieczna – zapewnia Krzysztof Komorski, rzecznik prasowy wojewody. – Poprzednie samochody były już mocno wysłużone.
Czy jednak zakup za prawie 200 tys. zł dwóch peugeotów nie jest wydatkiem zbyt dużym? – O wyborze decydowała ranga urzędu oraz parametry nowych aut – dodaje rzecznik.
– Kupno takich samochodów to kompletna ślepota i zapatrzenie w siebie sprawujących władzę – komentuje prof. Wisła Surażska, szefowa Centrum Badań Regionalnych w Warszawie. – Tego rodzaju luksusowe limuzyny w województwie, które jest najsłabsze gospodarczo w kraju, to wyzwanie rzucone społeczeństwu. Tak wysoki wydatek na auta nie znajduje żadnego uzasadnienia, gdy w kraju panuje taka bieda.
Samochodu nie wymienił wojewoda Andrzej Kurowski. Dalej korzysta z dwuletniej lancii kappa. Urząd zapłacił za nią 110 tys. zł.
Do nowego auta przesiądzie się za to prezydent Lublina. – Staramy się o to od trzech lat, wszystkie auta, które ma do dyspozycji prezydent, są mocno wyeksploatowane – wyjaśnia Mirosław Kalinowski, rzecznik Urzędu Miejskiego w Lublinie. Na kupno jednego, dwóch aut UM chce przeznaczyć 200 tys. zł.
Na nowe auta czeka też Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Lubelski oddział ARiMR dysponuje trzema samochodami:
fiatem palio oraz albea z 2002 r. oraz daewoo nubira z 1999 r. – Nie potrzebujemy samochodów reprezentacyjnych tylko sprawnych – zapewnia Łukasz Osik z lubelskiego oddziału ARiMR.
Niedługo agencja dostanie jednak 20 nowych aut, po jednym na każdy powiat. Nie wiadomo jednak, jakiej będą marki i ile pieniędzy zostanie przeznaczone na ich zakup, gdyż sprawą zajmuje się centrala. Licząc jednak nawet po 40 tys. za sztukę, wychodzi aż 800 tys. zł.
A czym, dla porównania, jeżdżą prywatni przedsiębiorcy? – Jeździmy z mężem starymi samochodami – mówi Anna Gajek, właścicielka Centrum Budowlanego i Dworu Anna. – Ja szósty rok półciężarówką seat inco, na którą przesiadłam się z renaulta clio. Mąż – już z pięć lat – ma forda voyagera. Nie mamy zamiaru wymieniać ich na inne, zresztą przywiązujemy się do aut. Samochód jest do jeżdżenia, nie do wyrzucania pieniędzy, nawet własnych.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO