czwartek, 23 listopada 2017 r.

Lublin

Wojewoda: Władze Lublina przekroczyły prawo, dając korzystne warunki deweloperom

Autor: Dominik Smaga

 Chodzi o plan zagospodarowania terenów położonych na północ od al. Solidarności między al. Kompozytorów Polskich a ul. Prusa
Chodzi o plan zagospodarowania terenów położonych na północ od al. Solidarności między al. Kompozytorów Polskich a ul. Prusa (fot. Maciej Kaczanowski)

Dając korzystne warunki deweloperom, władze Lublina przekroczyły prawo – uznał wojewoda. Unieważnił on miejski przepis dotyczący zabudowy atrakcyjnych gruntów przy al. Solidarności, Północnej, Szeligowskiego i Prusa.

Uchwała, do której zastrzeżenia ma wojewoda, zapadła w Radzie Miasta we wrześniu. Chodzi o plan zagospodarowania terenów położonych na północ od al. Solidarności między al. Kompozytorów Polskich a ul. Prusa. Mowa o terenie sięgającym ul. Północnej i dalej, wzdłuż ul. Szeligowskiego, obok komendy policji. Wyznaczono tu miejsca pod nową zabudowę. Ta sama uchwała określa też, co może kiedyś powstać w miejscu dzisiejszej komendy i sąsiadującego z nią Instytutu Medycyny Wsi.

Co było nie tak z miejskimi przepisami? Plan zagospodarowania mówi o tym, gdzie i co można budować (czy bloki, czy sklepy, czy biurowce itp.) i jak duże mogą to być obiekty. To właśnie przepis określający wielkość nowych budynków miał być napisany niezgodnie z polskim prawem. W taki sposób, że samorząd Lublina umożliwił deweloperom budowę większych obiektów, niż wynikałoby to – w ocenie wojewody – z ogólnopolskich przepisów.

Chodzi o tzw. wskaźnik intensywności zabudowy. Brzmi to jak czarna magia, ale jest dziecinnie proste. Jeżeli dla jakiegoś terenu określono wskaźnik 2, to budynek może mieć metraż dwukrotnie większy od powierzchni działki, na której powstaje. Jeśli wskaźnik wynosi 3, to metraż może być trzykrotnie większy od działki. I tak dalej.

Diabeł tkwi w szczegółach, a konkretnie w tym, co się wlicza do powierzchni budynku. Planiści Ratusza uznali, że nie będą się do niej wliczać kondygnacje podziemne, a Rada Miasta to zatwierdziła. W efekcie ograniczenia dotyczyłyby tylko tego, co widać nad ziemią. Poniżej każdy inwestor mógłby budować, ile dusza zapragnie.

Na to nie zgodził się wojewoda, na którego biurko trafiła uchwała miejskich radnych. – Pojęcie „intensywności zabudowy” zostało sformułowane w sposób odmienny, niż czyni to ustawodawca – stwierdza wojewoda Przemysław Czarnek w wydanym ostatnio rozstrzygnięciu nadzorczym. Tłumaczy, że miejski przepis jest niezgodny z ustawą, która „nie zawiera ograniczenia wyłącznie do kondygnacji nadziemnych”.

Ratusz bronił się, że „jedynie uściślił pojęcie powierzchni całkowitej zabudowy”. Wojewoda nie zgodził się z taką argumentacją i stwierdził nieważność tego punktu miejskiej uchwały. Ale na razie niczym to nie skutkuje.

– Mamy 30 dni na to, żeby się odwołać od rozstrzygnięcia wojewody do sądu administracyjnego – wyjaśnia Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina. Nie wie jeszcze, czy Ratusz będzie namawiał Radę Miasta, by skierowała sprawę do sądu. – Decyzja zapadnie w listopadzie – mówi Krzyżanowska.

Jeżeli radni nie odwołają się do sądu, zakwestionowany przez wojewodę punkt zniknie z miejskiej uchwały. Jeśli zaś sprawa trafi do sądu, to przepis będzie obowiązywać, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok stwierdzający jego nieważność.

Urbanista
Heniek
Dość marnotrawstwa gruntów.
(83) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Urbanista
Urbanista (30 października 2017 o 13:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po pierwsze nie tylko władze Lublina bo tego typu rozumienie intensywności zabudowy funkcjonuje już od dawna w bardzo wielu miejscach w Polsce. W Lublinie tak liczono intensywnośc takze za czasow Pruszkowskiego więc wszelkie zarzuty ad personam w stosunku do Żuka sa jak kulą w płot. Po drugie ustawa mówi , że intensywność zabudowy to stosunek powierzchni całkowitej zabudowy do powierzchni terenu. Powierzchnia całkowita zabudowy to pojęcie niezdefiniowane. Zdefiniowana jest tylko powierzchnia zabudowy jako powierzchnia obrysu budynku. Z tego wniosek, że powierzchnia całkowita zabudowa to suma powierzchni zabudowy wszystkich budynków istniejących na działce a intensywność zabudowy zgodnie zresztą z gramatycznym i intuicyjnym rozumieniem tego pojęcia to stosunek sumy powierzchni zabudowy wszystkich budynków na działce do powierzchni tej działki. Wojewoda miesza tu dwa pojęcia powierzchni całkowitej budynku i powierzchni zabudowy , w definicji intensywności zabudowy nie chodzi o sumę powierzchni całkowitych budynków a o sumę ich powierzchni zabudowy. Gdyby było tak jak chce Wojewoda to ustawodawca zdefiniował by intensywnośc zabudowy jako stosunek sumy powierzchni całkowitej wszystkich budynków na terenie do powierzchni tego terenu. A w ustawie  chodzi o całkowitą powierzchnię zabudowy czyli sumę powierzchni zabudowy poszczególnych budynków  
Rozwiń
Heniek
Heniek (29 października 2017 o 18:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mylisz pojęcia -powierzchnia zabudowy i powierzchnia całkowita budynku to zupełnie różne pojęcia.
Rozwiń
Dość marnotrawstwa gruntów.
Dość marnotrawstwa gruntów. (28 października 2017 o 20:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co ten wojewoda znów wymyślił? Chyba lepiej będzie gdy samochody ukryte zostaną w podziemnych garażach niż miałyby zajeżdżać place i trawniki. Wolę z okien patrzeć na zieleń niż na kupę żelastwa. Miasto musi się rozwijać, ale komuś chyba zależy na tym by było prowincjonalnym miasteczkiem.
Rozwiń
Gość
Gość (27 października 2017 o 20:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Cytując klasyka gatunku politycznej groteski trzeba jednoznacze podkreślić, że debila może rozpoznać tylko inny debil. " To coś kiepsko cytujesz, albo nie rozumiesz tego co cytujesz, co niewykluczone. Debila może rozpoznać tylko człowiek inteligentny, bo podstawową cechą bycia debilem jest brak świadomości własnego debilizmu.
Rozwiń
Gość
Gość (27 października 2017 o 20:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo współczuję z powodu deficytów logicznego myślenia doradcom pana wojewody (który zamiast zrobić coś dobrego dla województwa, z zapałem bierze udział w konkursie na symbol obciachu)!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (83)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!