wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Wybrali nowego dyrektora NIK w Lublinie. Koniec dojazdów do pracy służbowym autem

  Edytuj ten wpis
Autor: Rafał Panas

Edward Lis (po prawej) jest szefem lubelskiej delegatury NIK. Po lewej prezes NIK Krzysztof Kwiatkow
Edward Lis (po prawej) jest szefem lubelskiej delegatury NIK. Po lewej prezes NIK Krzysztof Kwiatkow

Nowy dyrektor delegatury Najwyższej Izby Kontroli nie będzie wzorem poprzednika dojeżdżał do pracy do Lublina. A prezes NIK już zapowiedział zmianę zasad używania służbowych samochodów.

WIDEO

Śledczy badali również sprawę dojazdów Adama Pęzioła do pracy. Jak ujawniliśmy w kwietniu, ówczesny dyrektor codziennie dojeżdżał służbowym autem do pracy w Lublinie z Rzeczycy koło Kraśnika (to ponad 100 km w obie strony). A co tydzień lub dwa wybierał się też do Ustrzyk Dolnych, gdzie mieszka na stałe. Prokuratura umorzyła sprawę, bo dyrektor dostał z NIK samochód do własnego użytku.

– Powołałem komisję, która zajmie się sprawą samochodów służbowych. Przewiduję modyfikację wewnętrznych regulacji – zapowiedział wczoraj Kwiatkowski. Chodzi o to, aby uniknąć na przyszłość takich sytuacji, jak opisane przez nas dojazdy do Lublina przez poprzedniego dyrektora.

Nowy dyrektor lubelskiej delegatury pochodzi z Rzeszowa. – Wynajmę w Lublinie mieszkanie za własne pieniądze i nie będę dojeżdżał. Chcę mieszkać tak blisko, żeby na piechotę przychodzić i wracać z pracy. Zapewnię organizmowi trochę treningu – obiecał Lis. Przedstawił również swój styl pracy: Praktykowałem system skutecznego nadzoru, ale w warunkach poszanowania godności pracowników.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
rzeszowiak
Gość
Gość
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

rzeszowiak
rzeszowiak (21 listopada 2013 o 19:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Dziwie się prezesowi NIK bo Edek Lis to Pisiak. Pracował w UKS Rzeszów totalny nieudacznik. Zawsze gdy "kierował" urzędem to zajmował zaszczytne 16 miejsce. Otaczał się również Pisiakami i to oni rządzili urzędem. Jak go wywalili to ewakuował się do NIK-u. A ludziom groziły redukcje. Tylko 100 ludzi miało po jego rządach wylecieć na bruk. No ale znów odnalazł się w nowej roli. Po  prostu urodzony dyrektor. mierny ale szanujący szefów niezależnie kto by nim nie był. Ta Polska daleko nie zajedzie jak będzie opierać się na takich ludziach.  

Rozwiń
Gość
Gość (20 października 2013 o 09:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a ja muszę jako pracownik sama sobie opłacać podróż, mieszkanie pomimo, że zarabiam aż 1200 zł, pieprzony kraj, czym się różni jeden pracownik od drugiego, to człowiek i to człowiek

Rozwiń
Gość
Gość (19 października 2013 o 15:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
http://tnij.org/lokalizacjatelefonu

na tej stronie można zlokalizować KAŻDEGO po numerze telefonu. Wystarczy podać numer osoby którą chcemy namierzyć.
Rozwiń
młot na czarownice
młot na czarownice (19 października 2013 o 15:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Nowy dyrektor lubelskiej delegatury pochodzi z Rzeszowa.

– Wynajmę w Lublinie mieszkanie za własne pieniądze i nie będę dojeżdżał.

Chcę mieszkać tak blisko, żeby na piechotę przychodzić i wracać z pracy.

Zapewnię organizmowi trochę treningu – obiecał Edward Lis."

Chłopie nie szpanuj.

I tak byś nie mógł codziennie dojeżdżać, bo z Rzeszowa miałbyś do roboty 165 kilometrów.

Pendolino po Polsce "B" nigdy nie będzie jeździło.

Poza tym nie zgrywaj ofiarnej Matki Teresy.

Mieszkanie służbowe należy ci się jak psu zupa, więc nie musisz go opłacać z własnej kieszeni.

No chyba, że usilnie chcesz przez najbliższe 5 lat (twoja kadencja) bulić co miesiąc 1 - 2 tys. PLN za wynajem "M" blisko roboty.

Nawet europosły co zarabiają duużo więcej jak ty albo ministry rządowe .... nie płacą za wynajem ze swej kabzy, he he.

Rozwiń
Gość
Gość (19 października 2013 o 15:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

kolejny dyrektor, prezes, burmistrz, wójt itp. to same ideały, a później  się okazuje, że kolejny dba o swój tyłek

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!