środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Wojna o pigułki

Dodano: 22 listopada 2005, 21:10
Autor: Ewa Stępień

Dwie apteki w Lublinie ściągają pacjentów z całego miasta. Oferują im leki tańsze nawet o połowę. Reklamują się na plakatach. Podobnie jest w Chełmie. Ale to nie podoba się innym farmaceutom. - To konkurencja poniżej pasa - mówią. Po ich stronie staje samorząd aptekarski.

Gdy poprosimy lubelskiego taksówkarza o kurs do najtańszej apteki, to najpewniej zawiezie nas ul. Narutowicza 83. Chociaż przy tej ulicy - i w jej okolicach - jest w sumie kilkanaście aptek. Ale tylko pod tym numerem są tłumy klientów i to o każdej porze. Przyjeżdżają z całego miasta.
- Płacę mniej o kilka, kilkanaście złotych niż u siebie na osiedlu - cieszy się mężczyzna, wymachując trzema receptami.
- Mamy wielu dostawców i korzystamy z oferowanych przez nich promocji - wyjaśnia kierowniczka apteki. Więcej nie chce mówić.
Druga tania apteka przy ul. Wojennej w Lublinie reklamuje się nawet na billboardach. W niej ceny niektórych leków są niższe nawet o kilkadziesiąt złotych. Tanie apteki są także w Chełmie. Również reklamują się na plakatach i w autobusach. - Dbamy o pacjentów, dlatego tanio sprzedajemy - mówi Elżbieta Seniuk, właścicielka czterech aptek. Podobnie jak jej koleżanki z Lublina niechętnie rozmawia o biznesie.
Wszystko dlatego, że wprowadzając niskie ceny i reklamę naraziły się samorządowi aptekarskiemu oraz farmaceutom. - Nie można się reklamować - twierdzi Krzysztof Przystupa, prezes Lubelskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej, właściciel apteki. - To niezgodne z prawem farmaceutycznym i nieetyczne. Wszyscy chcemy sprzedawać tanie leki. Tymczasem firmy farmaceutyczne wybierają sobie kilka aptek, którym towar sprzedają za półdarmo. A na innych rekompensują sobie, windując ceny w górę.
Ale innego zdania jest Wojewódzki Inspektorat Farmaceutyczny w Lublinie. Twierdzi, że rynek leków jest taki sam, jak każdy inny. I że apteki mogą się reklamować. - A jeżeli jakiś aptekarz widzi w tym nieuczciwą konkurencję, może iść do sądu - usłyszeliśmy w WIF. - A tanie apteki stosują po prostu niską marżę.
Prezes Przystupa ma jednak silne wsparcie. To farmaceuci z droższych aptek. - Odbierają nam klientów - mówi farmaceutka z ul. Narutowicza w Lublinie. - Jestem za stosowaniem rabatów i promocji, ale w granicach zdrowej konkurencji. A tamte apteki przekraczają granice. Sprzedają leki po cenach, po których pozostali aptekarze kupują je u dostawców. To o ile taniej sami kupują?
Nagonka aptek na tanią konkurencję odnosi skuteki. Kierowniczka apteki przy Wojennej nie chciała z nami wczoraj rozmawiać.

Powiedziała, że cała ta reklama poszła jej w pięty i że będzie zdejmować billboardy. Jeszcze niedawno ostrą akcję promocyjno-marketingową prowadziła "Euro-apteka”, sprzedająca leki za 1 grosz. Ucichła. Samorząd aptekarski przywołał ją do porządku.
Wojnie na pigułki na razie spokojnie przygląda się Narodowy Fundusz Zdrowia. Tymczasem dopłaty do leków refundowanych to największa pozycja w jego wydatkach. - Jeśli apteka sprzeda za jeden grosz lek, który jest refundowany do 10 zł, to go refundujemy w takiej właśnie kwocie. Nic na to nie możemy poradzić - przyznaje Elżbieta Lasota, rzecznik prasowy NFZ w Lublinie. - Dlatego nasze wydatki na leki rosną z roku na rok o jedną trzecią.
W tym roku lubelski NFZ dopłaci do leków około 330 mln zł. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!